Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

Wojciech Czaplewski - Wiersze

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 24 lipiec 2020

 

PIEKŁO

poruszone są moce gwiazd, w ogródku sąsiada coś
spadło i leży. panoszy się. poza tym na razie
nic takiego się nie dzieje. jak to jest iść i nie
ustawać, tego proszę pana nie wiemy.

sprzątamy po sobie żeby nie zostało ani śladu
pod niskim stropem, jak w magazynie kilofów
i łopat, stoimy przechyleni i sztywni, oparci
głowami o mur na którym ktoś wyskrobał

inskrypcję. ale i tak jest zbyt ciemno.
nie to że sen, bo sen to świat, lecz to że boli
że dłoń ma wnętrze, że pragnie. ta chwila

ma rozstępy, białe międzyczasy i miąższ obłąkania.
stojąc tak i czekając, ostrożnie dawkujemy
płytkie powietrze.

Czytaj więcej: Wojciech Czaplewski - Wiersze

Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Haliny Poświatowskiej

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 23 lipiec 2020

Organizatorem konkursu jest Regionalny Ośrodek Kultury w Częstochowie.
Konkurs przeznaczony jest dla osób, które mają ukończone 16 lat.

Konkurs odbywa się w dwóch kategoriach:
• po debiucie – kategoria dla autorów po debiucie książkowym lub prasowym (w czasopismach lub prasie ogólnopolskiej), także na portalach literackich;
• debiut – kategoria dla autorów, których wiersze nie były dotąd publikowane.

Każdy uczestnik może zgłosić do konkursu maksymalnie 5 wierszy.

Utwory nie mogą być wcześniej publikowane na stronach internetowych oraz w wydawnictwach zwartych i czasopismach ogólnopolskich (opatrzonych numerem ISBN, ISSN) ani nagradzane w innych konkursach.

Prace należy przesyłać mailem (szczegóły w regulaminie).

Czytaj więcej: Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Haliny Poświatowskiej

List do Hena (z życia poetów w czasie pandemii)

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 22 lipiec 2020

Marian L. Bednarek

     Dlaczego oni przyszli? Żeby się wylać? Z uczuć? Jesteśmy bardzo na czasie Hen, ale gęby nam opadają. Kiedyś się mówiło „nie znasz nikogo bardziej na czasie niż ja…” i ho ho, zaraz takiemu duma wyginała wyprężoną pierś. Przecież wirus za nas to robi, wszędzie jest. Jesteśmy więc na czasie.
      Morze uczuć zalało całe „Halo! Rybnik” 19 czerwca 2020 o 16.00. Doszły potem jeszcze inne Wiernoty w sukienkach, z kilogramami wierszy, bo w domu już nie ma na to miejsca panie - mówią przy drzwiach -i odkurzacz się zapycha. Cóż z tego, że nie widzieli się przez 4 miesiące, cóż z tego? Można w mamrze przesiedzieć kupę lat, bez przepustek, skrobiąc różne sentencje na ścianach.

     Dlaczego oni przyszli? Kto im kazał? Wysłannik Czasu Rządu? Nikt nie miał marychy ani alkoholu, ani innych dragów i dopalaczy. Kawy też nie sprzedawali, ani herbaty przy bufecie. Siedzieli wszyscy w maseczkach, liczyli na ręce i nogi pod stołem, że one coś przemycą, wyciągną ze skarpety, bo są na czasie, ale one nic, nie pomogły czasowi. Indianka w złotych butach przyszła. Tak na mnie patrzyły spod stołu te buty, ale ja się nie znam na ich języku. O ja wyznawca dobrego rytmu, jestem analfabetą? Dobrze że Okiennik Keszelko „Wytrych” przytaszczył. Było co czytać i oglądać, bo dużo tekstów pandemicznych, z całej Polski kurde moll, pisanych pod kredensem i w kiblach, w łazienkach, w ciemnych kątach indywidualności.

Czytaj więcej: List do Hena (z życia poetów w czasie pandemii)

„W Łobzie jest… dobzie!” Ludwika Cwynara

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 20 lipiec 2020

Wanda Skalska

PUBLICYSTYKA MIŁOŚNIKA

Imponującej objętości tom nadszedł pocztą, nie mniej imponująco edytorsko potraktowany: W Łobzie jest… dobzie! Ludwika Cwynara. Nim powiem, co krotochwilnie brzmiący tytuł ukrywa (i o samym tytule na koniec), kilka słów bliżej o autorze – pozalokalnie mniej znanym.
W maju tego roku minęło autorowi siedemdziesiąt lat. Urodził się w Lubaniu (Łużyce Górne). Jego dziadkowie – jak dowiemy się z noty biobibliograficznej – pochodzili z trzech zaborów, natomiast rodzice byli kombatantami II wojny światowej i osadnikami na Ziemiach Odzyskanych. Autor, pedagog z dyplomem filologii polskiej, przeniósł się na Pomorze Zachodnie, gdzie się ożenił i na stałe zamieszkał – długie lata pracując w łobeskich szkołach. Był współautorem, redaktorem i autorem kilku książek o Ziemi Łobeskiej, w tym publikacji Walka i praca. Piętnastolecie powiatu łobeskiego, a także trzech książek związanych z Leonem Zdanowiczem Łabuź Leona, opowiastki opowiadające oraz leoniki i inne wiersze wybrane. Wspólnie z żoną Teresą napisali książkę wspomnieniową Losy jeńca o Bronisławie Cwynarze – ojcu autora.

Wróćmy teraz do przedmiotu omówienia. W Łobzie jest… dobzie! to zbiór kilkudziesięciu artykułów prasowych z lat 1992-2019 – jak powiada autor – prezentujący summę jego zainteresowań (głównie historyczno-krajoznawczych).
Teksty mieszczą się w trzech działach: „W Łobzie jest… dobrze”, „Sylwetki” oraz „Bardziej subiektywnie”. Upust swej historycznej pasji daje L. Cwynar między  innymi w tekstach „Książę geldryjski”, „Przyczynek do dziejów rodu Borcków”, „Puchsteinowie w Łobzie”, nie stroniąc później od artykułów poświęconych sprawom lokalnej społeczności i szeroko pojętej kulturze.

Czytaj więcej: „W Łobzie jest… dobzie!” Ludwika Cwynara

„Skrawki życia” Cezarego M. Dąbrowskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: niedziela, 19 lipiec 2020

Leszek Żuliński

POETA INNY NIŻ INNI

 Obwąchując ten tomik na początku, postanowiłem najpierw uraczyć was wierszykiem tradycyjnym, lecz niebanalnym pt. Deklaracje. Oto on: Deklaracja – huczne słowo, / deklarują więc masowo. / Deklarują swe poparcie, / choć to tylko sztuczki czarcie. / Deklarują potępienie, / co oznacza przyzwolenie. / Deklarują solidarność, / lecz czy bliska im ofiarność. / Deklarują gest obronny / wkrótce będzie opuszczony. / Deklaracje, deklaracje, / słowa, gesty, aplikacje… / Na to wszystko patrzy czas / i obnaża brzydką twarz. / Z deklaracją tak to bywa, / słowem wspiera, czynem zbywa.
 No!, taki sobie wierszyk? He, he; ale z lekka zjadliwy; wypisz wymaluj coś tu pobrzękuje naszą obecną aurą. I ja wcale bym tego nie bagatelizował, bo za dużo mamy wierszy lepszych lub gorszych, ale nadętych, lecz za mało konkretnie piętnujących mierzwę, jaka ostatnio nam dokucza.

 Autor tych utworów to postać ciekawa: artysta wszechstronny: poeta, prozaik, perkusista, kompozytor, recytator… Nie starczyłoby mi zacytować masę szczegółów, które opisane zostały na końcu książki; w każdym razie o takich osobach mówimy: człowiek-orkiestra. Tak, postać to nietuzinkowa i zatopiona w dwóch światach: artystycznym i kulturowym. Także w tym żywym, bowiem Dąbrowski twardo stąpa po ziemi, czyniąc to zresztą przemyślanie.

Czytaj więcej: „Skrawki życia” Cezarego M. Dąbrowskiego