Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

„Topos” nr 6/2019

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 28, grudzień 2019

Ostatni tegoroczny numer sopockiego dwumiesięcznika literackiego „Topos”, liczący jak poprzedni 200 stron, zdobi na okładce „Kod kreskowy Sopotu, 2019” Waldemara Żyszkiewicza (zdjęcie przedstawiające światła sopockiego nabrzeża wykonane wieczorem z ostrogi mola zamykającego marinę). Do pisma przyłączono dwa tomiki poetyckie: Zygmunta Ficka Dzień po długiej drodze oraz Joanny Chachuły Krew. Numer otwierają wiersze Jana Polkowskiego.
A co znajdziemy wewnątrz bieżącego wydania? Między innymi:

‘Poezja’: Bogdan Jaremin, Jan Kasper, Kazimierz Brakoniecki, Uta Przyboś, Józef Kurylak, Dariusz Wasielewski, Paweł Tański, Janina Osewska.

‘Proza / wspomnienia / dzienniki’: Wojciech Kass „Notes (42)”, Marek Pogorzelski „Słaby punkt”, Katarzyna Buczkowska „Miniatury”, Waldemar Żyszkiewcz „ZAA i RAA”.

‘Sto tomów na stulecie 1918 – 2018 (typowanie)’: Bogusław Wróblewski, ks. Jan Sochoń, Dorota Walczak-Delanois, Maciej Urbanowski, Marek Kazimierz Siwiec, Piotr W. Lorkowski.

‘Eseje / aneksy krytyczne / przyczynki’: ks. Jan Sochoń „Metafizyczność poezji”;

Czytaj więcej: „Topos” nr 6/2019

„wołynie i inne wiersze” Roberta Kani

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 27, grudzień 2019

Leszek Żuliński

WIERSZE ISTOTNE

Robert Kania wydał do tej pory dwa tomy wierszy. Ten jest trzecim. Pierwszy tom opublikował w roku 2014. Świadczy to o tym, że Kania pisze nieśpiesznie, co cenię u autorów, bo wiersze muszą „dojrzewać”.
Na tylnej okładce książki rekomenduje ten tomik Leszek Szaruga. Między innymi zauważa: Kania próbuje nadać nowy sens zużytemu pojęciu poezji zaangażowanej w taki sposób, by nie było ono kojarzone z ideologią. Umiejętnie łączy ze sobą doświadczenia historyczne z rozpoznaniami zagrożeń współczesności. Przy tym jedną z wartych uwagi zalet tych wierszy jest ich wpisanie – za sprawą nawiązań – w poetycki dialog międzypokoleniowy.
Podzielam to zdanie, bowiem coraz częściej bieżąca poezja jest introwertyczna i „wsobna”. Ego stało się ważniejsze od konstatacji uniwersalnych i „ideowych”. Aż sam się zdziwiłem tym poprzednim słowem, bowiem „ideowość” gdzieś tam sobie drzemie.

Oto tytułowy wiersz tomiku – wołynie: dom spalony drzewa ścięte syn zastrzelony / tylko strumyk jak płynął tak dalej płynie / szum tamtych czasów nosi wciąż w sobie / i woła i woła opowiada trawom ptakom poetom / poeci nie słyszą.

Czytaj więcej: „wołynie i inne wiersze” Roberta Kani

Błyskawiczny konkurs świąteczny „Latarni Morskiej” i „eleWatora”

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 23, grudzień 2019

Jak co roku o tej porze ogłaszamy błyskawiczny konkurs świąteczny. Cytujemy wiersze siedmiu poetów. Kto rozpozna i poda nazwiska przynajmniej czterech autorów, weźmie udział w losowaniu nagród.

Adres korespondencji: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Termin nadsyłania odpowiedzi mija 31 grudnia 2019 r. o północy.

Tradycyjnie już wśród spełniających warunki uczestników konkursu rozlosujemy archiwalne numery „Latarni Morskiej” i „eleWatora”, a także wydane przez „Latarnię Morską” i „eleWator” książki.

Prosimy o podawanie fizycznych adresów przy nadsyłanych odpowiedziach – by nagrody mogły trafić do rąk uczestników konkursu.

Prawidłowe odpowiedzi, a też listę nagrodzonych, podamy 1 stycznia 2019 roku. Nagrody rozesłane zostaną w ciągu tygodnia.

A tymczasem, Drodzy Czytelnicy i Autorzy, błogosławionych świąt Bożego Narodzenia. Dzielmy między sobą radość z przyjścia Pana. Niechaj nie braknie nam siły duchowej, a Światło pobudzało do twórczej refleksji - niosąc dobre spełnienia.

Czytaj więcej: Błyskawiczny konkurs świąteczny „Latarni Morskiej” i „eleWatora”

Proza użytkowa fantasy

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: niedziela, 22, grudzień 2019

Anatol Ulman

Marzą mi się takie, szczere do krwi ostatniej, prawdziwe do rdzenia mózgu, uczciwe strony ogłoszeniowe w gazetach, internecie, telewizji, na słupach, murach i naturalnie telebimach, gdzie pożerający nas żywcem producenci oraz sprzedawcy wszystkiego bez żadnej hipokryzji objawią swe wiarogodne, nieustępliwe, niezłomne moralnie intencje.
Pozwolę sobie podać wybrane, szlachetne przykłady takiej prozy mych marzeń:

Ociekające krwią naszych mniejszych (i większych) przyjaciół oraz szlamem sojowym Zakłady masarskie im. Ciepłej Wszechmiłości poszukują biegłego, silnego i bezwzględnego hydraulika do wtłaczania przemocą hektolitrów wody w produkowane, przepyszne wyroby wędliniarskie.

Okręgowa mleczarnia pilnie, niezwłocznie zatrudni solidnego specjalistę od przemieniania zużytych smarów maszynowych oraz deszczówki w staropolskie masło o smaku masła.

Kilogramowe bochenki chleba o wadze trzystu gram oraz dziesięciodekagramowe bułki o wadze pięciu deko tylko w naszych wolnych, niepodległych piekarniach. Tamże ciasta i torty z mąki plastykowej oraz sacharydowej mazi z dodatkiem przezroczystych gilów.

Imperialistyczny market koniecznie oferuje poszukującym roboty twardą, ciężką pracę za nędzarskie głodowe wynagrodzenie, za to w niehigienicznych warunkach bez opieki medycznej. Dobrze widziane panie chętne do obłapki na zapleczu, do figlowania w pomidorach hiszpańskich oraz płatach śledziowych „Bismarck”.

Czytaj więcej: Proza użytkowa fantasy

Tobiasza Grotkowskiego żegluga ku brzegom literatury

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 20, grudzień 2019

Jacek Klimżyński

Zapewne nie zależało mu na tym, aby przedsięwzięcie miało spotkać się z jakimkolwiek rozgłosem. W kilkanaście miesięcy po opisywanych zdarzeniach rzecz ukończył i starannie kaligrafując wygotował stronę tytułową:

P O D R O Ż  M O R S K A
DWU STUDUIĄCYCH POLAKOW

Gdy się z Amsterdamu do Gdańska Okrętem pławili
Powracaiąc z Akademii Leydeńskiey
do Granic Oyczystych.

Opisana krotko przez T:[objasza] G:[rotkowskiego]
Con: R:[ektora] Gym:[nasium] Słuc:[kiego]
w Słucku Miesiąca Lipca
Roku 1760.

Choć strażników czystości języka natychmiast zirytuje miesiącem lipcem, to jednak i oni przyznają, że skrupulatnie zadbał o uszczegółowienie okoliczności eskapady, nie ulegając przesadnej skromności przy wyeksponowaniu własnej osoby.
Całość ułożył w 316 wierszy, z których 40 wyodrębnił literalnie w „Przedmowę”, zapominając wszakże uprzedzić czytelnika, że 41. wierszem rozpoczyna zasadniczą część utworu. Może zresztą celowo wyczulał uwagę przymuszając czytającego do należytej staranności w śledzeniu tekstu. Ot, taka dyskretna metoda bądź co bądź konrektora gimnazjum. Zatem owe 316 wierszy wobec rozległości tytułu zdaje się być skutkiem zamierzonego samoograniczenia, potwierdzonego przecież początkiem utworu:

Czytaj więcej: Tobiasza Grotkowskiego żegluga ku brzegom literatury