„Ocean zdjął wiatr z moich żagli” Andrzeja Kosmowskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: środa, 24 luty 2021 Drukuj E-mail

Leszek Żuliński

 

W POSZUKIWANIU SIEBIE

Wydawca oficyny Anagram tak nas do nowej lektury Andrzeja Kosmowskiego zachęca: Refleksyjność, a niekiedy elegijność wierszy z tomu „ocean zdjął wiatr z moich żagli”, połączona z pytaniami o ład i porządek świata, pozwala na zatrzymanie i zadumę. Dokąd zmierzamy i czy koniec świata już nastąpił. Nie są to łatwe pytania, na które nie znamy odpowiedzi, ale jest nadzieja.
Z dotychczasowych sześciu zbiorów Kosmowskiego chyba wszystkie czytałem…

Tym razem zacznę od wiersza tytułowego, mimo że dosyć długiego. Oto on: 1. Wszystko już było / i świat utkwił we mnie / jak zakrzepły namuł // teraz wiele zostało do zrobienia / ot zaorać i posiać choćby proso / stworzyć żuławy / stworzyć raj // odys cierpi na depresję w itace / a kolumb przeistacza się / w żałosnego zdobywcę / dzikiego zachodu // wszystko już było // 2. za chwilę lądujemy / samolot przechyla się lekko na prawe skrzydło / a mrok za oknem / znienacka wypełnia / pulsująca złota pajęczyna / kolejnego miasta / którego i tak nie odnalazłem / na mojej wewnętrznej mapie / a zatem / ani się nim nie najem / ani nie upiję / nie wciągnę nosem gardłem oczyma / ani też nie zabiorę ze sobą w dalsza wędrówkę // ot kolejny przystanek / taka homeopatyczna dawka / egzotyki i iluzji / wystarczająca aby wbić szpilkę w mapę / lub przyczepić nową przywieszkę / do podróżnej torby // mrok za oknem samolotu wypełnia / pulsująca ruchoma złota pajęczyna / obcego miast / błyszczy kusi nęci / przywołuje // a ja i tak dobrze wpojonym manewrem / uciekam w otwarty ekran laptopa / gdzie świat znajomy bezpieczny // na klawiaturze zakwitają listopadowe poziomki / jak w zeszłym tygodniu / w Osiecku…
To – powyżej – są tylko dwie części tytułowego, wielce długiego wiersza.

W ogóle w tych utworach dominuje „własne domniemanie”. Kosmowski wciąż szuka w sobie adekwatnego auto-wezwania.
Posłuchajcie wiersza pt. kłopoty z samookreśleniem. Oto on: stało się / atlantyk z sadystyczną systematycznością / uderzał już ze wszystkich stron / fala za falą / przybój za przybojem // byłem wyspą / porzucona przez robinsona / czy tylko wzgardzonym topielcem.
To jest tu wieczne przeglądanie się w głębokim lustrze.
Utwór pod tytułem trwanie (jak sporo innych tu wierszy) chyba wielce do nas przemawia. Przeczytajcie: z tego dworca nieomal od ćwierćwiecza / nie odjechał już żaden pociąg / lecz trwa / zaciskając tory w ironicznym geście / na pohybel restrukturyzacyjnym / reformom / a ja / na zrujnowanym peronie / w księżycowe noce / w rogatywce z czerwonym denkiem / zawiadowcy stacji / uporczywie łatam / dziury w płaszczu nieba.
Tak!, te poetyckie utwory są nieszablonowe; mają własną, „osobistą mowę”.

Jak zapewne wiecie czytam wiele różnych wierszy. Tu, u Kosmowskiego, nie potrafię tej dykcji nazwać, ale ona jest na swój sposób niepowtarzalna.
No i chyba – drodzy, młodzi poeci – bierzcie przykład jak wyjątkowo własne wiersze klecić.

Andrzej Kosmowski „Ocean zdjął wiatr z moich żagli”, Wydawnictwo ANAGRAM, Warszawa 2020, str. 100

Leszek Żuliński