Psalmodia wiosenna, Psalmodia jesienna

Kategoria: poezja Opublikowano: niedziela, 21, luty 2010 Drukuj E-mail


Jadwiga Będlewska

 

PSALMODIA WIOSENNA

W drewnianym kościele
świętej Marii Magdaleny
mieszka moja matka.

Przywiązana różańcem do ołtarza
słucha jak milczący głos Boga
mówi do niej – Zostań...

Po trzecim zawale
na mapie dłoni mojej matki
gaśnie linia życia.

Zastygła
strużka żywicy na złamanej brzozie.
Płonie las zielonym płomieniem.
Wszyscy chcą jeść.
Nikt nie chce umierać.

Bocian rozwinął skrzydła
nad brzuchem synowej.
Strumyki żył szumią.
Dzieci rosną w doniczkach.

Bóg jak słońce -
wschodzi i zachodzi.

Tylko
zardzewiały Pan Jezus
spadł z przydrożnego krzyża.

Źródło serca bije.
Jak zawsze na alarm.

 

PSALMODIA JESIENNA

Na polnych gruszkach
śpiewa jesień.

Stygnie piec kaflowy
jak przegrane życie.

Na płocie z fotografii
suszą się wspomnienia.

Iskry wiewiórek
fruwają po sosnach.

Dzieci wydłubują oczy
słonecznikom.

Wspomnienie – cierpienie.
Niepotrzebna pamięć.

Suszone grzyby
pachną jak Wigilia.

Moja matka
stara jak testament
w palcie z naftaliny
rozmawia z kamieniem
jak z Bogiem.



Latarnia Morska 2 (6) 2007