Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

O podróżowaniu

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 16, sierpień 2017

Wojciech Czaplewski

Jakieś dziesięć tysięcy lat temu nastąpił przełom: pierwsi ludzie na rzecz osiadłego porzucili koczowniczy, wędrowny tryb życia. Że był to moment straszny i smutny, świadczy o tym historia zabójstwa Abla (wędrownego pasterza) przez Kaina (osiadłego rolnika). Nasi przodkowie Słowianie jeszcze dłużej trwali przy koczownictwie, dopiero półtora tysiąca lat temu przywarli do żyznych ziem środkowej i wschodniej Europy, wcześniejszym swym współudziałem w Wielkiej Wędrówce Ludów przyczyniwszy się do upadku ówczesnego Imperium.
Coś nas łączy z psami, których dzicy przodkowie polując przemierzali stepy. Większość psów uwielbia nie tylko codzienne spacery, ale i jazdę samochodem, zwłaszcza kiedy wystawiwszy przez okno łeb mogą napawać się tym rozkosznym pędem powietrza. Podobnie dzieci, bliższe natury niż my – cywilizowani dorośli. Radośnie podniecone każdą podróżą, ochoczo wystawiają głowy przez okna pociągu, narażając się na przeziębienia oraz wściekłość mamuś i tatusiów. Ta podszyta wiatrem radość, to uniesienie, kiedy znikają za plecami mury rodzinnego miasta, a oczom otwierają się nieznane pejzaże. Kiedy to się kończy, dopada nas starość, z definicji ciążąca ku ziemi, ku bezruchowi.
Widać półtora tysiąca lat to za mało, by wykorzenić z genów miłość do wędrowania.

Czytaj więcej: O podróżowaniu

Świeże ryby na bezdrożach

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 14, sierpień 2017

Jacek Klimżyński

Nie ma pewności, że dzień w którym ostatecznie zostanie rozsupłana zagadka pochodzenia Galla Anonima, będzie dniem szczęśliwym. Zyskamy zaledwie połowę wiedzy, bowiem o losach kronikarza-poety po roku 1116 dalej nie wiemy nic, a ubożsi będziemy o piękne złudzenia, domniemania, hipotezy, a nawet o tak zwane niezbite dowody. Swoją drogą ci Francuzi potrafią... Choćby taki Francois Villon 300 lat później targany wyrzutami sumienia, dojmującym, lecz zawinionym ubóstwem i ogólnie fatalnym stanem zdrowia (jeszcze bardziej zawinionym), ledwie przekroczywszy trzydziestkę, gdzieś się ziomkom zapodział, ale przynajmniej zostawił datę urodzenia i „Wielki testament”. Gall zaś zostawił nas z niedokończoną „Kroniką polską”, bo kto miał tak udanie poetycko spisywać chwalebne czyny Bolesława Krzywoustego żyjącego jeszcze w najlepsze przez następne ćwierć wieku. Po prostu odłożył pióro, wstał i z niejasnych powodów wyszedł. Jedni mówią, że wrócił do siebie (to znaczy gdzie), inni utrzymują, że głęboko rozżalony poszedł przez Pragę czeską (choć Czechów wręcz nie znosił) ze swoi dziełem w zawiniątku, a tam współbracia zakonni chyżo dzieło skopiowali. Na szczęście, bo oryginału do dziś na oczy nie widzieliśmy. Jeszcze inni przekonują, że Gall opuścił padół ziemski pod przymusem natychmiast po zaprzestaniu pracy twórczej. Przestroga jakaś? W sumie dobre i to, bo o Villonie i takich wiadomości nie ma.

Czytaj więcej: Świeże ryby na bezdrożach

Konfrontacje Sztuki

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 10, sierpień 2017

Organizatorem konkursu jest Mazowiecki Instytut Kultury. W konkursie mogą wziąć udział profesjonalni artyści (osoby, które ukończyły wyższą uczelnię artystyczną).

Do konkursu można zgłaszać:
• grafiki (odbitki w technikach klasycznych na podłożu papierowym) – maks. 100 x 70 cm,
• rysunki – maks. 100 x 70 cm,
• obrazy – najdłuższy bok 100 cm,
• rzeźby – maks. 80 x 80 x 80 cm, do 40 kg

Konkurs jest dwuetapowy. W I etapie jury oceni prace na podstawie nadesłanych zdjęć. Prace zakwalifikowane do II etapu należy dostarczyć w oryginale.

Czytaj więcej: Konfrontacje Sztuki

„Lot nad miastem” Anny Marii Musz

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 09, sierpień 2017

Anna Łozowska-Patynowska

MIEJSCA DORAŹNE – MIEJSCA WYRAŹNE – MIEJSCA CZŁOWIEKA

„Lot nad miastem”, nowy zbiór liryków Anny Marii Musz, ukazuje dwudzielną perspektywę świata. Swoją liryczną opowieść rozpoczyna poetka „zakładając wirtualne miasto”. Miasto Musz funkcjonuje na innych, niż jest to w rzeczywistości, prawach upływu czasu i kreacji przestrzeni („miasto gnące się w letnim upale”). Model lokacji sporządzony skrzętnie przez Musz w „Ab urbe condita” prowadzi w równoległe otwierające się przestrzenie. Poetka przedstawia wielowymiarowy pejzaż miast rozsypujących się, poddanych zniszczeniu, aż w końcu powoli kiełkujących na bazie wirtualnych map wyobraźni. Poetka dokonuje tutaj sprzężenia dwóch perspektyw: wizji „pączkujących” miast oraz liryki-przestrzeni poszukiwania „miast zgubionych”. Czym jest zatem miasto w rozumieniu Musz? Na to pytanie udzielić można wielowątkową odpowiedź.

Przestrzeń industrialna staje się symbolem miejsca, odnośnikiem do ocalenia, ale w sztuce i jedynie poprzez sztukę. W „Legendzie o założeniu miasta” dowiadujemy się o oczyszczającej mocy wędrówki do wymarzonego miejsca, peregrynacji o czysto ludzkim zabarwieniu: „podobno przed ucieczką z niewoli miał prorocze sny/ i proroczy jest każdy pierwszy sen na nowym miejscu”, pielgrzymce, która ma charakter rytu przejścia, drogi sacrum prowadzącej przez doświadczenie transcendencji.

Czytaj więcej: „Lot nad miastem” Anny Marii Musz

„Długopis” Miłosza Waligórskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 08, sierpień 2017

Jolanta Szwarc

CZY POEZJĘ MOŻNA UMYĆ, ŻEBY BYŁA CZYSTA?

Poezja, a co to takiego? Jaka jej definicja? Poezja to śliska natura, jak węgorz wymyka się z rąk, wije po piasku. Wypatroszona, smażona na patelni jeszcze drży, jeszcze podskakuje.
Po konsumpcji odpoczywamy, zbierając siły, by iść do księgarni i kupić nową rybę. Taaaką rybę. Płotki nas nie interesują. Wiem, że w śmietanie są znakomite, ale księgarnia to nie ten akwen, gdzie można je złowić.

Coś mi się wydaje, że się zagalopowałam. Oczywiście, w księgarni jak w monopolowym można kupić wszystko, co wprowadzi nas w stan odurzenia. Tylko po niektórych produktach będziemy odczuwać radość, a po wielu niesmak.
Przede mną leży „DŁUGOPIS” Miłosza Waligórskiego.

Czytaj więcej: „Długopis” Miłosza Waligórskiego