Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

Człowiek zaradny i człowiek praktyczny

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 22, listopad 2017

Janusz A. Korbel

Mieszkam na Litwie. Chociaż dzisiaj nazywa się to Polską a nawet Europą czyli że należymy do cywilizacji zachodniej, przez większość historycznego czasu była tu Litwa. W najstarszych opisach określano tę ziemię jako krainę wielkich lasów, wielkich rzek i mokradeł. Lasy były trudnodostępne, rzeki szeroko rozlewały na wiosnę, użyźniając łąki ale i niszcząc niejedno i dlatego przysłowie: rzeka daje – rzeka odbiera, pochodzi właśnie z Litwy. To powiedzenie zawiera prastarą mądrość, że chociaż co roku ogromne tereny są zalewane, ma to również swoją dobrą stronę. Wielka rzeka, podobnie jak wielki las – uczy pokory. Wobec takiego ogromu nie można być chciwym, bo zaraz przyroda nas ukarze.

Kiedyś żyli tu jacyś nieznani nam ludzie. Zostały po nich kurhany. Później zaczęły się „wchody”.

Czytaj więcej: Człowiek zaradny i człowiek praktyczny

A gdyby tak pożenić?

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 20, listopad 2017

Anatol Ulman

Tak sobie myślę. Głupio, bo osobno. Kto myśli na uboczu, nie razem, nie jak większość, głupi on i durny pomiot jego. Niech będą przeklęte niedorozwinięte jego szczenięta! I sczezną niech. Przecież jednak i głupiec prawo ma opisać, co dostrzega wściekle okiem krzywym, ale bacznym, zatrutym prawdą smutną.
Przedmiotem zaś medytacji czynię sport. Zwany także, a jakże, kulturą.
W słownikach oraz encyklopediach dziedzina definiowana jest zabawnie, a jednocześnie wrednie oraz kłamliwie, jako ćwiczenia i gry służące podnoszeniu i nabywaniu sprawności fizycznej i wyrabianiu pewnych cech charakteru, jak wytrwałość, lojalność, nawyk przestrzegania reguł. W założeniu więc służyć ma powszechnemu zdrowiu fizycznemu i moralnemu, co ja bym na klęczkach chwalił. W rzeczywistości stanowi jednak środek do zdobywania wielkiej kasy i znaczenia.

Czytaj więcej: A gdyby tak pożenić?

Notatki na marginesach (6)

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 16, listopad 2017

Bartosz Suwiński

1.
Opowiem ci coś. Śnił mi się Kazimierz Wierzyński. Siedzieliśmy w kawiarni, być może w Londynie, Warszawie, a może w powiatowym miasteczku na tle zabytkowych kamienic. Dyskutowaliśmy z wyraźnym przejęciem i radością. Perory powodowały uśmiech, ferwor dyskusji wzrastał, jak pnące się wyżej słońce. Wierzyński znakomicie ubrany: sznyt i klasa. Dystyngowany, emablujący otoczenie pan. Kapitalnie skrojony garnitur, apaszka zawinięta wokół szyi, cienkie okulary. Budzę się rano wyraźne zdziwiony, ponieważ od dzieciństwa nic mi się nie śni albo tych snów nie pamiętam. A tutaj wyraźna twarz Wierzyńskiego przed oczami. Śpię na wysokości litery "W", przy półkach z książkami. W kuchni, na materacu. Wyciągam Poezje i otwieram na chybił trafił, a tu wersy z wiersza Okna: "Puste, otwarte okno / Przerażenia. // Puste mieszkanie / Otwarte na przestrzał. // Trwoga istnienia". Za trzy dni trwoga istnienia materializuje się, a ja dowiaduję się, że jestem chory.

Czytaj więcej: Notatki na marginesach (6)

„Pomerania” listopadowa

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 15, listopad 2017

I oto przedostatni tegoroczny numer (11/2017) kaszubskiego miesięcznika społeczno-kulturalnego „Pomerania” - ukazującego się od 1963 roku. Przy periodyku, liczącym 76 stron, znajdziemy bezpłatny ilustrowany dodatek „Pożyteczne owady. Część 2. Owady drapieżne” (opis w postaci gawęd, których autorami są Maya Gielniak i prof. Maciej Gromadzki) – m. in. o mrówkach, szerszeniach, biegaczach, sieciarkach, muchach ścierwicach i chrząszczach grabarzach. Z większych materiałów listopadowy numer otwiera „Ostatni wywiad” Dariusza Majkowskiego – o zmarłym niedawno profesorze Edwardzie Brezie.
A co dalej, w głębi wydania? Między innymi:

Czytaj więcej: „Pomerania” listopadowa

„Kontrapunkt” Krzysztofa Gryki

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 14, listopad 2017

Jolanta Szwarc

ZATRZYMAĆ SŁOWEM ŚWIAT

Jest takie miejsce na ziemi, skąd Krzysztof Gryko próbuje w tym samym czasie zestawić głosy zewnętrzne i wewnętrzne tak, żeby tworzyły rytmiczną, zgodną całość.

Trudno mi pojąć skombinowaną przez autora muzykę, bo mi słoń na ucho nadepnął. Jak się natężę i wysilę, to niezbyt czysto przypominam sobie najprostszy oparty na kontrapunkcie kanon – „Panie Janie, panie Janie, rano wstań, rano wstań. Wszystkie dzwony biją…” Oj, biją głośno, zakłócając ciszę i pobudzając serce do pracy w miarę rytmicznej.

Na czele wierszy, na stronie siódmej zapisany został utwór „Recepta”. No cóż, jak zapisany, to zażyłam raz, drugi i następne, ale nie uzyskałam polepszenia słuchu na tyle, żeby nauczyć się odpowiedniego zestawiania głosów. Ciągle słyszę muzyczny chaos zamiast harmonii.

Czytaj więcej: „Kontrapunkt” Krzysztofa Gryki