Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

„Orlęta Lwowskie na straży polskości”

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 04, maj 2019

Leszek Żuliński

ORLĘTA LWOWSKIE

Ta recenzja nie będzie typowa, bo to nie jest klasyczna książka. Jej redaktorem, a sądzę też, że w dużej mierze pomysłodawcą jest Lesław Granat, syn nieżyjącego już od lat rzeszowskiego poety Emila Granata (1928-1992). Teraz dopiero dowiedziałem się jak energetyczny jest to następca, towarzyszący kulturze i literaturze. Między innymi niedawno wydał książkę o nieznanych początkach literackich swojego Ojca (książka nosi tytuł Bolesne tony). Ja zajmę się nią w innym miejscu i czasie. Jestem to winny Panu Emilowi, ponieważ byliśmy za pan brat. Poza tym trzeba tu jeszcze nadmienić Marcina M. Granata (to drugi syn poety), który także dba o spuściznę po Ojcu. Ech, takich mieć protoplastów…

Ale przejdźmy ad rem. Otóż ta książka nosi tytuł Orlęta Lwowskie na straży polskości i nie jest stricte literacka. Już sam jej tytuł – jak widzicie –wszystko o niej mówi. A – co ciekawe – książka ta powstała w środowisku szkolnym.

Czytaj więcej: „Orlęta Lwowskie na straży polskości”

Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Janusza Różewicza

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 03, maj 2019

Organizatorem konkursu jest Miejski Dom Kultury w Radomsku. Konkurs jest adresowany do poetów przed debiutem, którzy do tej pory nie wydali tomu wierszy drukiem bądź w formie elektronicznej.

Konkurs jest dwuetapowy.
• I etap
W pierwszym etapie każdy uczestnik przesyła na adres Organizatora zestaw 5 wierszy, które nie były dotychczas publikowane w wydawnictwach zwartych, czasopismach, na stronach internetowych, e-bookach, ani nagradzane w innych konkursach. Tematyka utworów może być dowolna.
Wiersze wydrukowane w czterech egzemplarzach należy przesyłać pocztą (szczegóły w regulaminie).

• II etap
Jury wybierze 5-7 najlepszych zestawów. Każdy z nominowanych autorów będzie zobowiązany przesłać do 13 września 2019 r. zestaw wierszy, składający się na projekt książki (maksymalnie 50 utworów).

Czytaj więcej: Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Janusza Różewicza

„Inne kaprysy” Andrzeja Kopackiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 02, maj 2019

Anna Łozowska-Patynowska

WYCHYLAJĄC SIĘ POZA RZECZYWISTOŚĆ

Wiersze Andrzeja Kopackiego zamknięte w zbiorze „Inne kaprysy” wydają się być „kaprysem” poety, dalekiego od pokusy milczenia o tym, co go otacza. Krótkie liryki, współtworzące poetyckie wyznania na temat świata w zbiorze, otwierają przestrzeń werbalizacji krótkich stanów emocjonalnych. Oznaką naszej obecnej rzeczywistości jest „ptak z przestrzelonym skrzydłem” (Wszystko byłoby dobrze), wpisany w przestrzeń natury, wykluczony przez kulturę. Bowiem „wszystko byłoby dobrze, gdyby (…)”, pisze Kopacki, zdając się zawierzać jedynie nieoczywistości.

Należałoby zapytać, czy przypadkiem Kopacki, proponując alternatywne spojrzenie na rzeczywistość, nie stara się zdać egzaminu nie przed samym człowiekiem, lecz przed światem? Dostrzegając drobinki istnienia, jak sam przekonuje „Bycia i Czasu”, rozdrobnione fragmenty życia („Stara kobieta”) decyduje się na również niekonwencjonalny wybór przedstawienia. I nie jest to już chyba zwyczajny kaprys, lecz dbałość o to, by wśród „młodych twarzy” omalować portret „starej kobiety przed księgarnią”, której nagłym zniknięciem nikt się zbytnio nie przejmie.

Czytaj więcej: „Inne kaprysy” Andrzeja Kopackiego

„Rzeźnik z Niebuszewa” Jarosława Błahego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 01, maj 2019

Jerzy Żelazny

AUTODESTRUKCJA

Gdy otworzyłem książkę szczecińskiego pisarza Jarosława Błahego Rzeźnik z Niebuszewa i przeczytałem notkę o celi śmierci w szczecińskim więzieniu, o słynnej zabytkowej zapadni w Zakładzie Karnym w Nowogardzie, nad którą zwisał stryczek służący do wykonywania wyroków śmierci na pospolitych mordercach, trochę się przestraszyłem, że autor znów będzie mnie wodził po celach śmierci. Piszę „znów”, gdyż naczytałem się o nich w książce Zbigniewa Kosiorowskiego Zapadnia, w której nie tak dawno zgłębiałem opisy tych urządzeń jak i o czynach osobników, których na owe urządzenia zawiodły, a swoje uwagi w tej materii pomieściłem w LM.

Moje obawy spełniły w stu procentach – podczas lektury Rzeźnika z Niebuszewa bezustannie towarzyszyło mi uczucie grozy, przygnębienia. Z narracji tej prozy wyłania się groźna postać rzeźnika Josepha Zippecka, mordercy, który ciała mordowanych ludzi, zwłaszcza dzieci, przerabiał na mielone, poprawiając w ten sposób w pierwszych latach powojennych niedobór zaopatrzenia w mięso i jego przetwory. Zbrodniczy to proceder i ohydny, który powiedzie rzeźnika z Niebuszewa do celi śmierci, na zapadnię pod stryczek. Dzielnica Szczecina Niebuszewo, skąd startuje powieść Błahego ( opowiadania to czy powieść – trudno jednoznacznie rozstrzygnąć), ponoć ma niezłą opinię.

Czytaj więcej: „Rzeźnik z Niebuszewa” Jarosława Błahego

Southampton

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 29, kwiecień 2019

Małgorzata Skałbania

Data wyjazdu była pod zdjęciem książąt spacerujących wśród maków, Williama i Harry'ego. Myślałam, że będzie tak ważna dla bliskich M1 jak jej wizyta u fryzjera, czy usługa pedicurzystki. Umyłam buty z błota, ubrałam lepsze ubrania, czekałam. Przyszli za późno, zapomnieli, wyleciało im to z głowy. Gateway to the World, gdzie zaczynało się wiele wielkich podróży, skąd odpłynął Titanic, okręty wojenne, gdzie nocami przyjmowano transporty ciał i rannych z frontów, the Kindertransport (w nim przyszły malarz Frank Auerbach) zamknęła przede mną ocean. Spotkanie w biurze później, w innym miejscu. Wracam do ustalonego rytmu. Spacer do lasu. Słyszę z daleka gwizdanie Johna, widzę jego suczkę (nazywa się Frankie).
How are you. How are you. You, John od razu przystępuje do głoszenia swojej nowiny, może znaczyć ja, ty i nic, kiedy się mijamy z głowami-pudełkami. Ludzie żyją, umierają i nie wiedzą do końca kim są. Zabijają się o tłumaczenie słów, wciskają jedni drugim do pudełek śmieci, ulotki o zbawieniu, sposobach na najszybsze oddalanie się. Wbijają flagę w Księżyc i dalej nic nie wiedzą.
- Znasz Johna Simonsa z Londynu, dla jednych umarł, dla innych nie, twarz ma bardzo podobną do twojej?
- O możliwe, że jestem na dwóch stronach jednej książki.
John śmieje się szczerze. Mogę przyjrzeć się liliowemu, luźno zawiązanemu szalikowi, wełnianej czapce.
Żegnam się: na razie John.
Odpowiedź: nie trać kontaktu z oceanem, miłego popołudnia. Do zobaczenia.

Czytaj więcej: Southampton