Piotr Müldner-Nieckowski: Wiersze

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 08, luty 2020 Drukuj E-mail

CENZURA JEST NADAL

A dziwne, że ją czynią, bo przecież nie rządzą.
A widzisz, jak drzewom dorabiają sztuczne liście?
Trzeba dać prawdziwe, przecież idzie wiosna,
a oni nadal z tylnego siedzenia
sterują twoim niedomysłem, kręcąc korbą w lewo,
choć to nie ich klimat, lecz chwilowy wykręt.
Poustawiali cichcem nowe straże słowa,
by i następnym kłamać, kto tu ma prowadzić,
abyś nie mógł pisać, cenić, głosić.
Abyś nie mógł nadawać swej terminologii
mózgom przegnitym antychrześcijaństwem,
co nie czują, że serce bije dla nich właśnie:
„patologia czułości” – tak ci odpowiedzą.

Więc nie uwierzą w żadne twoje misje,
a przecież pod Wisłą druga Wisła płynie.
Ludzie się przesiadają jak na stacjach metra.
Jedni błądzą nieprzytomnie po powierzchniach,
inni już walnie schodzą do łodzi sumienia
i setki ich płyną, by z rękami w górze
wyjść z cienia z opatrunkiem porad,
aby je przyłożyć na źródło krwawienia.

 

 

JĘZYK

Język zbiorowa pamięć – tego nigdzie nie ma
z wyjątkiem owej czeluści tysięcy czaszek,
pucharów obrębionych złotem, pełnych cudu myśli,
a jednak całkowicie pojedynczo własnych,
dla siebie, istniejących dla pamięci wszystkich,
a nie wszystko chcących znać, chociaż znają dobrze
każde kur piz pier dup uj i anie,
każde okołotchnienie i pstrykanie
wiadomostkami z cienia, z tym co częścią sensu,
odpryskiem znaczenia, a co wszyscy wiedzą
pod coraz grubszą bawełną,
coraz mniej zrozumiale,
aż pod ziemię wpadnie razem z ciałem
jako akumulator znaczeń,
które co chwila się kończą,
gdy kolejny człowiek-nośnik
umiera i zabija pamięć
bezpowrotnie.

 

 

MECZ ZACZYNA SIĘ DUŻO WCZEŚNIEJ

Mecz zaczyna się dużo wcześniej
niż się zaczyna mecz. Czy wiesz?

Nie patrz w niebo,
bo chmury się zbiorą złe,
a goal może być zwodniczy
i tylko to trafi do celu,
co było uknute niech i przed.

Nikt jeszcze nie wie, co masz na myśli,
lecz wiedzą, co gra w tobie marsza,
gdy idziesz na mecz wbrew temu,
że nie należysz do systemu
(ale w nim jesteś).

Piękny jest dzień,
gdy nad stadionem
zerwie się obłok krzyku,
i wszyscy wiedzą, że jest
radosny, buntowniczy,
jak każde życie.

Mecz się kończy dużo później,
niż kończy się mecz.

Weź udział w tej tajemnicy,
bierz, co jest do wzięcia,
zanim nadejdzie następny mecz,
gdybyś zapomniał go wymyślić.

 

 

MÓJ MIT – CZESŁAW MIŁOSZ

Wtedy gdy cały świat dowiedział się
że ten wspaniały poeta dostał
nagrodę Nobla rozpadł się w gruzy
mój własny mit
wszystko co było
moją istotą częścią ciała niedotykalną
i wrażliwą na każde słowo w tej sprawie
trzymaną jak trzyma się żółw
powoli ale cierpliwie
wszystko co złe
wyszło na wierzch
nieśmiałość
krótka pamięć do nazwisk i tytułów
(tak, tytułów książek i nazw ulic)

Poeta ten stał się w ciągu sekundy wspólny
i bardzo polski
każdy Polak zaczął go mieć choć nawet o nim
dawniej nie słyszał
Zadawano sobie pytanie
co takiego napisał że aż dostał Nobla
Myślano intensywnie kim jest
wedle innych naszych wielkości

Po kilku latach pojechałem do Kalifornii
gdzie mieszka bo uciekł z Polski
Nie przyjął mnie nie chciał rozmawiać
Potem napisał list lecz już za późno
ślady się już wykuły bólem w kamieniu
Czy mogłem nad tym rozpaczać?
Potem napisał list ale za późno
ból już wykuł niechęć w kamieniu
Czy mogłem się modlić nad dawnym
mitem – przecież jedyne co w nim
było moje – to słowo
polskie
Nic więcej

a ten nawet Polakiem się nie czuje
nawet Polaka nie umie
tego który przejechał świat by go spotkać

Tak powstał mój nowy mit
i tak wygląda Polak poszukiwacz
który zawsze znajduje to czego szuka
nawet jeśli nie znajdzie

Czesław Miłosz, obywatel Alfreda Nobla
Tego chyba za wiele…

           San Francisco, California, April 2nd, 1987

 


MRUCZENIE DZIADKA PRZY KAPELUSZU PEŁNYM SONETÓW

Prostokąty stoją w kontrze do kół
lecz się wzajemnie z kołami wpisują w siebie
żeby nie przegrać płachetka nieba
jak poseł ów co na zawsze ucieka z ról

Obraz się nieostrzy* do postaci chmur
by nic się nie dało w ich mgle rozeznać
gdy przychodzi ojciec skrzywdzony przez sędzię
a matce policjant poobcinał ręce

Jeśli nie u nas to gdzieś za miedzą
jeśli nie na ziemi to gdzieś w jakiejś norze
w samym sercu Globu Tak tu jest Tak tam jest

czekam aż trafię na miejsce przy oparciu fotela
Pana Boga Ojca i Syna wszystko to wielka litera
w woalu Ducha Wybaczającego i umieram

            (11.10.2018. Na prośbę Dziada napisane, ale sam to też odczuwam)
______
*Nieostrzyć się – ukazywać się w postaci rozmazanej.

 

 

NA KANALE „13 ULICA”

Na kanale „13 Ulica” pokazują serial
„Akta Zbrodni” odcinek numer 49 i 50
ale i wiele innych czyta mój przyjaciel Andrzej Ferenc
i jego kolega Ireneusz Machnicki
tak tak Andrzej ten sam
który kiedyś wystąpił w monodramie poetyckim
Opaska Gazowa a reżyserował Krzysztof Zaleski

Teraz Andrzej tak samo mówi niezwykle precyzyjnie
stonowanym głosem o pięknej barwie
wyraża niewyobrażalną podłość ludzi
którzy mogą zamordować nawet wtedy
kiedy już są w piekle po wykonaniu
kary śmierci oni są cały czas zagrażają
mnie i tobie nam naszym dzieciom ale
policja niesłychanie dociekliwie
ich wyłapuje znajduje sposób żeby ich capnąć
a myśleli że są fantastycznie inteligentni
i nikt ich nie przydybie nie chwyci za gardło
bo oni są najsprytniejsi na świecie
jeden zdjął z nóg skarpetki i użył jako rękawiczek
żeby nie odczytano odcisków palców rąk
a policjanci odczytali linie papilarne pięty!
odbite na kawałku papieru leżącego na podłodze
uważaj co robisz z papierem uważaj na podłogę
odcisk na nim jest tak agresywnym identyficjatem
jak głos ofiary krzyk zarzynanej kobiety
syk duszonego męża język strachu syna córki
i to są ci sami ludzie którzy żyją w kraju
rządzonym przez ludzi niemyślących o ludziach
tylko o sobie o żywych trupach
gotowych sprzedać państwo po to aby dostać
parę złotych monet aby móc obdarować kuzyna
lub tajnego darczyńcę który zawsze weźmie
ile trzeba żeby tylko interes się kręcił
a jego pani pilnowała jego interesu a on jej seksu
ten świat nie może wytrzymać paru dni w normalności
ktoś musi coś zmienić musi zrobić coś wprowadzić
nową fajną ideologię dla publiczności
niech się cieszy

ale to cieszy tylko ich

Tylko że Andrzej czyta wyraźnie
bystrzy policjanci przeprowadzili badania i złapali
następnego gwałciciela następnego oszusta
a ty możesz słuchać tego i choć na chwilę odetchnąć
z ulgą może u nas takich okrutnych mordów nie będzie
i ktoś nas ochroni – „13 Ulica” – zapamiętaj
na tym kanale jest ciekawie
jesteś w fotelu
bezpieczny

 

 

PRZECIW SPRZEDAWCOM PIACHU

(jeśli zapytasz, to tak ci powiem,
jak masz im odpowiedzieć:)

Po to szedłeś
tyle lat prosto
żeby nie zboczyć

Podeszwy
zostały zrzucone
przez twoje buty
sprzedawcom piachu
by nie zdzierali
skóry z ciebie

Za nimi się rozłoży
zsyp ziaren zdrady
na papier ścierny
którym ich zetrzesz
z obrazu Ziemi
bo zasłaniają jasność

 

TRENY
          W 20. rocznicę śmierci Małgosi

Żeby zrozumieć treny
które wyciekały przez dwa lata
po Jej odejściu
trzeba się wyzbyć
wszelkich uczuć i emocji
nie wolno rozpaczać
tłuczenie głową o mur
w cudzej sprawie
jest nieekonomiczne
głodzenie się brakiem apetytu
w czasie zgłębiania tych tekstów
jest archaicznie bohemistyczne i Golemiczne
Mózg zatratowany myślami o cierpieniu
staje się śmieszny w swojej zwojowatości

Treny to stadium dochodzenia do normalności

to leczenie
wszelkich urazów
powstałych na skutek
ciągłego potykania się
o własne nogi
nieuczone chodzenia
po schodach tam i z powrotem
kiedy Ona nie mogła już chodzić
po nich wcale


Piotr Müldner-Nieckowski

 

Przeczytaj też inne wiersze P. Müldnera-Nieckowskiego (dział „poezja”), opowiadania (dział „proza”), także zapisy radiowych słuchowisk Przepustka do nieba oraz Bliżej niż myślisz (dział „dramat”), esej „Czy język młodzieży jest poprawny?” (dział „eseje i szkice”), wywiad („dział „rozmowy latarni”), a również recenzje jego książek w „porcie literackim”: zbiorów poetyckich Park (2011) Schody (2015), tomów Piórko. Dramaty radiowe (2007), Raz jeden jedyny. 53 opowiadania z nieustannego stanu w. (2007) a także rozprawy Biegański, Kramsztyk i inni. O nowej etyce lekarskiej w XIX-wiecznej Warszawie (2016)

 

Piotr Müldner-Nieckowski - ur. 1946 r., poeta, prozaik, dramatopisarz. Doktor nauk medycznych, czynny lekarz, i profesor polonistyki na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, czynny badacz i wykładowca. Wiceprezes Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, członek PEN-Clubu.
Debiutował wierszem w dwutygodniku „Kamena” w 1967 r. Wydał ok. 30 książek, m.in. zbiory poezji („Namiot ośmiu wierszy” 1975, „Ludzki wynalazek” 1978, „Wilgoć” 1997, tom zrealizowany na antenie Polskiego Radia i jako spektakl teatralny – „Za kobietą tren” 2001, 2006, 2017, „Opaska gazowa” 2004, nagrodzony Nagrodą im. C.K. Norwida „Park” 2011, „Schody” 2015), powieści i zbiory opowiadań. Jest także autorem licznych dramatów radiowych i prac naukowych, w tym czterech dużych słowników. Otrzymał wiele nagród, z których najbardziej ceni Nagrodę im. Tadeusza Borowskiego, nagrodę Polskiego Radia „Wielki Splendor”, srebrny medal „Gloria Artis”.