Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

„Odyseja” Piotra Tenczyka

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 30, listopad 2017

Anna Łozowska-Patynowska

„ODYSEJA” W NOWEJ ODSŁONIE

Wędrówka do domu człowieka z utworu TenczykaOdyseja” wydaje się projekcją jego przeżyć. Polifoniczny wymiar tekstu warunkowany jest przez wielogłosowy przekaz postaci, uwikłany w syntetyczną tkankę bogatej tradycji literackiej, wielokrotnie odsyłającej do wykluczających się wzorców kultury biblijnej i mitologicznej, aż w końcu nieoczywistość gatunkową tekstu potwierdza zawierzenie synkretycznym możliwościom wyzyskania tego spojrzenia.

Wydaje się zatem, że wyraźne wskazanie w postaci biblijnego motta wyznacza wyraźną perspektywę podporządkowującą kontekst mitologiczny tradycji religijnej, chociaż ewangeliczne słowa Jana i Mateusza nie wydają się tym samymi słowami z Ewangelii świętych. Ta przestrzeń świętości jest zatem zakrojona do pierwiastków personalistycznych, do rozważań prowadzonych wokół samego człowieka i jego wiary. Druga kwestia dotyczy natomiast odczytywania rzeczywistości przedstawionej przez pryzmat drugiego człowieka, jego stałego uczestnictwa w bycie drugiego. Wydaje się zatem, że ta „kolektywna” perspektywa kontrastuje z indywidualizmem. Ma to swoje głębokie konsekwencje w wyborze technik kompozycyjnych „Odysei”.

Czytaj więcej: „Odyseja” Piotra Tenczyka

Czekam w dolinie Jozafata

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 28, listopad 2017

Jerzy Żelazny

Na pożegnanie ziemskiej mordęgi wypił pół litra wódki Absolut, a przedtem zjadł piętnaście kartoflanych placków. Paula wspomogła go jednym kieliszkiem i siedząc naprzeciwko Lucka, towarzyszyła mu w piciu z blaskiem podziwu w oczach. A jej spojrzenie mówiło, popatrzcie na tego cudaka! Taki stary, z laską nie potrafi się rozstać, a pije, że aż się kurzy! Niebawem to picie sięgnie dna. Dna butelki, miała na myśli.
- Ech, Paula, z tobą zawsze mi się fajnie piło. Jeśli z ziemskiego przemijania czegokolwiek żałuję, to owego wspólnego siedzenia przy kieliszku czystej. I wyglądania oknem, by podziwiać dolinę Grabowej. Niestety, przeczucie mi podpowiada, że to się kończy.
- Nie, Lucek, nie zgadzam się. Jeszcze mamy przed sobą wiele butelek i przekomarzających się słów, a na ścianach błąkających się naszych cieni. I wejrzeń w jasny dzień. Radosnych wejrzeń na tę twoją dolinę nad Grabową, która uwiodła cię i spędziłeś nad nią szmat życia.

Czytaj więcej: Czekam w dolinie Jozafata

Rocznica śmierci

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 27, listopad 2017

Marian L. Bednarek

Rocznica śmierci, a zwłaszcza osoby znanej, jest bardziej żywa (jako forma) niż ta osoba za życia była. Celebra stwarza swoją formę 10 razy większą od osoby żyjącej w czasie minionym, którą wspominamy; formę wyolbrzymioną, wyjaskrawioną, groteskową, ciekawszą od człowieka – tego byłego powiedzmy artysty, którego się mijało na co dzień na ulicy. Idzie sobie taka ROCZNICA ŚMIERCI i kiwa się, kwęka coś, może coś mówi, ale niezbyt zrozumiale. Ważne że się odbywa w sobie, wypełniając media od brzegu do brzegu. Mówią coś o niej i piszą bardzo poważnie i pompatycznie. Muzyka gra. A ta lezie, toczy się, domaga się kwiatów i pokłonów, lepszych deklamacji jej dzieł, wyraźniejszych, donioślejszych, czołobitnych.

Czytaj więcej: Rocznica śmierci

„Wołam cię po imieniu” Marii Bigoszewskiej

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: niedziela, 26, listopad 2017

Leszek Żuliński

POETKA MROCZNOŚCI

Maria Bigoszewska od swego debiutu książkowego w 1970 roku wytrwale pomnaża swój dorobek poetycki, odnosi sukcesy, podtrzymuje swoją dobrą markę poetycką. Solidna „firma!”. Ten najnowszy tomik, piąty z kolei, potwierdza jej nieśpieszne pisanie, lecz warte za każdym razem lektury. Ponadto to osoba o ciekawym życiorysie i kilku innych talentach – zajrzyjcie do Wikipedii, nie pożałujecie…
Paweł Tański na plecach okładki m.in. pisze: Wiersze są oszczędne, kryjące wiele mądrości, bogactwa doświadczeń, celność zapisu tego, co najważniejsze – prawdy o człowieku, błyskotliwości, inteligencji, gorzkiej ironii, a także – czułości, dobroci, empatii i podziwu. Poetka cierpliwie notuje chwile bolesnej świadomości przemijania i śmierci, by wydobyć na światło dzienne współczucie wobec wszelkich istot i dojmującą kruchość egzystencji.

Czytaj więcej: „Wołam cię po imieniu” Marii Bigoszewskiej

Równo z górki

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 24, listopad 2017

Wojciech Czaplewski

Zgodnie z nagłówkiem będzie dzisiaj mowa o pięknej idei równości. Najstarszym znanym mi świadectwem jej realizacji jest mitologiczna opowieść o niejakim Prokruście, przytaczana również, w pięknym wierszu, przez Zbigniewa Herberta. Damastes zwany Prokrustesem skonstruował mebel zwany prokrustowym łożem, a następnie łapał każdego, kto mu się napatoczył, i przymierzał go do owego mebla. Ten, kto był za duży i coś mu poza krawędź łoża wystawało, był przez Prokrusta przycinany do odpowiedniego rozmiaru. Zaś tego, kto był za mały, Prokrust wydłużał, na ogół urywając to i owo. Ostatecznie rozstał się z tym światem po spotkaniu z innym mitologicznym osiłkiem – Tezeuszem, który miał dość mocy i wsparcia bogów, aby z kolei jego przymierzyć do łoża (okazało się za małe).

Czytaj więcej: Równo z górki