Terra incognita, Wykopaliska, Wstęp do genetyki, Przesilenia, Przed wyższą instancją, Z pocztówek, Persona non grata

Kategoria: poezja Opublikowano: niedziela, 24 czerwiec 2012 Drukuj E-mail


Anna Maria Musz



TERRA INCOGNITA

przybiliśmy do brzegu
jak zwykle spóźnieni
już budujemy osady potem będą miasta
z braku miejsca tworzymy nowe wynalazki
cmentarze kładziemy warstwowo
domy ciągniemy w górę

sprowadzeni bogowie urządzają się tutaj
czekając na świątynie
przez posadzki ich katedr
kiedyś będzie można wkopać się w grunt
by znaleźć w nim monety i łupy wojenne
a może nawet posążki jakichś dawnych wenus

kto wie co kryje się w płytko poświęconej ziemi
podzielonej naprędce jeszcze nie nazwanej
atlasy dopiero w druku mają być na jutro

skądś wzięły się definicje i systemy pojęć
ktoś już pisze kronikę ktoś inny przemowy
ktoś o chłodnym umyśle nanosi na mapę świata
nową kropkę w przestrzeni


 


WYKOPALISKA

cały czas budujemy
wszystko będzie na czas tylko
cmentarze pod miastem przerywają prace

stara śmierć nic nie znaczy
ale obyczaj nakazuje pochować szczątki
w szklanych klatkach w muzeach
po obrzędach oczyszczenia z gliny
pędzelkiem
złotych kości

nie czujemy się spadkobiercami nie szukaliśmy
rytualnych masek ani bransolet z brązu
a urny prochowe które znajdujemy
mają twarze bez rysów i zaklejone kurzem

rozsiądziemy się tutaj gdy przetrząśniemy teren
świat się raz jeszcze rodzi i rozszerza
i rosną brzegi od przypływów
ludzi mebli bagaży
i wrą między nimi ulice jak rzeki

 



WSTĘP DO GENETYKI

wkrótce święta
marnotrawni wracają
zaczną się kłótnie w rodzinach
a potem nastanie zgoda

biedni wariaci znów wierzą
że piszą na zamówienie nową muzykę dla sfer
i odtwarzają w kółko utrwalone dźwięki
słuchając ich jak mszy

z każdym kolejnym obrotem ziemi
zacieśniamy kręgi
zatrzaskujemy bramy zamykamy się w domach
wstępujemy w role

jeśli przychodzisz z zewnątrz i chcesz nas zrozumieć
czytaj te ceremonie według starych legend
szukaj w nich genetycznych kodów naszych myśli
oglądaj je z bliska

znajdź utarte ścieżki i daj się poprowadzić
przez pieśni albo obrazy

 



PRZESILENIA

dzień zaczyna się czasem od bólu za mostkiem
i szumu w uszach
wychodzisz do miasta aby go rozproszyć
ziemia głośno liczy kroki
chwytając każdy w zamrożony bruk

z twojego oczytania zostaje garstka przypomnień
pojęcia na końcu języka wiedza o segmentacji
rynków sekwencjach DNA kolejności planet
nic by zająć myśli

gdy nie masz żadnej pewności znów zaczynasz wróżyć
jak w dzieciństwie z liczby kroków do
liczby kroków od
myślisz o sylabach i taktach piosenek
z wyraźnymi pauzami na głęboki wdech

jeszcze panujesz nad rytmem ale czujesz
jak w słońcu koło południa rozmraża się chodnik
i wygasza kroki
wycisza ulice

a więc to tylko przesilenie
więc jeszcze raz się pozbierasz
wszystko sobie przypomnisz

 



PRZED WYŻSZĄ INSTANCJĄ

czasem cofasz się w znajome obszary
wiesz jak przemijały i co z nich zostało
idziesz przed siebie z pochyloną głową
potem podnosisz powieki a przed twoim milczeniem
wyższa instancja lasu

chóry pionowych pni wyniesione z cienia
szybkie arpeggio trawy i fala gorąca
pod którą mógłbyś się czuć oczyszczony

to nie prosty powidok
to wiele obrazów zmyślonych w jeden fotomontaż
z dogłębnie niebieskim niebem
nieskończoną przestrzenią powietrza

i w całym tym pejzażu
jedna znikoma postać
twoja ale ówczesna czyli zapomniana
dzisiaj nie do pojęcia

 



Z  POCZTÓWEK

niektóre miejsca miały sporo szczęścia
czasami legenda
powstaje z jednego ostrożnego spojrzenia
za którym biegną inne

widzimy to tylko co już nam pokazali
pielgrzymujemy do katedr po jeden promień światła
który przetrwał w albumie
na zabytkowych schodach
po wieczność
będzie dla nas siedziała para zamglonych postaci
bo tak się nam objawiły na starej pocztówce

wyobraźnia jest trwalsza od widoku z okien
dlatego zachwyty nad zabytkową uliczką
wygrają z ciężkim powietrzem w zapleśniałych bramach
i szarym popołudniem które wybraliśmy sobie
na wyczekany spacer

zatroszczymy się o upamiętnienie
brudnych ścieżek skarlałych budowli
poszukamy jakiegoś lepszego ujęcia
napiszemy w wierszach i kartkach z podróży
że pięknie dech zapiera jednak warto było
i że nie da się tego opisać

 



PERSONA NON GRATA

I

popatrz od razu widać że on jest tu obcy
pół godziny czeka na otwarcie wiecznie zamkniętej piekarni
a przecież wiedzą o niej nawet wróble
dumnie przestały przylatywać po swoją porcję okruchów
choć to akurat mnie dziwi podobno wróble mają dobrą pamięć
na przykład gromadzą się nadal na dawnych postojach dorożek
mimo że dorożkarze zniknęli i zabrali konie

tamtemu dobrze się przyjrzyj
później go poznasz trochę dziwak wariat
na razie nie musisz wiedzieć dlaczego
jego historia będzie kolejnym stopniem wtajemniczenia
kręgiem piekła bo tu jak u Dantego
znajdziesz rozmaitość piekieł czyśćców niebios
całkiem solidna konstrukcja prawdziwy labirynt
choć takie pogodne miasto

II

wszystko w swoim czasie
najpierw naucz się nazwisk nowych sąsiadów
i wiedz że niektórzy z nich twojego nigdy nie zapamiętają
słuchaj jak staruszka obok docenia detale opowiadanych historii
i od kwadransa usiłuje sobie przypomnieć
nazwę ściętego przed wieloma laty krzewu na tym właśnie placu
a dwie inne staruszki podrzucają uczynnie kolejne określenia

jest tutaj jeszcze kilku takich ludzi
śmiesznie walczących o szczegóły wspomnień
recytujących sagi rodzinne i miejskie bez żadnych skrótów

ale nie licz na to że znajdzie się dla ciebie miejsce
w zasklepionych archiwach ich wzruszeń oni są tu najdłużej
znają na wylot Boską komedię tych ulic
takich jak ty widują witają
i żegnają chłodno

tak wiem że teraz cię kusi by wprawić ich w role
mitycznych przewodników mistyków i mędrców
ale wkrótce przywykniesz
ujrzysz dość niezwykłości by nie dodawać nic więcej
wtedy będziesz u siebie wtedy cię przyjmiemy

                                                            Anna Maria Musz


portal LM, czerwiec 2012


Przeczytaj też w „porcie literackim” naszego portalu recenzję tomiku Anny M. Musz Odrastamy z kamienia (pióra Wandy Skalskiej)