Z DNIA NA DZIEŃ, Z TYGODNIA NA TYDZIEŃ

Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Jacka Bierezina

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 07 wrzesień 2020

Organizatorami konkursu są Dom Literatury w Łodzi i Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi.

W konkursie mogą wziąć udział poeci przed debiutem książkowym.

Każdy uczestnik może zgłosić do konkursu projekt swojego pierwszego zbioru wierszy. Zbiór, skomponowany jako artystyczna całość, musi być opatrzony tytułem.

Zgłoszenia należy przesyłać mailem (szczegóły w regulaminie)

Główną nagrodą jest wydanie wskazanego przez jury debiutanckiego zbioru wierszy. Przewidziane są również nagrody finansowe.

Zgłoszenia będą przyjmowane do 18 września 2020 r.

Regulamin konkursu:  https://drive.google.com/file/d/14foWWS15LfpmPa_8_Pgur8ao-78zRvb3/view

Czytaj więcej: Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Jacka Bierezina

Urbin

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: niedziela, 06 wrzesień 2020

Jerzy Żelazny


                                               
Żale Agatona

Wie może ktoś, co oznacza słowo urbin? Pamiętam je z czasów dzieciństwa. Mówiono z kpiną o kimś, kto zachowywał się niepoważnie albo mówił od rzeczy: - Ty masz urbina albo: - Z ciebie to prawdziwy urbin. Skąd się wzięło to niepochlebne, wręcz deprecjacyjne znaczenie tego słowa? Oczywiście dzisiaj już się tego nie usłyszy. I nie wiem, jaki określenie to miało wtedy zasięg. Zapewne niewielki, ale to tylko moje przypuszczenie.

 Dzisiaj trudno to dźwięczne słowo znaleźć nawet w Wikipedii – zamiast wyrazu urbin komputer wyłuskuje nazwę włoskiego miasta Urbino. Stare to miasto, zabytkowe, niegdyś stolica księstwa, ale to dawna jego świetność, dzisiaj niewielkie, nieco ponad 15 tysięcy mieszkańców, jednak chętnie odwiedzane przez turystów. I z urbinem nie ma nic wspólnego. Komputer chętnie zamienia je na Urban, a Urbanów jest w Wikipedii dostatek. Na czołowym miejscu pojawia się oczywiście słynny Jerzy, dziennikarz i polityk, przez wielu znienawidzony, pogardzany. Zresztą sam z siebie robi błazna, figurę plugawą. Taki jego styl żartowania, satyryczny. Ma też swoich wielbicieli, bo trzeba przyznać – satyryk z niego nieprzeciętny, utalentowany felietonista, chociaż to, co pisze, bywa wulgarne, obleśne, lubi prowokować… Zresztą po co opisywać – Jerzy Urban jaki jest, każdy widzi – parafrazując słynne powiedzenie Benedykta Chmielowskiego o koniu w jego encyklopedii Nowe Ateny  (wyd. 1745-1746).

Czytaj więcej: Urbin

„Autodafe 3” Karola Samsela

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 04 wrzesień 2020

Anna Łozowska-Patynowska

LITERATURA – ZNAMIĘ INNOŚCI

Heroiczna wyprawa intertekstualna Karola Samsela, poprzedzona mottem zaczerpniętym z utworu Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, jest wizją człowieka balansującego na krawędzi wypowiedzenia-niedopowiedzenia swojego światopoglądu i koncepcji istnienia. Bo jak wiele można powiedzieć o ludzkiej naturze, by nie przekonać się, jak bardzo jest niespójna i fragmentaryczna. Świadectwem tego jest przecież Autodafe 3, drobiazgowa analiza psyche człowieka niepotrafiącego zrozumieć pragnienia swojego wewnętrznego, romantycznego pokawałkowania.

Mistyczne ujęcie Samsela, zdradzające zainteresowania somatycznością literatury, rysują jej ważne miejsce w problematyce Autodafe 3. Specyfikacja dyscyplina - „onkologia literatury”, którą interesuje się narrator, jest dla niego ważnym wyzwaniem jako twórcy-czytelnika uwikłanego w gąszcz literacki. Tym bardziej, że dzięki niej i przez nią „choruje” nasz bohater, zmniejsza się, niknie, aż w końcu unicestwia w zapomnieniu tekstualnym, zatracając się w nowoczesnej restytucji idei romantycznej. Interpretacja w wydaniu Samsela jest zatem poszukiwaniem „nadmiejsc” czy też „półmiejsc” deklaratywnie trudnych do odszukania, lecz niezbędnych do literackiej egzystencji człowieka. Bowiem tekst, w jakiejkolwiek chłonnej formie, jest niezbędny do istnienia, ale i podatny do rozwoju krytycznego oglądu – drobnoustroju wiedzy literackiej interpretatora.

Czytaj więcej: „Autodafe 3” Karola Samsela

„Dotknięcie” Roberta Gawłowskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 03 wrzesień 2020

Klaudia Jeznach

DOM PEŁEN DUCHA

1. Kim jestem i jaki jej sens mojego życia? – fundamentalne pytania, dzięki którym otwierają się drzwi do świata hermeneutyki, stają się także nadrzędnymi pytaniami najnowszego tomiku R. Gawłowskiego „Dotknięcie”.  Poszukując własnej tożsamości, doświadczając relacji z samym sobą, z głębią naszego jestestwa, docieramy do miejsc przepełnionych Bożą obecnością. Wędrujemy ze świata ulegającego wiecznej przemianie w przestrzeń, w której wszystko jest możliwe, ze sfery temporalnej w sferę, gdzie „I przeszłe i przyszłe/ w Jednym/ trwa”. 

Hermeneia, zapoczątkowana w starożytnej Grecji, oznaczała sztukę interpretacji, objaśniania. Pierwsze rozumienie tego terminu dotyczyło sposobu objaśniania tekstów świętych i znaków zsyłanych przez bogów, ostatecznie hermeneutyka wypracowała reguły objaśniania wszystkich tekstów kultury. Niemniej jednak to właśnie znaki docierające do nas od Boga stają się obszarem refleksji poetyckiej, są tytułowym dotknięciem, bowiem lektura i czytelniczy wysiłek, wynikający z przyswojenia sobie sensu, jest jednocześnie stwarzaniem siebie na nowo, dotknięciem, które nas opromienia. W poezji R. Gawłowskiego zostajemy dotknięci podwójnie: czujemy na sobie rękę pisarza, przez którą przebija się doświadczenie religijne, dotknięcie Boga. Jak w wierszu „Ręka” - „Ich prorocy głosili, że ta ręka dawno już/ zapisała każde życie i każdą śmierć”.
Nie dziwi więc fakt, że już pierwszy wiersz każe nam się zatrzymać, spojrzeć na codzienność, otaczającą nas zwyczajność i dostrzec w niej niewidzialną dłoń, gdyż boskie:

Czytaj więcej: „Dotknięcie” Roberta Gawłowskiego

„Samotny lot” Eugeniusza Tomana

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 02 wrzesień 2020

Leszek Żuliński

DOBRY POETA, DOBRE WIERSZE

 Czytam na plecach okładki: Eugeniusz Toman – pilot, dziennikarz, animator kultury. Urodził się w Podegrodziu koło Drawna w rodzinie przesiedleńczej. Wychowywał się w kilku wsiach na Pomorzu Zachodnim, Liceum ogólnokształcące ukończył w Choszcznie. Jest absolwentem „Szkoły Orląt” w Dęblinie.
 Nie starczyłoby mi tu miejsca, by cały życiorys Pana Eugeniusza opowiedzieć. W każdym razie z czasem ukończył studia dziennikarskie. A potem to już był redaktorem książek i wciąż znajduje sobie różne zajęcia. No i stało się: wszedł do literatury.

 Jego życiorys jest niebanalny, rzadko spotykany. Zacznę od wiersza pt. Wykluwanie. Oto on: Lot mój wykluwał się / w szorstkich dłoniach / wiejskiej chaty / pamiętam przez mgłę / krokusy marca / strumyk i gaj // Matka z różyczka twarzy / klęczy przed paleniskiem / ojciec błyskiem noża oddziela / głowę od koguta pies szarpie / ochłap świńskiego ucha / furmanka wiezie chorobę / do miasta // Kusił głos z podziemia / lec w zaświaty leć / ratowały mnie idąc po plecach / płonące ślady babcinych pieczęci / wyniesione z pierwszej wojny // Nocą przekradam się / przez niedomkniętą furtę płotu / staję w omszałym progu lasu / i przez ciemna ścianę słyszę / tajemniczy łopot skrzydeł.

 Oto widzicie jak my, „poeci miastowi”, piszemy inaczej. W tych wierszach nie ma – za przeproszeniem – intelektualizmu. Tu jest czysty behavior, stąpanie po zwyczajnej ziemi.
 Jeszcze w okresie przedwojennym zdarzało to się częściej. Obecnie Tomana nie interesuje jego wykształcenie, tylko jego wsiąknięcie w ziemię. Tu – odnoszę wrażenie – jest jego główny świat.

Czytaj więcej: „Samotny lot” Eugeniusza Tomana