Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

„Treny. Listy do Matki” Jerzego Fryckowskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 12, styczeń 2019

Leszek Żuliński

TRENY FRYCKOWSKIEGO

Ten kolejny tomik Jerzego Fryckowskiego to jeden wielki tren poświęcony zmarłej Matce. Jest on podzielony na dwie części: pierwsza nosi tytuł Treny, druga Listy od Matki.
Jak wiadomo, „poezja funeralna” ma swoją wielowiekową tradycję; ot, można tu chociażby przywołać naszego Kochanowskiego. Ale to za mało. Czytam w Internecie: Treny to dosyć ważny gatunek liryczny. Są to utwory poetyckie, wywodzące się z poezji żałobnej antycznej Grecji. Pierwotnie były to pieśni obrzędowe, ale później stały się jednym z elementów greckiej tragedii. Wyrażały one żal z powodu czyjejś śmierci, rozpamiętywały myśli i czyny zmarłego, sławiły jego zasługi. Treny, po częściowym zaniku w starożytności, odrodziły się w okresie renesansu za sprawą Jana Kochanowskiego, który stworzył ich cykl po śmierci córki Urszulki.

No i – przeskakuję do naszych czasów – wciąż treny pisać będziemy. Ja sam rozmyślam nad tym po niedawnym odejściu mojej Mamy. Zostałem „seniorem rodu”, ale to żadna pociecha.
Fryckowski napisał cykl znakomity i poruszający. Dla przykładu cytuję Tren IV:

Czytaj więcej: „Treny. Listy do Matki” Jerzego Fryckowskiego

„Flu game” Wojciecha Klęczara

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 10, styczeń 2019

Anna Łozowska-Patynowska

CZŁOWIEK W RĘKACH RZECZYWISTOŚCI

Flu game Wojciecha Klęczara to książka-reminiscencja atmosfery modernistycznej, wyraźnie plasująca się po stronie nowoczesności. Klimat krakowski XXI wieku wydaje się tajemniczy i niejednoznaczny, z kolei główny bohater przepełniony melancholią, a jak się w rezultacie okazuje, pozbawiony chęci do działania i znudzony rzeczywistością. Nie tylko jednak te elementy konstytuują świat tej mikroopowieści. Jak bardzo skomplikowana jest przestrzeń toczącej się historii, dowiaduje się czytelnik na każdym kroku. Flu game można podzielić na trzy części: mentalne dojrzewanie bohatera – Kamila Wojtasa, wycofanie się bohatera z wyzwania odnalezienia sensu życia, kryzys egzystencjalny jednostki związany z obserwacją nieautonomiczności świata, w którym bohater trwa. Szkatułkowość rzeczywistości (i kompozycji tego tekstu) polegająca na istnieniu człowieka w rękach wszechmocnej władzy, uścisku drugiego człowieka to największy problemat poruszony przez Klęczara. Dlatego głębszą analizę powieści należałoby zacząć nie od początku, podążając za porządkiem przyczynowo-skutkowym tekstu, czyli za chronologią, lecz rozpoczynając do samego zakończenia, narzucającego interpretację całości Flu game, stanowiącego ze wstępem rzeczywistą spoistość, a przy tym odsłaniającego ważność znaczeń ludzkich problemów egzystencjalnych.

Czytaj więcej: „Flu game” Wojciecha Klęczara

Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Michała Kajki

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 09, styczeń 2019

Organizatorami konkursu są Dom Kultury w Orzyszu i Muzeum Michała Kajki w Ogródku – Oddział Muzeum K.I. Gałczyńskiego w Praniu.

Konkurs ma charakter otwarty. Na konkurs należy przesłać zestaw trzech wierszy. Utwory nie mogą być wcześniej publikowane ani oceniane w innych konkursach.

Wiersze oceni jury w składzie: prof. Dariusz Kulesza – przewodniczący, Teresa Tomsia, Marek Zagańczyk.

Prace wydrukowane w czterech egzemplarzach należy przesyłać pocztą na adres Domu Kultury w Orzyszu (szczegóły w regulaminie).

Nagrody:
• I miejsce – 2.000 zł
• II miejsce – 1.000 zł
• III miejsce – 500 zł

Wybór nagrodzonych wierszy zostanie opublikowany w „Toposie” i „Gazecie Olsztyńskiej”.

Czytaj więcej: Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Michała Kajki

„Lekcja historii” Grzegorza Pełczyńskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 08, styczeń 2019

Jerzy Żelazny

CZEKAJĄC NA UPADEK REPUBLIKI R.

Książkę tę wydało krakowskie wydawnictwo „Miniatura”. Jej zawartość to miniaturowe opowiadania, może trafniejsze jest słowo opowiastki, o zacięciu satyrycznym, niepozbawione specyficznego humoru, po części absurdalnego. Publikacja jest niewielka, można rzec miniaturowa, chociaż nie w kształcie, lecz w objętości – niecałe sto stron. I słusznie, tego typu krótkie utwory z filozoficznym przesłaniem, podobnie jak tomiki wierszy, według mnie, powinny być skromne objętościowo, sprawiać czytelnikowi pewien niedosyt, który zawsze jest lepszy niż przesyt, gdyż ten może wywołać nudę, zniecierpliwienie. Myślę, że pod tym względem książka ta jest w sam raz. Ma oczywiście wiele innych zalet.

Mowa tu Lekcji historii Grzegorza Pełczyńskiego, zbiorze 23 krótkich opowiastek oraz jednej dłuższej pod tytułem Republika R. ( jest nieobecna w spisie treści książki), natomiast zaopatrzona w podtytuł Przyczynki do dziejów najnowszych, co brzmi bardzo poważnie niczym rozprawa naukowa, ale rozprawą oczywiście nie jest – składa się ta rzecz z 18 krótkich opowiastek, raczej przypowieści i liczy sobie 20 stron, co jest dużo, gdyż pozostałe opowiastki są jednostronicowe, dwu i trzystronicowe, tylko opowieść o poetach, którzy licznie objawili się w mieście, o którym narrator pisze: Swarorzyn – miasteczko me ukochane. Małe, biedne. trochę śmieszne. Lecz właśnie w takim Bóg raczył mnie umieścić i za to jestem niezmiernie wdzięczny. Mieszkało w nim tylu poetów, że mnie, czytelnikowi, nie udało się zapamiętać, ilu ich razem – poetek i poetów – tworzyło swe, niestety, ułomne wiersze. Nie dziwota więc, że autor poetom i poetkom ze Swarorzyna poświęcił aż jedenaście stron.

Czytaj więcej: „Lekcja historii” Grzegorza Pełczyńskiego

„Spowiadania i wypowieści” Artura Daniela Liskowackiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 07, styczeń 2019

Wojciech Czaplewski

ODSŁANIANIA I ZASŁANIANIA

Słowo odsłania – kiedy zdaje sprawę z tego, co jest, ale też zasłania – bowiem nie rzeczą jest, lecz jej nazwą zaledwie. Spowiadania i wypowieści Artura Daniela Liskowackiego nie są zwykłym zbiorem opowiadań, choć da się tę książkę tak czytać, osobno brać do degustacji poszczególne nowelki, szkice, obrazki i fabułki, osobno smakować ich rozmaite gorycze. Jednak już frapujący spis treści zapowiada strukturalną złożoność i jednoczący zamysł całości. Rozdziały i podrozdziały, kody i numeracje, wszystko to sugeruje niejednoznaczny i niejednotorowy mariaż (albo i mezalians) jedności z wielością. Poprzedzające opowieść motta zapowiadają, że za temat autor obrał tę podejrzaną formę bytu, dla nazwania której ludzie wymyślili zaimek „ja”. Mamy tu opowieść wstępną i opowieść-puentę, a pomiędzy nimi trzy zwarte cykle: cykl mały pod tytułem Wielkie Spa, cykl duży tytułowy i cykl średni dwuczęściowy – oraz jeden cykl rozwarty: trzy przerywniki, kody, układające się w opowieść o Początkach. Wiem, nie wyrażam się jasno, ale też ów jednoczący zamysł skrywa się w mroku raczej niż w świetle. Mniej więcej trzydzieści historyjek (bo różne mogą być sposoby ich policzenia), a jednym z nieoczywistych zadań czytelnika jest rozpoznać to spoiwo, arche tej książki.

Czytaj więcej: „Spowiadania i wypowieści” Artura Daniela Liskowackiego