Korupcja

Kategoria: felietony Utworzono: sobota, 17, styczeń 2015 Opublikowano: sobota, 17, styczeń 2015 Drukuj E-mail


Lech M. Jakób

Wydawca mojego wyboru wierszy opowiedział telefonicznie dziwną historię. Zdarzyło się to w trakcie rozsyłania do pism egzemplarzy promocyjnych książki. Otóż jeden z najbardziej prestiżowych dzienników polskich zażądał pieniędzy za napisanie i opublikowanie recenzji. Nie tyle gazeta, dokładniej mówiąc, co jeden z krytyków literackich tam zatrudnionych. Krytyk powszechnie znany i sporo drukujący - mniejsza tu o nazwisko.

Początkowo trudno było uwierzyć, a gdy w końcu uwierzyłem, sprawa została umieszczona w krainie zjawisk incydentalnych. Ot – przyszło na myśl – jakiś tam brzydki przypadek, nic więcej. Wszak statystycznie zgniłe jabłko znajdziemy w każdym koszu.

Aliści krótko potem trafił do rąk felieton Smecza, drukowany 12 – 13 czerwca 2004 r. w dodatku „Rzeczpospolitej” „Plus- Minus”. I co w nim znajduję? Koszmarną informację o powszechności tego zjawiska w środowiskach literackich. Trudno posądzić Smecza (mimo jego nieco malkontenckiej natury) o konfabulację. Czyliż kupowanie recenzji okazać się ma prawdą? Również finansowo frymarczy się tekstami krytycznymi? Bo o wygibasach koteryjnych wiadomo od dawna.

Nadal trudno mi było uwierzyć w taki stan rzeczy.

To tylko dwie opinie – powiedziałem sobie. Spokojnie. Może zbieg okoliczności wykrzywiający obraz. Potrzeba dodatkowych danych.

Rozpoczęło się dyskretne podpytywanie znajomych po piórze. Zasięgnąłem zdania siedmiu rozmówców. Osób ze sporym twórczym dorobkiem. A efekt „śledztwa” można byłoby sprowadzić do sumy, której towarzyszył uśmiech politowania (a czasem rozbawienia): „Naiwniaku, gdzieś ty się uchował ze swoimi wątpliwościami?”

Usiadłem zniesmaczony, niemal załamany.

Czyli prawda. Choroba korupcji dotknęła i moje środowisko. Więcej. Jej nagminność jest też sankcjonowana milczącą zgodą obu stron. Bo nikt głośno nie protestuje, a jeśli nawet sprzeciwia się, to sprzeciw ten ginie bez echa.

Może jednak ktoś publicznie reagował? Nic o tym nie wiem, mało media śledząc.

Prócz skali zjawiska interesowały mnie też motywy i zauważalny początek. Motyw, jak w przypadku każdej korupcji, okazywał się oczywisty: pieniądze. W korupcję uwikłani bywają nie tylko krytycy i pisarze, ale też niektórzy wydawcy. Znane są też przypadki skorumpowanych tytułów prasowych. To zaklęty krąg wzajemnych uwikłań. Krąg mało baczący na wartości artystyczne czy intelektualne książek.

Jeden z moich znajomych, pierwotnie trochę nastroszony, lecz rozruszany gorzką żołądkową, powiedział: „Granica: start wolnego rynku, po 1989 roku. Przedtem można było zarzucić określonym krytykom najwyżej kumoterstwo, przysługi, swoisty „lobbing”, grę wpływów. Dziś biorą w łapę bez żenady, nachalnie. No i co zrobisz? Nie zapłacisz – książka w mediach przepadnie. Po prostu nikt jej nie zauważy. Nikt lub prawie nikt.”

„Dla takiego wydawcy na przykład – uzupełnił inny rozmówca – łapówki bywają „inwestycjami” topionymi w kosztach reklamy. I byle literacki knot podrasowany zostanie stosowną recenzją. Skorumpowany krytyk na kilkadziesiąt mil zwącha żer.”

„Z kręgu wyzwolić się mogą tylko nazwiska duże lub głośne (co nie zawsze w parze idzie). Resztę w rozmaity sposób nękają łapownicy – uderzając wprost lub aluzjami.”

„Nie powołuj się na mnie. Ja to już przerabiałem. Są nawet ustalone konkretne stawki. Żal, że d... ściska!”

Dość cytatów. Pojaśniało, czyli pociemniało.

I tak oto do skorumpowanych środowisk politycznych, prawniczych, medycznych, sportowych, oświatowych, świata biznesu, gospodarki (o czym powszechnie wiadomo) i jakich tam jeszcze doszlusowało zziajane środowisko literackie. Peleton korupcyjny coraz mocniej naciska na pedały. Wyścig trwa.

Czy jest tu jeszcze miejsce na pytania o etykę, o choćby elementarną przyzwoitość? Czy możemy wyobrazić sobie konsekwencje kulturowe unaocznionej gangreny? Cisną się na usta też uwagi inne. Wiele gorzkich słów. Jednak czytelnikom pozostawiam osąd czy uznać mnie należy za szerzyciela kolejnej teorii spiskowej, czy też mówię o (niejawnych) faktach.

Lech M. Jakób

 

 

Felieton pochodzi z przygotowywanej do druku książki Poradnik grafomana, która  ukaże się nakładem Wydawnictwa FORMA w 2015 r.