Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

Las pełen wiatru

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 05, kwiecień 2018

Jerzy Żelazny

Pora przepełniona podmuchami przedwiośnia ustępuje. Wnętrze lasu przesycone wilgocią, szare i zimne, wciąga ciepły wiatr, a ten baraszkując wśród jeszcze nagich gałązek grabów, buków i leszczyn budzi je z zimowej martwoty, szeleści igłami sosen i świerków, sposobi je do wiosny.
Wraz ze znikaniem przedwiośnia moja tęsknota za lasem dzieciństwa, za lasem pełnym wiatru, rozrasta się, staje się dręcząca, kusi, nawołuje, ale budzi niepokój, bo wyobrażam sobie jak ten las staje się zrębem, ulega zagładzie. Jakże aktualnie brzmią wersy z Pana Tadeusza:

Drzewa moje ojczyste! Jeśli Niebo zdarzy,
Bym wrócił was oglądać, przyjaciele starzy,
Czyli was znajdę jeszcze? czy dotąd żyjecie? (…)

Pomniki nasze! Ileż was pożera
Kupiecka lub rządowa, moskiewska siekiera!
Nie zostawia przytułku ni leśnym śpiewakom,
Ni wieszczom, którym cień wasz miły jak ptakom.

Czytaj więcej: Las pełen wiatru

Notatki na marginesach (8)

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 04, kwiecień 2018

Bartosz Suwiński

Pisarstwo Michała Cichego jest hołdem złożonym rzeczywistości. Autor Zawsze jest dzisiaj skupia się na tym, co najmniejsze. Interesują go detale codzienności, drobne rzeczy i zdarzenia, które stają się tłem dla naszego życia. Jego proza to rozpisana na kilkadziesiąt fragmentów medytacja nad tym, co jest. Cichy jest piewcą zwyczajności, jak nikt, potrafi uważnie patrzeć i ze swoich spojrzeń czynić literaturę. W zasadzie można powiedzieć, że książka (celowo używam liczby pojedynczej, gdyż pisarz z Ochoty piszę cały czas jedną książkę!) Cichego jest raptularzem zapatrzeń i przywidzeń jakie spotkają człowieka spacerującego po swojej okolicy. Wraz z narratorem przyglądamy się głównie warszawskiej Ochocie i zmieniającym się porom roku.

Czytaj więcej: Notatki na marginesach (8)

Rozstrzygnięcie wielkanocnego konkursu „Latarni Morskiej” i „eleWatora”

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 03, kwiecień 2018

Kilka dni temu ogłosiliśmy – wspólnie z kwartalnikiem literacko-kulturalnym „eleWator” - błyskawiczny konkurs wielkanocny. Termin nadsyłania rozwiązań minął o północy drugiego kwietnia. Należało prawidłowo podać nazwiska pisarzy i tytuły powieści, z których przytoczyliśmy zaczerpnięte fragmenty. Za biorące udział w rozdziale nagród uznawane były osoby podające minimum trzy trafne odpowiedzi (na sześć możliwych). Przyznaliśmy losowo, zgodnie z regulaminem konkursu, trzy nagrody. A każda z nich to pakiet zawierający po egzemplarzu jednego z archiwalnych numerów „Latarni Morskiej” i „eleWtora”, do tego książki opublikowane w „koLekcji eleWatora”: Andrzeja Turczyńskiego Homo Pictor, Homo Viator (lub) Anny Frajlich Aby wiatr namalować oraz wydane w ramach biblioteki „Latarni Morskiej”: Anatola Ulmana Oścień w mózgu. Felietony wybrane (lub) Wojciecha Czaplewskiego Pochwała niezrozumiałości. Eseje filozoficzno-literackie (lub) Anny Łozowskiej-Patynowskiej Opowieść o człowieku (poezja najnowsza w krótkich interpretacjach).

Nagrody w tej edycji konkursu otrzymują:

Czytaj więcej: Rozstrzygnięcie wielkanocnego konkursu „Latarni Morskiej” i „eleWatora”

„Małe nic” Andrzeja Sokołowskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: niedziela, 01, kwiecień 2018

Szymon Prowacki

WIELKIE... NIC?

O Andrzeju Sokołowskim (rocznik 1963) niewiele wiadomo ponad to, że z wykształcenia jest artystą plastykiem. I mieszka w Toronto, gdzie emigrował w 1987 roku. Dotąd wydał trzy książki prozą: Wiej, wietrze, wiej (1998), Z deszczu pod rynnę (2004), Cała prawda (2010). Mamucią objętościowo powieść Małe nic zdobi na okładce rysunek węża z ogonem w pysku. Wąż pożerający samego siebie (i odradzający się z siebie) to staroegipski, a też grecki symbol. Jednak w żaden sposób nie potrafiłem połączyć obrazka z treścią dzieła. Pewnie głowę mam za małą. Lecz po kolei.

Blisko tydzień trwało trawienie Małego nic, bo nie dość, że powieść gruba, to jeszcze wydrukowana maczkiem. Gdyby użyto zwykłej czcionki, liczyłaby ponad tysiąc stron... Ufff!

Czytaj więcej: „Małe nic” Andrzeja Sokołowskiego

„To nie może być prawda” Hanny Dikty

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 31, marzec 2018

Leszek Żuliński

MIŁOŚĆ TO LABIRYNT

Cytuję krótką notę z witryny Hanny Dikty: Urodzona w 1977 roku w Tarnowskich Górach. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Śląskim, a także studia podyplomowe z historii na Uniwersytecie Opolskim. Laureatka kilkudziesięciu konkursów poetyckich. Publikuje w ogólnopolskiej prasie literackiej, m.in. w „Odrze”, „Toposie”, „Migotaniach” i „Arkadii”. Debiutowała książką poetycką Stop-klatka (był to rok 2012, tomik ukazał się nakładem gnieźnieńskich „Zeszytów Poetyckich”).
Dziś można powiedzieć, że to był niezły start na pewno zwiastujący niezłą poetkę. Ale czasami bierzemy ostry zakręt na drodze – i jedziemy w drugą stronę. Otóż Dikta stała się prozatorką. Ten jej triumfalny bieg przez konkursy poetyckie oraz debiutancki tomik pt. Stop-klatka jednoznacznie wskazywały, że mamy nową poetkę, a tu nagle po niewielu latach milczenia, w poznańskim wydawnictwie Zysk i S-ka ukazała się debiutancka powieść Hani pt. We troje. Był to rok 2016. A więc między debiutanckim tomikiem a debiutancką powieścią upłynęło kilka lat. Dikta się „przeformatowała”.

Czytaj więcej: „To nie może być prawda” Hanny Dikty