Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

Samoloty

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: niedziela, 29 marzec 2020

Marek Stokowski

Zbyszek żyje w świecie samolotów. To nie tak, że kwateruje na lotnisku, rozkładając koc pod kadłubami i skrzydłami śpiących maszyn. Nie, on mieszka w starym lesie, lecz nad lasem jest korytarz dla powietrznych statków żeglujących nad sosnami i muchomorami. 
     Ktoś powie:
     – No, właśnie. Co w tym jest takiego niezwykłego? Zbyszek ma nad głową samoloty, tak jak wszyscy inni ludzie.
     Odpowiemy:
     – Niezupełnie. Niezupełnie tak jak inni.
     – A dlaczego?
     – A dlatego, że on zachowuje stałą łączność z lecącymi maszynami.
     To jest łączność nad-elektroniczna, oparta wyłącznie na falach mózgowych. Jest możliwa, bowiem Zbyszek ma wrażliwość ponad-radarową, no a przede wszystkim ma zamiłowanie. To ono otwiera mu eter i dostęp do statków powietrznych na niebie.
      Samoloty już go rozpoznają. One wiedzą, gdzie on mieszka, i wiedzą, że czuwa, pamięta o każdym, rozpoznaje typy maszyn, różne linie, destynacje. Rozpoznaje statki po odblasku słonecznego światła na poszyciu i po białej smudze za ogonem, ale przede wszystkim po akcencie i sposobie, w jaki się wypowiadają, bowiem on – powiedzmy to otwarcie – dogaduje się z samolotami.
     Zdarza się, że one krążą nad polaną, gdzie siaduje co dzień Zbyszek, żeby dłużej z nim pogwarzyć. I wtedy piloci zwyczajnie głupieją, bo nie wiedzą, co się dzieje, czy przestały działać stery, czy wysiadły komputery, czy nastąpił koniec świata.

Czytaj więcej: Samoloty

„Niteczka” Macieja Bieszczada

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 28 marzec 2020

Anna Łozowska-Patynowska

PO NITECZCE DO NITKI

W przekonaniu Macieja Bieszczada świat jest zaplanowaną rzeczywistością o zawiłej kompozycji, „odwiecznej strukturze górującej nad wszystkim”, która spycha człowieka „na drugi plan” istnienia, redukując jego rolę w świecie do absolutnego minimum (Osnowa). W tomie wierszy Niteczka, nawiązującym do kruchego losu ludzkiego, zniszczalności cielesnej i słabości duchowej istoty ludzkiej, poeta pisze także o nieuchronności przed fatum, akcentując tym samym ziszczalność prorokowanego przez Mojrę stanu. Wspomina także o tym, jak ogromny udział w tym wszystkim ma zarówno ludzka nieświadomość, jak i jej aspekt słowny. Słowo poetyckie decyduje o człowieku, wskazując mu drogę potencjalnego istnienia: „A Dominik chory na białaczkę/ (wtedy o tym nie wiedział) napisał-/ życie jest jak strużka krwi” (Porównania).

Liryczna przepowiednia, będąca samospełniającym się prywatnym dramatem człowieka, wystawionego na próbę doznania i przeżycia „cichego Holocaustu”, odsłania nie tylko grozę istnienia, ale także egzemplifikuje jego piękno. Za cieknącą „strużką krwi” stają „tysiące ofiar”, którym można by było pomóc. Jednak system wyklucza „oczekujących” na ozdrowienie, zmieniając ich świadomość walki na odczucie egzystencjalnego odrętwienia, wewnętrznego wyciszenia. Zabicie zmysłu walki to, według Bieszczada, najgorsze znamię XXI wieku. Z kolei sami „oprawcy nie zostaną osądzeni” (Bezprawie). Jedyną metodą prowadzenia batalii z przytłaczającą rzeczywistością pozostaje akt słowny, tkliwy i wierny rycerzowi sumienia giermek wzruszenia,  opisujący i stwarzający alternatywne światy, jako jedyny potrafiący wprowadzać zmiany w rzeczywistości.

Czytaj więcej: „Niteczka” Macieja Bieszczada

Międzynarodowe Biennale Miniatury

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 26 marzec 2020

Organizatorem Międzynarodowego Biennale Miniatury jest Ośrodek Promocji Kultury „Gaude Mater” w Częstochowie.

W konkursie mogą uczestniczyć profesjonalni artyści oraz studenci uczelni artystycznych, którzy uzyskali licencjat.

Każdy uczestnik może zgłosić do konkursu trzy prace wykonane w takich technikach jak malarstwo, grafika, rysunek, fotografia monochromatyczna.
Maksymalne wymiary pracy to 10 x 10 cm. Wskazane jest użycie passe-partout. W przypadku obramowania passe-partout, maksymalny wymiar zewnętrzny to 20 x 20 cm.
Wpisowe wynosi 80 zł.
Prace należy przesyłać pocztą (szczegóły w regulaminie).

Jury zakwalifikuje prace na wystawę oraz przyzna trzy nagrody regulaminowe. Przewidziane są również wyróżnienia honorowe.

Czytaj więcej: Międzynarodowe Biennale Miniatury

„Lipiec na Białorusi” Izabeli Fietkiewicz-Paszek

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 25 marzec 2020

Jolanta Szwarc

OBRAZ I RAMA

Tematy jak liście wiszą na drzewie genealogicznym. Trzęsie nimi czas. Przestrzeń przesuwa się pod nogami. Często wbrew woli.
„Lipiec na Białorusi” Izabeli Fietkiewicz-Paszek spięty jest jak klamrą dwoma rodzinnymi zdjęciami. Pierwsze z Kamionki z 1925 roku, upozowane jak na tamte czasy przystało. Rozwieszono kilim mający być tłem, tylko że fotograf źle ustawił aparat i spod kilimu wystają drewniane bale domu. Drugie zdjęcie rodzinne zamykające tomik autorka opatrzyła informacją: „Książkę dedykuję mojemu Tacie (na zdjęciu trzeci od lewej, Stare Siedlisko, ok. 1952 r.)”

Z Kamionki do Starego Siedliska, z powiatu oszmiańskiego do powiatu braniewskiego. Ze Związku Radzieckiego do Polski. Jak to jest? Zaledwie dwadzieścia siedem lat minęło, a ludzie decydują się na przeprowadzkę? Decydują się? Zostali wygnani? Co to było: repatriacja, deportacja, ekspatriacja czy depatriacja? Pewnie jakieś –triacje i ta najgroźniejsza –rtacja. To przestawione „r” w wyrazie deportacja zawiera chyba najwięcej zła. Wygnanie jakoś ominęło moją rodzinę i mogę się pochwalić domem na Kujawach zbudowanym przez mojego pradziada około roku 1850 – 1860, który stoi do tej pory i zamieszkują go członkowie mojej rodziny. W pamięci mam widok na jezioro oraz opowieść mamy o tym, jak płynęła po nim z siostrą w czasie burzy. Obie modliły się, żeby piorun nie uderzył w łódkę. Jakoś nie uderzył, bo jestem i mogę tam zaraz pojechać bez wizy, a nawet bez paszportu.

Czytaj więcej: „Lipiec na Białorusi” Izabeli Fietkiewicz-Paszek

„Na delfijskim etacie” Mieczysława Szabagi

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 24 marzec 2020

Leszek Żuliński

WIERSZE MĄDRE I WAŻNE

 Wszystko tu zaczyna się od pięknej okładki – na niej starowieczny sztych, a na nim wróżka, może Pytia, prawdopodobnie przewidująca przyszłość zaciekawieniu mężczyzny. A więc w delficką aurę wpadamy już na początku.
 Czytam o Autorze: artysta, aktor, reżyser, poeta…  A ja do tej pory nic o nim nie wiedziałem. Wodospad tomików aż dudni w uszach. Ale lektura tego tomiku – o intrygującym tytule Na delfijskim etacie – wciągnęła mnie.
 Okazuje się, że to już trzeci zbiór tego poety; poprzedni ukazał się w roku 2013. Spora przerwa, ale nota o Autorze donosi, że życie kulturalne to jego pasja. Dowiaduję się: Aktualnie jest prezesem przemyskiego RSTK, które skupia od 35 lat poetów i miłośników kultury prezentujących własne osiągnięcia jak też promujących uzdolnionych artystów w ramach sceny impresaryjnej.
 W gruncie rzeczy mamy sporo tego typu „zaułków literackich”. Polska na co dzień – rzecz oczywista – literaturą i sztuką się nie karmi. Ale właśnie tacy entuzjaści jak Szabaga tworzą kulturę, która – jakby nie było – jest! I to wcale nie byle jaka.

Czytaj więcej: „Na delfijskim etacie” Mieczysława Szabagi