„Impresje” Agnieszki Wiktorowskiej-Chmielewskiej

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 17 marzec 2020 Drukuj E-mail

Leszek Żuliński

WIERSZE WIĘCEJ NIŻ TURYSTYCZNE

 Wiersze Agnieszki Wiktorowskiej-Chmielewskiej recenzuję już po raz czwarty. Okazało się, że w serii „Włóczęgi” publikowana jest poezja współczesnych poetów z różnych stron świata lub piszących o różnych stronach świata.
 Notka o Autorce między innymi głosi, że poetka jest polonistką, że pierwszy tomik wydała w roku 2014, a poza tym pisała scenariusze i sztuki teatralne. To w wielkim skrócie, ale przecież jej dorobek już jest warty zaciekawienia.
 W tej nowej, kolejnej książce Autorka na jej końcu notuje: „impresje” nie powstałyby, / gdyby życie nie potoczyło się w określoną stronę. / gdyby na mojej drodze nie stanęli konkretni ludzie, / a inni z niej zniknęli, / gdyby nie podróż w głąb siebie i do Paryża, / gdyby nie wsparcie i życzliwość rzeszy osób, / szczególnie kobiet, / gdyby nie stypendium z Funduszu Twórczego ZAiKS-u, gdyby nie stypendium pobytowe w siedzibie Fundacji / czAR(T) Krzywogońca. // Wszystkim Wam dziękuję.

 No cóż… Różne drogi czynią z nas poetów. Różnie potem z tym bywa, ale po tej lekturze odniosłem przekonanie, że Pani Agnieszka weszła po raz kolejny na właściwą dla siebie ścieżkę. A więc mamy poetkę – moim zdaniem – cenną.

Cytuję pierwszy wiersz pt. Ani pszczoła, ani zapalniczka, otwierający tę książkę: On i ona pokonali tamte góry, / zdobyli wzgórze, gdzie spalona cerkiew / i doliny pełne fundamentów domostw, / ona i on bez celu, nawigacji, pewności / zawierzyli spojrzeniu i wszystko / zajaśniało – jakby wybuchły galaktyki, / ognisko nocą wyznaczało drogę / nic tego nie powstrzyma, gaz i żądło potwierdziły / że to to, i tu, i tam, i wszędzie.

 Ten utwór warto przeczytać kilka razy, aby wejść w sedno „sytuacji niejasnych”, a jednak opowiadających o immanentnej aurze odnalezionego, innego świata. Tu w gruncie rzeczy nie ma realu (choć jest) – bo tu jest świat postrzegany odczuciem.

 Kolejny wiersz, który przykuł moją uwagę, to ten pt. W oddali. Oto on: Jedna myśl, jeden czas, elektryczność, / tego roku lato bogate w czereśnie / i roje. przyjaciele wskazujący kierunek / oraz metę. pod filarami rzymskiej świątyni / de la Madeleine patrzę na złoty szpic / obelisku przywiezionego z Karnaku. / żadne błyskotki, żadne kosztowności / paryskie nie dają tyle, co obietnica / spotkania, niespodzianki odkryte / w zapomnianych zaułkach / życia na własnych zasadach.

 Jak przeczytaliście na początku Agnieszka miała szczęście poznać Paryż. Wielu z nas tam było, ale sedno w tym, że ona wpoiła w te wiersze kulturowość. Podróże do Francji (czy gdziekolwiek) sprowadzają się na ogół do pospolitych i oczywistych zachwytów. Tym razem mamy do czynienia z refleksjami i spostrzeżeniami przerastającymi normalną turystykę. Ta Autorka opowiada nam tu coś więcej.

 Ale znalazłem tu także wiersz o innej wymowie. Jego tytuł: Au revoir: Gdy miasto staje się kochankiem, / afrodyzjakiem, wdziera się / w ciebie i nie chce wypuścić, ale ty wiesz że musisz, że koniec, / że ramiona kochanka milsze / od zimnych ścian pałaców, / ulic pełnych języków.
 Pocieszające! Autorka wyszła z kulturowości i powróciła do zwyczajności. Zamykając tomik utworem pt. Port Maillot, pożegnanie: Ostatnia prosta, wychodzenie z cienia / metra. każdy krok drgnienie, unoszeniem / w teraz. ten moment zapada w komórkach / i poza. na końcu tunelu mężczyzna z gitarą / intonuje Imagine. nie mam więcej pytań, / ruchome schody wiodą w górę. dalej jest / sztuka powrotów.
 Ładna to puenta!

Pozwolę sobie na osobiste skojarzenie: trochę jeździłem – od Rzymu po Sycylię, od Pekinu po Nowy Jork… I zawsze moje uniesienia podróżnicze poza zachwytami kończyły się li tylko wspomnieniem. Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska wyartykułowała w swoich nowych wierszach coś więcej. A pod koniec tomiku umieściła Epilog. Napisała: Jestem silna, mogę wracać. I to mi się bardzo podoba!

Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska Impresje, Fundacja czAR(T) Krzywogońca, Cekcyn 2019, str. 48

Leszek Żuliński


 
Przeczytaj też u nas recenzje wcześniejszych tomików A. Wiktorowskiej-Chmielewskiej: i tu, i tu. poemik (2014) autorstwa Edyty Kulczak oraz Szczęściodoły (2016), Krąg ochronny (2018) i Trójka (2018) pióra L. Żulińskiego