Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

„Z narożnika mapy” Piotra Michałowskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 02, marzec 2018

Leszek Żuliński

LAS MIESZANY

To jedna z książek serii „koLekcja eleWatora”, który to cykl redaguje Artur D. Liskowacki, a wydaje szczecińska oficyna Forma. Zresztą Paweł Nowakowski, właściciel Formy, też bardzo w ten cykl jest zaangażowany.
Ta akurat książka jest bardzo „szczecińska”. Jej tytuł – Z narożnika mapy – wynika z osobliwego położenia geograficznego Szczecina. W tym „narożniku” Michałowski siedzi sobie od lat. Pierwszy odcinek cyklu ukazał się już w roku 2003 w piśmie „Pogranicza” i był kontynuowany do roku 2012.

Czy warto było teraz te felietony zebrać i wydać? Co do tego nie mam wątpliwości – takie dokumentacje są po latach na wagę złota. Ten cykl jest na dodatek pisany świetnym piórem. Ktoś, kto zakochany jest w swojej „prowincji”, w „małej ojczyźnie” to „koszałek-opałek” minionego czasu. I właśnie dlatego robota Michałowskiego jest cennym dokumentem. A przy okazji niezłą lekturą.

Czytaj więcej: „Z narożnika mapy” Piotra Michałowskiego

Kolberg w kąpielisku morskim Sopot

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 28, luty 2018

Jacek Klimżyński

Zachwytów krajobrazem morskim nie odnotował, choć morza prawdopodobnie nigdy wcześniej nie widział. Podczas swej jedynej podróży na Pomorze w 1875 r. był już w zaawansowanym wieku, a sama podróż miała ściśle badawczy cel. Przez półtora miesiąca latem wspomnianego roku zbierał interesujące go materiały z rozległego obszaru kaszubszczyzny. Ich plon późniejszym badaczom folkloru i etnografii nie okazał się szczególnie przydatny, z wyjątkiem zagadnień dotyczących obrzędowości i jak zawsze pieczołowicie zbieranych teksów pieśni wraz z ich melodiami.

Oskar Kolberg (1814-1890) był gruntownie wykształconym muzykiem. Od wczesnych lat dziecinnych pobierał lekcje gry na fortepianie, a studia muzyczne kontynuował u Józefa Elsnera (1830), Ignacego Franciszka Dobrzyńskiego (1932-34), a w latach 1835-36 podjął studia kompozytorskie w Berlinie, równolegle z kursami buchalterii w akademii handlowej.

Czytaj więcej: Kolberg w kąpielisku morskim Sopot

Ulica Themersonów 5

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 27, luty 2018

Organizatorem konkursu „Ulica Themersonów 5” jest Płocka Galeria Sztuki. Konkurs jest adresowany do studentów i absolwentów wydziałów artystycznych uczelni wyższych.

Do konkursu można zgłaszać prace dwuwymiarowe, wykonane w dowolnej technice rysunkowej (np. węgiel, ołówek, kredka, frotaż) lub grafiki warsztatowe (np. linoryt, drzeworyt, akwatinta), w formacie nie większym niż 100 x 70 cm, a także scenorysy do wybranego fragmentu literackiego, wiersza lub filmu artystycznego Themersonów. Od uczestników oczekuje się nawiązania do awangardowej postawy i działań Franciszki i Stefana Themersonów.

Czytaj więcej: Ulica Themersonów 5

Dałem sobie urlop

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 26, luty 2018

Janusz Korbel

Dzisiaj dałem sobie urlop. Nie odbieram telefonów, nie włączyłem komputera. Jedząc śniadanie z czosnkiem, który dała mi Kasia ze swojego ogrodu, myślę o nas. Bardzo bym nie chciał zostawiać złych śladów. A ślady odciskają się wszędzie, nie tylko w śniegu czy na piasku. Jedynie śnieg pada bez echa – jak mówi poeta…
Dwa dni temu, nocą, po nostalgicznym koncercie naszego białoruskiego przyjaciela, który tym razem śpiewał wiersze samobójców, siedzieliśmy na ganeczku, w przedjesiennym, chłodnym czarnym powietrzu, przepojonym graniem świerszczy i posłodzonym kroplami miodu. Księżycowa poświata i migoczące z oddali gwiazdy przypominają, że wszystko jest na swoim miejscu. Wielki Porządek od wieków kpi sobie z ludzkich myśli, zmartwień, kłopotów i tragedii. A my staramy się niezdarnie układać rozsypane kawałki...

Czytaj więcej: Dałem sobie urlop

Wiejski ogród rozkoszy

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 24, luty 2018

Elżbieta Juszczak


NA WSI

Na wsi pełno czerwonych obór, bo z cegły.
Słońce jak plaster przykleja tam miód.

Chciałabym nieść mleko w kance,
przyglądać się kawce i milczeć.

Nawet nie wiem, czy jestem tym plastrem,
słońcem, czy tylko dzwoneczkiem,

który ciągle dzwoni: ty, ty, ty.

Czytaj więcej: Wiejski ogród rozkoszy