Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

„Pomerania” styczniowa

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: niedziela, 28, styczeń 2018

Nowy rok i nowy numer (1/2018) kaszubskiego miesięcznika społeczno-kulturalnego „Pomerania”. Periodyk liczący 76 stron (w tym odrębnie paginowana wszywka dodatku edukacyjnego „Najô Ùczba” [nr 1/113]), otwiera artykuł Łukasza Grzędzickiego „Morze i Polska w 13. punkcie orędzia Wilsona”. A co w głębi styczniowego wydania? Między innymi:

Sławomir Lewandowski: „Grass w kulturze Kaszub”;

Piotr Schmandt (ryciny Marian Busler): „Chwytanie życia na przełomie roku. Część 2” ('Zwyczaje i obrzędy');

Marek Zambrzycki: „Rybacy Nurzyńskiego” (‘Bliżej morza’);

Czytaj więcej: „Pomerania” styczniowa

Humor, co kala*

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 25, styczeń 2018

Anatol Ulman

Dobry niedawno folwark telewizyjny, noszący nazwę rozrywka gadana (kabaret, humor, satyra) został sprzedany burżuazyjnym łajzom. Doszczętnie zrujnowany marnieje, próchnieje, niszczeje, gnije, rozpada się smutno, choć niby wesoło. Jakieś oprychy wyprute z poczucia humoru po nim ganiają, są tłuste, wstrętne, relikwiami nie tak dawnej świetności handlują bezczelnie, zamieniając wartości na lichą miałkość.

Wielcy, zmarli artyści, tacy jak Edward Dziewoński, Ryszard Dobrowolski czy Andrzej Czechowicz oraz Jan Kaczmarek i Andrzej Waligórski łkają w melancholijnych niebiosach, do których, mam nadzieję, cudowne scenariusze i równie urocze muzyki tworzą dwaj starsi panowie, wieża słoniowa humoru studzwonna pani Irena Kwiatkowska nieszczęśnie zrydzykowała (zatem uprawianie kabaretu nie chroni przed żadną utratą), usunął się w cień wielki Jan Kobuszewski, arcyksiążę komizmu subtelnego, magicznego Andrzej Poniedzielski tuła się gdzieś w swej eleganckiej taradajce czy czortopchajce, umiłowana mi wspaniała śmieszka Hanna Śleszyńska rzadkim gościem na salonach telewizji. Zapodział się w starości genialny Wiesław Michnikowski.

Czytaj więcej: Humor, co kala*

„Stany nagłe” Jerzego Fryckowskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 24, styczeń 2018

Leszek Żuliński

POETYCKOŚĆ TOTALNA

To już, od czasu debiutu w roku 1989, osiemnasty zbiór wierszy Jerzego Fryckowskiego. Można chyba go uznać za „autora płodnego”. A już na pewno Jurek zdobył sobie sławę jako jeden z „kosiarzy” konkursów poetyckich. Niektórzy kontestują ten konkursowy zapał Fryckowskiego. Ja nie, bo co jest dostępne regulaminem konkursu, to jest… dozwolone. Tak więc ci, którzy mu to wymawiają, po prostu niech go prześcigną. Wszystko sprowadza się do oczywistej formuły: wygrywają najlepsi. Peleton musi doścignąć czołówkę.
Na plecach okładki kilka cytatów innych autorów. Np. Tadeusz Buraczewski napisał: Nie czytajcie tego – będziecie szczęśliwsi. 

Czytaj więcej: „Stany nagłe” Jerzego Fryckowskiego

Ogólnopolski Konkurs „Siedem grzechów głównych”

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 22, styczeń 2018

Organizatorem konkursu jest Pałac Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Konkurs ma charakter otwarty. Tematem konkursu jest 7 grzechów głównych.
Jak namalować gniew, chciwość, lenistwo? Jak ująć za pomocą słowa siedem grzechów głównych? Jeśli masz pomysł na wyrażenie swojego zdania językiem sztuki – weź udział w konkursie! Każdego roku wprowadzamy niewielkie modyfikacje. Obok malarstwa, poezji, grafiki warsztatowej, nowością tej edycji jest grafika komputerowa. Chcemy, aby uczestnicy zaprojektowali jubileuszowy plakat konkursu. Zwycięski projekt otrzyma tytuł GRAND PRIX i będzie wizerunkiem promującym konkurs.
Konkurs jest rozgrywany w czterech kategoriach: malarstwo, poezja, grafika warsztatowa, grafika komputerowa.

Czytaj więcej: Ogólnopolski Konkurs „Siedem grzechów głównych”

„Programy w labiryncie” Istvána Keménya

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 20, styczeń 2018

Anna Krasuska

OSWOIĆ SIĘ Z ŻYCIEM W LABIRYNCIE

Programy w labiryncie Istvána Keménya zostały wydane w serii „szesnaście i pół”, która, jak określa Miłosz Waligórski, redaktor serii i tłumacz poezji Keménya, jest eksperymentem wszczepienia polszczyźnie poetyk zza granicy, w którym uczestniczy co najmniej trzech pośredników: autor, tłumacz i czytelnik. To od nich zależy mowa wiersza, stopień jego obcości. Tak więc biorąc do ręki ten ładnie wydany tomik stałam się, jako czytelnik, jednym z elementów zapowiedzianej próby. I od razu pojawiło się pytanie. Czy poetyka węgierskiego twórcy będzie się plasowała w kręgu moich czytelniczych doświadczeń, czy może stanie się wyzwaniem do uświadomienia sobie nowych emocji estetycznych? Te wątpliwości rodziły zarówno moją ciekawość, jak i obawy, czy aby w lekturze nie zbłądzę. Tym bardziej zasadne, że co prawda tytuł zapowiada „programy”, ale „w labiryncie”, a wiersz programowy zawiera ni mniej, ni więcej tylko wyznanie poety: wiem, że błądzę. Jeśli więc poeta z pokorą przyjmuje takie właśnie miejsce w oglądzie świata, to może pokpiwa też z czytelnika jak przed laty Jan Kochanowski, który pisał:

Czytaj więcej: „Programy w labiryncie” Istvána Keménya