Płacz dziecka

Kategoria: dramat Opublikowano: poniedziałek, 07, styczeń 2013 Drukuj E-mail


Piotr Marciniak


OSOBY:

 Ewa
 Kobieta
 Grażyna


   (odgłos wystukiwanego numeru telefonu. Po chwili odzywa się elektroniczna sekretarka: zostaw wiadomość po sygnale. Rozlega się też przeciągły sygnał

Ewa: – Dobry wieczór, mówi Ewa!… Chciałam powiedzieć, że dzwoniłem
   już kilka razy do pana, ale pan nie odbiera, tylko… sama nie wiem,
   umówiliśmy się, że ja będę śpiewała główną piosenkę i dostanę
   zaproszenie na przesłuchanie… później pana kolega powiedział, że
   mam jeszcze ćwiczyć codziennie striptiz, to będzie i casting, ale… ja
   informowałam pana, że codziennie śpiewam dwie a nieraz trzy godziny
   piosenkę podstawową i piosenkę zapasową godzinę a nieraz
   półtorej… jeżeli chodzi o striptiz, to przed południem rozbieram się
   przed lustrem godzinę do melodii tango, rozbieram i ubieram,
   odpocznę chwilkę i znowu rozbieram się i ubieram, rozbieram
   i ubieram, sprawdzam też czy to wszystko dobrze wypada… a po
   południu ćwiczę striptiz do tej melodii walc, wtedy rozbieram się tak
   bardziej płynnie… uważam, że włożyłam tak dużo pracy i w piosenkę
   zasadniczą i w piosenkę zastępczą, że mogłabym już wystąpić na
   przesłuchaniu… jeżeli chodzi o striptiz to też idzie mi dobrze, rozbieram
   się, potem ubieram, znowu rozbieram i ponownie ubieram… koleżanka
   parę razy przychodziła i patrzyła uważnie a potem powiedziała, że to
   idzie dobrze, że zarówno do melodii tango striptiz idzie prawidłowo, jak
   i do melodii walc… tak, że prosiłabym pana o informację co do terminu
   przesłuchania i terminu castingu.
   (przerywnik muzyczny)

   (odgłos wystukiwanego numeru telefonu. Po chwili odzywa się elektroniczna sekretarka: po sygnale zostaw wiadomość. Rozlega się też przeciągły sygnał)

Grażyna: – Dobry wieczór, tu Grażyna! Chciałam powiadomić pana, że
   z piosenkami idzie mi jak najlepiej. Prawie codziennie śpiewam
   z zespołem w Miejskim Domu Kultury a jak zespół nie ma prób, to
   śpiewam w domu. Godzinę przed południem i godzinę po południu.
   Akompaniuję sobie wtedy sama na gitarze, ale rodzice powiedzieli, że
   jakbym dostała się do finału i miała wystąpić na estradzie, to mogliby
   kupić pianino… co do striptizu to się jeszcze do końca nie
   zdecydowałam, może tak a może nie… narazie sama nie wiem. Pana
   kolega powiedział, żebym rozbierała się do melodii tango – walc, ale
   według mnie to w ogóle nie da rady… no bo jak, jedną nogą tańczyć
   tango a drugą walca?… kilka osób patrzyło jak robiłam striptiz
   i powiedzieli, że idzie mi coraz lepiej, mimo, że tak dużo nie ćwiczę
   striptizu, dużo mniej niż obie piosenki, to znaczy tą powolną i tą
   szybką… pan powiedział, że już niedługo publiczność będzie składała
   mi kwiaty u moich stóp. Chciałabym, żeby to się prędko sprawdziło.
   Proszę o dokładniejsze informacje co do daty przesłuchania. Do
   usłyszenia.
   (przerywnik muzyczny)

   (odgłos wystukiwanego numeru telefonu. Po chwili odzywa się elektroniczna sekretarka: po sygnale zostaw wiadomość. Rozlega się też przeciągły sygnał)

Kobieta: – Halo!… To ja znowu… w sprawie tej starszej kobiety… ona
   siedzi cały czas na ławce i karmi gołębie, mówi mało i na ogół te same
   wyrazy a później z tych wyrazów układa te same zdania i wiele razy je
   powtarza… przeważnie mówi, że to dobrze, żeby mieć wewnętrzne
   przekonanie, że robi się coś pożytecznego… ona mówiła, że wzięła
   pana kiedyś z domu dziecka i wychowała pana… ja myślałam, że to nie
   jest prawda, bo pan jest taki znany i na pewno bogaty a ona tylko
   siedzi na ławce, bardzo skromnie ubrana i karmi gołębie, ale ludzie
   mówią, że było tak jak ona mówi... pokazywała mi pana zdjęcie, jak
   pan był młody, takie w marynarskim mundurku... mówiła, że pan
   zawsze marzył, żeby wypłynąć na szerokie wody... ja myślę, że pan
   powinien się nią zająć… ona kilka dni temu powiedziała do mnie, niech
   mnie pani trochę przytuli, bo ja wychowywałam się bez matki i nie
   miałam też własnych dzieci… to ja objęłam ją tak mocno a później
   czułam jak jej ciało całe drżało… po jakiejś chwili ona odsunęła się ode
   mnie i widziałam jak drżały jej usta, które ona zasłaniała ręką, tak
   jakby bała się, że może się rozpłakać a ja mogłabym ten jej płacz
   zobaczyć.
   (przerywnik muzyczny)

Ewa: – (do elektronicznej sekretarki) Bardzo bym prosiła, żeby pan
   odezwał się do mnie. Bo była mowa, że będę pracowała nad piosenką
   główną i piosenką zastępczą, jednocześnie pracowała nad striptizem…
   i to wszystko idzie mi dobrze, pana kolega powiedział, że przy
   rozbieraniu muszę mieć bardziej skoordynowane ruchy, że gdy
   wyciągam lewą rękę do przodu to powinnam jednocześnie ugiąć trochę
   prawą nogę w kolanie… ja to ćwiczę codziennie, nastawiam muzykę
   i rozbieram się do tej szybszej melodii, potem odpocznę trochę, ubiorę
   się, znowu nastawiam muzykę i rozbieram się do tej drugiej melodii…
   i znowu to samo, krótki odpoczynek, ubiorę się, nastawiam muzykę
   i znowu staję przed lustrem i się rozbieram… z piosenkami idzie mi
   dobrze, zwłaszcza z tą co pierwsza zwrotka zaczyna się od słów:
                            Twoje usta to śmiech
                            Moje ciało to grzech
   A początek refrenu:
                            Ja jestem gdzieś, ty jesteś tam
                            Nie jesteś mną, ja to nie ty
                            I czuję jak po mojej twarzy
                            Płyną już tylko obce łzy

   Myślę, że jakbym dostała się do finału, to z pewnością zajęłabym
   dobre miejsce, jeżeli trzy pierwsze piosenkarki będą promowane
   nagraniem płyty, to ja to dobrze rokuję dla siebie.
   (przerywnik muzyczny)

Kobieta: – (do elektronicznej sekretarki) Ta starsza kobieta znowu wyszła
   z tego domu starców kilka dni temu, musiała wyjść z samego rana
   a może nawet to i przed świtem… było bardzo wcześnie, ja szłam ulicą
   i w jej dawnym mieszkaniu drzwi były otwarte, weszłam więc do
   środka, ona siedziała w fotelu obok łóżka, które było posłane, ale
   wyglądało tak, jakby od dawna nikt w nim nie leżał, na stole stał talerz
   z jedzeniem, kawałek wiejskiej kiełbasy pokryty szarą pleśnią, do tego
   wyschnięta kromka chleba ze zjełczałym masłem na wierzchu… ona
   powiedziała, że nie jest głodna i nie jest zmęczona… ubrana była
   w czarną sukienkę, mówiła cicho a miejscami to tylko poruszała
   wargami, tak jakby na nic więcej nie miała już siły… ja zrobiłam tak jak
   pan mi mówił, zadzwoniłam do tego domu starców i oni powiedzieli, że
   zaraz przyjdą po nią… później dzwonił ten pana kolega i powiedział,
   żebym się kobietą opiekowała to od pana przyjdą pieniądze… ja
   powiedziałam mu, że pieniądze nie są mi potrzebne.
   (przerywnik muzyczny)

Grażyna: – (do elektronicznej sekretarki) Dostałam e-mail od pana kolegi.
   Czekałam na wiadomość od dawna, ale to było prawdę mówiąc kolejne
   rozczarowanie. W tej piosence zapasowej, która zaczyna się od słów:
                             Lustro puste bez ram
                             Dam ci wszystko co mam
   To w tej piosence brakuje refrenu. Ja pracuję i nad piosenkami i nad
   striptizem codziennie. Nieraz po kilka godzin a w dni wolne to jeszcze
   więcej, więc chciałabym mieć już i występ i przesłuchanie. Tak, żeby
   występ i nagranie płyty zbiegło się z moimi dwudziestoma urodzinami.
   W e-mailu były pozdrowienia od pana i prośba bym była gotowa do
   striptizu, żebym była wygolona i trzymała się dobrze muzyki przy
   rozbieraniu. Proszę zrozumieć, że ja to wiem sama i nad tym cały czas
   pracuję. Zdaję sobie bowiem dobrze sprawę, że konkurencja jest duża
   w świecie artystycznym, więc przy słabym występie mogłabym
   pogrzebać szanse. Pana kolega napisał, że pierwsze przesłuchanie
   i pierwszy występ nie odbędą się od razu na dużej sali, tylko najpierw
   w hotelu. Prosiłabym więc o nazwę hotelu i dokładny adres, żebym
   mogła jak najszybciej ruszyć z piosenką i z występem. Pozdrawiam,
   pozdrawiam, pozdrawiam.
   (przerywnik muzyczny)

Kobieta: – (do elektronicznej sekretarki) Przyjechał pana kolega i pytał,
   gdzie jest ta staruszka. Dodał, że pan będzie miał program rozrywkowy
   w telewizji, więc chciał zaprosić ją do oglądania. Ja nie wiedziałam,
   gdzie ona jest, więc on zwrócił się do Agencji Detektywistycznej.
   Tamci przywieźli psa tropiącego i pies zaczął ją szukać. Szedł żwawo
   tropem i w ciągu godziny ją odnalazł. Ci z Agencji mówili, że gdyby
   ona tak daleko nie odeszła i gdyby nie jechała kilka przystanków
   tramwajem, to pies odszukałby ją dużo szybciej... wtedy ona mogłaby
   zobaczyć ten pana program w całości. Oni szybko przywieźli ją do
   świetlicy taksówką, ale to i tak był praktycznie już koniec programu,
   szły napisy a pan był widoczny tylko w tle, jak unosił do góry ręce
   z bukietami kwiatów. Nie wiem zresztą czy ona cokolwiek widziała,
   gdyż wyglądała na taką przygnębioną i głowę miała cały czas
   opuszczoną, jakby się czegoś wstydziła, albo bała spojrzeć na ludzi…
   (kaszle) Ja chciałabym jej pomóc, ale sama też nie jestem zdrowa… do
   widzenia.
   (przerywnik muzyczny)

Ewa: – (do elektronicznej sekretarki) Spotkałam się w hotelu z pana
   kolegą i tym drugim. Myślałam, że przesłuchanie odbędzie się w sali
   konferencyjnej skoro sala bankietowa była zajęta, ale nie
   przypuszczałam, że to będzie w pokoju hotelowym… i prawdę mówiąc,
   to wszystko wyglądało nie tak, jak było uzgodnione przez telefon,
   bowiem sala bankietowa była wolna już o północy, więc tam mogłam
   śpiewać i robić striptiz… do tego zaskoczeniem było dla mnie, gdy
   kierownik recepcji powiedział, że on nic nie wie o jakimś występie
   w sali bankietowej i nic nie słyszał o moim występie w sali
   konferencyjnej, do tego mówił, że na robienie striptizu w sali
   konferencyjnej, trzeba mieć zezwolenie od Sanepidu… a ta co
   pracowała w recepcji to powiedziała, że śpiewać w pokoju to mogę,
   ale tylko do dziesiątej wieczorem i to cicho, żeby za ścianą mnie nie
   słyszeli… jak weszłam do pokoju to oni już obaj leżeli w łóżkach, takich
   zestawionych ze sobą i powiedzieli, żebym się położyła między nimi…
   ja nie bardzo chciałam śpiewać na leżąco, ale oni nalegali, więc nie
   miałam właściwie wyboru, do tego zależy mi na tym, żeby wystąpić jak
   najszybciej... a prawdę mówiąc, to nie bardzo mogłam zrozumieć,
   dlaczego miałam śpiewać bez podkładu muzycznego i to tylko
   fragment jednej z piosenek… Zaśpiewałam im:
                         w oczach moich jest łza
                         ale nie jest to ta
                         która może przemówić radością
                         coś się kończy coś trwa
                         inne spływa do dna
                         wtedy usta wołają nicością 
                         la, la, la... la, la, la.
   Oni obaj powiedzieli rano, że mimo iż bez muzyki, to wszystko poszło
   dobrze, ale potrzebne będzie jeszcze jedno spotkanie w innym hotelu,
   gdyż potrzebne jest potwierdzenie talentu i... i coś tam jeszcze. Mówili
   też, że teraz w telewizji często wymagany jest wysoki poziom, więc
   tylko ci najbardziej utalentowani mogą pojawiać się na antenie, albo
   tacy, którzy mają dobre poparcie... piosenki idą mi dobrze i striptiz
   idzie mi też dobrze, więc myślę, że potwierdzenie talentu nie jest tak
   do końca konieczne, bo ja bym sobie i tak już dobrze dała radę na
   sesji przesłuchaniowej, ale... ostatecznie mogę się jednak zgodzić...
   tak więc prosiłabym o podanie adresu tego drugiego hotelu, gdzie
   mogłoby mieć to następne spotkanie, czy potwierdzenie talentu… ja
   chciałabym przystąpić wkrótce do nagrywania na płyty moich
   piosenek.
                         ciągle jest nasze lato
                         chociaż wiosna jeszcze nie odeszła
                         włóczęga idzie w stronę pól
                         o żwir szura jego stara podeszwa
                         trala la, trala la...
  Ładne to, prawda ? Bardzo, bardzo serdeczne pozdrowienia.
  (przerywnik muzyczny)

Kobieta: – (do elektronicznej sekretarki) Ta staruszka często zmienia
   tramwaje.  Paru motorniczych wpuszcza ją bez biletu, więc ona sobie
   dobrze radzi i dlatego ten tropiący pies z Agencji Detektywistycznej
   gubi często trop. Ja mówiłam jej, że pan ma ten program rozrywkowy
   w telewizji, że to jest bardzo śmieszne, zwłaszcza jak występuje ten
   mały karzełek z gołębiem w kapeluszu, ale ona nic na to nie
   odpowiedziała… (kaszle) Zresztą ona bardzo rzadko coś mówi,
   najczęściej tylko przytakuje głową albo nieraz głową coś zaprzeczy,
   tylko kilka razy powiedziała mi, że pan był u niej na wychowaniu i nic
   więcej nie mówiła… (kaszle) Te starsze kobiety z Domu Starców
   patrzyły na pana występy w telewizji i mówiły, że to niemożliwe, żeby
   ona wychowywała pana, bo pan taki sławny a ona prosta kobieta…
   ona odchodzi coraz dalej od domu… i coraz dalej… (kaszle) Ja nieraz ją
   szukam, ale nieraz to nie daję rady. 
   (przerywnik muzyczny)

Grażyna: – (do elektronicznej sekretarki) Proszę pana, ja chciałabym mieć
   konkretną informację co do terminu nagrania płyty i zrobienia striptizu.
   Miałam już potwierdzenia talentu w czterech hotelach, kupiłam nową
   golarkę... No to nawet jak w telewizji jest teraz wysoki poziom
   artystyczny, to tyle potwierdzeń talentu i tyle braw od pana kolegów,
   to powinno wystarczyć. Tym bardziej, że w jednym hotelu miałam dwa
   potwierdzenia a w drugim trzy potwierdzenia talentu i pochwały za
   striptiz, tak, że w sumie tych potwierdzeń talentu, tekstów i striptizu,
   to mam już poważną ilość... a śpiewać bez muzyki i często na leżąco to
   nie jest naprawdę łatwo. Ten poeta od tekstów zaczął zmieniać słowa
   piosenki zapasowej, by zakończenie poprawić, ale praktycznie go nie
   dokończył... chociaż to jest ładne co on napisał na kartce:
                             Na niebie klucz bocianów
                             Jak polny krzyż bez nogi
                             I krążą i szukają
                             Nie mogąc znaleźć drogi

                             Już jesień ich pogania
                             Już w gawrze niedźwiedź śpi
                             A one ciągle krążą
                             Stukając w obce drzwi
   Ja to zaczęłam nucić przy nim, to jest poetyckie, ale to nie za bardzo
   dobrze szło, bo tekst nie jest napisany do końca, więc... Byłoby lepiej,
   gdyby on coś jeszcze dopisał konkretnego, czy one w końcu odleciały,
   czy też mają fruwać w górze do wiosny, czy… za przeproszeniem, co
   do cholery z tymi bocianami ? On dał mi też kartkę z takim innym
   tekstem.
                               tra, la la, tra, la, la
                               płowa jesień jeszcze trwa
                               dziewczyna zgubiła
                               instrument w lecie
                               ale i tak nadal gra
                               na dorodnym flecie
  Ja ten tekst podarłam na drobne kawałki i wyrzuciłam przez okno. On nic na to nie powiedział. Mocny wiatr wiał w naszą stronę, to on wyciągnął rękę za okno, jakby chciał to łapać.
                               tra, la, la... tra, la, la...
  Proszę się odezwać do mnie. Pozdrowienia, pozdrowienia i uściski.
  (przerywnik muzyczny)

Ewa: – (do elektronicznej sekretarki) Słuchaj ! Załatw mi to co obiecałeś.
   Mówiłeś o potwierdzeniu moich szerokich możliwości artystycznych i ja
   się zgodziłam, zresztą nie jestem naiwna i wiedziałam, że… że różnie
   z tym może być, ale się zgodziłam… Jak byłam tydzień temu w hotelu,
   to zaśpiewałam tylko jedną zwrotkę i sam powiedziałeś, że dalej nie
   muszę śpiewać, tylko mam położyć się obok ciebie, bo jestem dobrze
   ukształtowaną piosenkarką o wyraźnym profilu artystycznym i nagranie
   płyty to tylko sprawa chwil. Jak sprawa chwil, to proszę o konkretną
   datę nagrania. Jak mówiłeś, że zadzwonisz, to powinieneś zadzwonić,
   bo tak to jest tylko takie kręcenie i brak konkretów. I to trwa już wiele
   miesięcy. Słuchaj! Ja czekam na konkrety!
   (przerywnik muzyczny)

Kobieta: - (do elektronicznej sekretarki) Ci z Biura Detektywistycznego są
   teraz grzeczni. Powiedzieli, że jak ona nie chce oglądać telewizji, to
   w ogóle nie musi. Ona im nic nie odpowiedziała. Później do mnie
   zwierzyła się, że ona zapamiętała pana takiego jakim pan był u niej…
   mówiła mi, jak pan przyszedł pierwszy raz do jej mieszkania… (kaszle)
   i mówiła, że też bardzo zapamiętała pana wtedy, gdy milicja przyszła
   by pana wziąć do domu dziecka… w ogóle, to tego wieczoru ona dużo
   mówiła, jak nigdy przedtem, może dlatego, że ja kończyłam
   osiemdziesiąt lat i ona chciała coś dla mnie zrobić…(kaszle)
   powiedziała też, że ona ciągle słyszy w uszach ten pana dziecięcy
   płacz, gdy pan się opierał i nie chciał iść z milicjantami do domu
   dziecka… domyśliłam się, że może ona nie chce oglądać pana takim
   jaki pan jest teraz, taki sławny i zawsze uśmiechnięty… bo może ten
   dawny pana obraz jest dla niej… no, nie wiem jak to określić… no,
   może ona jest do tamtych dni bardziej przywiązana… (kaszle)
   (przerywnik muzyczny)

Grażyna: – (do elektronicznej sekretarki) Cześć! Jesteś kochany,
   nagranie poszło dobrze. Ten realizator nagrania powiedział, że to są
   tylko słowa, ale obiecał, że postara się szybko o podkład muzyczny. Tą
   próbną płytę dostałam dzień przed urodzinami i przez następny dzień
   cały czas puszczałam w domu. Jeżeli do tych słów dojdzie muzyka, to
   powinno być bardzo dobrze. Ten od tekstu dopisał przed samym
   nagraniem jeszcze cztery linijki do refrenu. Obiecał mi to od dawna
   i ładnie to z jego strony, że dotrzymał słowa.
                           Odeszła złota jesień
                           Pni białych i żółtych liści brzóz
                           Babiego lata nitek
                           I pierwszych jesiennych zórz
  Dzisiaj jest Święto Niepodległości więc wieczorem puszczę płytę
  z tekstem w Klubie Rolnika, Koło Gospodyń Wiejskich ma tam każdego
   roku śpiewanie pieśni patriotycznych i pieśni ludowych. Podobał mi się
   ten twój skecz, że facet wbił nóż w serce murzynowi i zaczął uciekać
   a policjant pyta, kto zaczął uciekać ? Tak jakby ten z nożem w sercu
   zaczął uciekać. Czekam na ten podkład muzyczny i łączę gorące
   całuski i jeszcze raz gorące całuski.
   (przerywnik muzyczny)

Kobieta: – (do elektronicznej sekretarki) Ona często zasłania twarz rozwartymi dłońmi... między palcami widać nieraz jej usta, ale... ja nie staram się wtedy patrzeć na nią, ale i tak widzę, że... że jej ciało tak drga wtedy i słychać też... (kaszel) nie wiem jak o tym mówić.

Grażyna: – (do elektronicznej sekretarki) Teraz idzie dobrze z drugą
   piosenką ! Te pierwsze słowa nie były najlepsze.
                            Twoje słowa
                            To białe litery
                            Idą czwórkami
                            Po cztery po cztery

                            A ty tańczysz
                            Z białymi cieniami
                            I biały welon
                            Ciągnie się za wami
   Ja tego nie chciałam, bo dlaczego mam tańczyć z cieniami jak mogę
   sobie znaleźć narzeczonego i tańczyć z chłopakiem. I te białe litery też
   mi się nie podobały, bo to wyglądało tak jakby on w rzeczywistości nie
   chciał napisać mi tekstu, tylko zamierzał powiedzieć, napisałem na
   biało i dlatego nie widać na białej kartce. Zapytałam go, a te cztery
   litery to co? Masz na myśli, pocałuj mnie w cztery litery? To on
   powiedział w złości, że jestem chyba zarażona. Więc mu powiedziałam,
   że mógł mi to powiedzieć wieczorem, zanim się położyliśmy a nie rano,
   kiedy trzeba opuszczać hotel. I ten welon też mi nie pasował, bo jak
   mówił, że wyglądam na zarażoną to po co biały welon, przecież jak
   dziewczyna zarażona, to najpierw leczy się a nie od razu wychodzi za
   mąż... Wzięłam więc jego spodnie i wyrzuciałam przez okno. Ten co
   pisze muzykę chyba wziął moją stronę, bo powiedział, on ma lekki krok
   a jak nie ma spodni to ma jeszcze lżejszy. On pomyślał chwilę,
   uspokoił się i te słowa zmienił.
                       Biały ranek
                       Biały wianek
                       Gotowy do
                       Nałożenia
  
                       Suknia z mgły
                       A w niej ty
                       W objęciach
                       Białego cienia
   Ja to wzięłam, gdyż myślę, że to lepsze… Dla mnie najważniejsze jest,
   żebym się przebiła w końcu na estradę a słowa piosenki są przecież
   równie ważne. Ten od słów powiedział, że nie przyjechałeś, bo to był
   pokój jednoosobowy, więc i w trójkę było za ciasno, no to… a ten od
   muzyki mówił, że nie przyjechałeś bo… mówił, że masz nadal taką
   uśmiechniętą twarz, ale coraz smutniejsze oczy, więc… słuchaj,
   wszystko poszło w sumie dobrze, praktycznie osiągnęłam prawie
   wszystko co chciałam, na drugą sobotę spotkamy się znowu, to oni
   mają przynieść refren do piosenki i muzykę… Tęsknię za tobą, przyjedź
   razem z nimi.
   (przerywnik muzyczny)

Ewa: – (do elektronicznej sekretarki, płacz dziecka) To jest płacz twojego
   dziecka. Poszło do adopcji. Nie chciałam oddawać go do domu dziecka.
   Sam mówiłeś, że dom dziecka to najgorsze miejsce dla dzieci jakie
   istnieje... Ten płacz nagrała jedna z pielęgniarek i jak opuszczałam
   szpital to mi to dała. Proszę cię, nie dzwoń więcej do mnie. Ja nie chcę
   słyszeć twoich pięknych słów, bo to są tak samo puste słowa jak i w
   twoim rozrywkowym programie. Kiedyś podśpiewywałeś, że twoje usta
   to śmiech, moje ciało to grzech… Niech już tylko tak będzie, że twój
   śmiech a mój grzech. Za wszystko zapłacę sama i za to co się stało
   sama biorę odpowiedzialność. Niech wszystko pozostanie wyłącznie
   moim grzechem… (głos się jej trochę załamuje) A ty jak chcesz... to
   możesz się śmiać.
   (przerywnik muzyczny)

Kobieta: – (do elektronicznej sekretarki) Ta kobieta siedzi przy pustym
   stole w swoim mieszkaniu i postukuje wskazującym palcem
   w blat. Parę razy do mnie powiedziała, to są kroki kogoś, kto powoli
   odchodzi… (kaszle) Kiedyś miała drzwi cały czas otwarte a teraz
   trzyma cały czas zamknięte. Ci z Agencji Detektywistycznej zostawili ją
   praktycznie w spokoju i przestali wchodzić do jej mieszkania, czyli
   dokładnie tak jak ona sobie życzyła, najwyżej zaglądają przez okno…
   (kaszle) Co prawda ostatnie dwa razy to przychodzili już w ogóle bez
   psa tropiącego, bo mówili, że ona już za słaba by nadal uciekać ze
   swojego mieszkania czy z domu starców, ale jednak przychodzili... Ona
   teraz zadowolona, że oni nie wchodzą więcej do jej mieszkania i parę
   razy to miała nawet taką łagodną twarz, jakby miała za chwilę się
   roześmiać… (kaszle) Jak już panu mówiłam, ona dużo siedzi przy stole
   i wtedy uderza jednym palcem w blat stołu, nieraz tylko uderza dwoma
   lub trzema palcami. Do mnie powiedziała, że to pukanie palcami to jej
   muzyka, kroki kogoś, kto powoli odchodzi… (kaszle) I mówiła też, że
   jak nie stuka palcem i jest cisza, to ona patrzy po ścianach swojego
   mieszkania i wtedy słyszy inną muzykę, taką, która jest jak płacz
   małego dziecka, taka prosta muzyka i taka czysta jak białe łzy…
   (kaszle) Jak płacz, który ona ciągle pamięta… (zanosi się kaszlem)
   (przerywnik muzyczny)

Grażyna: – (do elektronicznej sekretarki) Cześć! Jesteś kochany, ten
   podkład muzyczny wyszedł dobrze. Oglądałam twój ostatni program,
   widziałam twoją uśmiechniętą, szczęśliwą twarz i życzę ci byś nadal był
   taki uśmiechnięty, taki szczęśliwy i nadal prowadził takie wesołe,
   szampańskie życie. Puściłam płytę w Klubie Rolnika i wtedy podeszła
   do mnie moja nauczycielka śpiewu z liceum, taka staruszka
   i powiedziała: z takim głosem to zajdziesz daleko, twój śpiew mnie
   wzrusza. Na rękach miała tak jak zawsze czarne, bawełniane
   rękawiczki. Potem zamyśliła się i dodała: ja kiedyś studiowałam
   w klasie fortepianu w Konserwatorium Muzycznym w Kijowie jako
   wolny słuchacz i nawet doszłam do drugiego roku, ale zaraz potem
   zostałam usunięta, bo dostałam egzemy na rękach… Mówiąc to
   potrząsnęła kilka razy moją ręką, tak jakby składała mi gratulacje
   z okazji tych dwóch moich piosenek na płycie. Ja te moje piosenki też
   odbieram w podobny sposób, taki… jak to powiedzieć, że jak je słyszę
   to mnie to i cieszy i wzrusza i... Całuję cię, całuję, jestem szczęśliwa
   i tobie też życzę tego samego.
   (przerywnik muzyczny)

Ewa: – (do elektronicznej sekretarki) Nie dzwoń do mnie!… nie chcę cię
   znać, nie chcę śpiewać i nie chcę robić striptizu ani nagrywać płyty…
   i nie chcę słuchać twojego łamiącego się głosu ani twojego łkania…
   możesz wykreować jakąś inną dziewczynę na wielką gwiazdę, dla mnie
   jest to historia zamknięta, zresztą mnie już nic tak naprawdę nie
   będzie cieszyło… nie wierzę w żadne słowo, które do mnie mówisz, mi
   też jest ciężko a jednak nie płaczę… to, że ci ukradli telefon
   z nagranym płaczem naszego dziecka, to nie moja wina… dziecko
   poszło do adopcji i sprawa jest zamknięta… twój głośny płacz, twoje
   błagalne słowa nic tu nie zmienią… (głos się jej załamuje) czas się nie
   cofa… zostaw mnie w spokoju, nic więcej od ciebie nie chcę.
(przerywnik muzyczny)

Kobieta: – (do elektronicznej sekretarki) Jej wiele dni nie było… ci
   z Agencji Detektywistycznej nie mogli jej znaleźć, pies w ogóle nie
   mógł podjąć tropu, kręcił się w kółko i w kółko… (kaszle) Potem
   sprowadzili innego psa, ale on też nie mógł podjąć tropu… ludzie
   mówili, że ona już na pewno nie wróci... ktoś z jej rodziny czy
   znajomych pozbierał te pieniądze, co zwitkami leżały na podłodze, bo
   na noc wprowadzali się bezdomni z klatki schodowej… (kaszle) Dzisiaj
   rano ona wróciła, była bardzo zziębnięta, ale pogodna na twarzy… ci
   z Agencji Detektywistycznej przynieśli jej telewizor i mówili, że pan
   będzie prowadził program świąteczny, więc dobrze by było, żeby ona
   oglądała… (kaszle) bezdomnych usunęli do innego bloku, tak, że na
   noce ona będzie sama i nikt jej nie będzie przeszkadzał, zamek
   w drzwiach jej wymienili… ona do domu starców nie chce wracać…
   mają jej też ustawić choinkę, zawiesić świecidełka i kolorowe lampki…
   (zanosi się kaszlem)
   (przerywnik muzyczny)

Grażyna: – (do elektronicznej sekretarki) Z trzecią piosenką idzie, idzie do
   przodu ! Spotkaliśmy się w cztero gwiazdkowym hotelu, oni wzięli
   pokój dwuosobowy, więc było lepiej… Cały czas czekaliśmy na ciebie…
   Zaśpiewałam trochę i oni powiedzieli, że to im się podoba i teraz mam
   głównie się na tym skupić… striptizu prawie nie robiłam, zrobiłam tylko
   na początek, tak na rozgrzewkę, ale oni prawie nie patrzyli, bo pili
   wódkę i zagryzali kiszonymi ogórkami… Później poprawiłam, to znaczy
   jeszcze raz striptiz zrobiłam, żeby poeta poprzeprawiał trochę z tych
   słów, które mi się nie podobały… Wiem co on lubi i jak się dobrze
   rozebrałam, to on do północy napisał dobry refren, to co napisał to
   jest dobre, mam zamiar puszczać to na początek w Klubie Rolnika
   a później to... to się zobaczy.
                 Wiatr śpiewa w trawach pieśń wieczorną
                 Na skraju lasu ścięte drzewa
                 A między nimi biała brzoza
                 Ścięta przez piłę więc nie śpiewa.
   A nad ranem ten od muzyki zagrał melodię na organkach. Też mi się
   to podobało. Chciałabym się z tobą spotkać. Całuję.
   (przerywnik muzyczny)

Kobieta: – (do elektronicznej sekretarki) Powiedziałam jej, że pan był
   w Wigilję, by połamać się z nią opłatkiem i czekał na nią długo…
   ona nic nie powiedziała, ale widać było jak rozjaśniła się jej twarz
   i nawet poruszała ustami, jakby chciała coś powiedzieć albo się
   uśmiechnąć… (kaszle) Potem wyszła cicho z miszkania… Ci z Agencji
   Dedektywistycznej szukali jej cały dzień z dwoma psami tropiącymi, ale
   znaleźli ją dopiero późnym wieczorem, już po pana świątecznym
   programie, ona była bardzo wyziębiona… (kaszle) Ta kartka
   świąteczna od pana jest pod choinką… Pieniądze, które pan zostawił
   w tych białych kopertach to… (kaszle) Ja się ją opiekuję za darmo, to…
   (zanosi się kaszlem)
   (przerywnik muzyczny)

Ewa: – (do elektronicznej sekretarki) Nie chodź obok mojego domu, nie
   dzwoń do mnie i nie płacz !… To już nic nie da, to nic w sprawie nie
   zmieni… Szłam na pasterkę, bo to była Wigilia, podeszłam do ciebie bo
   stałeś sam, ale więcej tego nie zrobię, to był tylko ten jeden raz…
   i wdzięczna ci jestem, że nic nie mówiłeś i ja nie musiałam nic mówić,
   tak było chyba najlepiej, słowa już są bez znaczenia… Zostaw mnie
   samą, ja nie chcę więcej wieczorem w świetle latarni widzieć twoją
   zapłakaną twarz… ja nie potrafię na to patrzeć ! I ja nie umiem
   pozamieniać czyichś smutków w szczęście i czyjegoś płaczu
   w szczęśliwy śmiech, gdybym to potrafiła, to bym pozamieniała moje
   smutki w coś innego… Jeżeli chcesz coś dla mnie zrobić, to pomóż mi,
   bym mogła zapomnieć ciebie. Czasu się nie cofa… Ty masz ten swój
   program i ten twój wesoły śmiech na ekranie a ja mam smutek, ciągły
   żal do siebie samej i... (głos się jej załamuje) i ten pierwszy niewinny
   płacz.
   ( w tle cichy płacz dziecka)
  
                                                         Piotr Marciniak
                                                         przeł. ze szwedzkiego Jerzy Marciniak

 

portal LM, styczeń 2013