„In tenebris” Teresy Rudowicz

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: niedziela, 18, listopad 2018 Drukuj E-mail

Leszek Żuliński

CIEMNOŚCI PRZYWRACAJĄCE SŁOŃCE

To już chyba siódma książka poetycka Teresy Rudowicz (vel Anety Kolańczyk), która ma w dorobku także inne publikacje, w tym niedawno wydaną książkę poświęconą Adamowi Asnykowi (autorka prawdopodobnie jest obecnie główną znawczynią Asnyka). Energetyczność Anety zdumiewa mnie i zachwyca – w cechach rzemieślniczych mówi się: to jest firma!
A ja teraz jestem po lekturze najnowszego tomiku Anety pt. Lux in tenebris – to znaczy: światło w ciemnościach. Teresa jednak pominęła to światło już w tytule książki – ciemności ją pochłonęły. Ale osobliwe, bo niekoniecznie dramatyczne, a raczej auto-vivisekcyjne i problemowe.

„Bohaterką” tych wierszy jest Mary Poppins.
„Prawdziwa” Mary Poppins to – jak wiadomo – postać fikcyjna, „urodzona” w 1934 roku przez australijską pisarkę Pamelę Lyndon Travers. Cykl jej książek dla dzieci zrobił furorę niemal na całym świecie.

Teresa Rudowicz weszła w skórę Mary może dlatego, że czytała dawnymi czasy cykl Travers i wsiąkała w magię tamtych fabuł. Nierealistyczną, bo przecież pisaną dla dzieci, a więc quasi-bajkową. Ale to tyle i tylko tyle, bowiem tak naprawdę te wiersze Anety są wielce osobiste, wręcz głęboko introwertyczne. No i ich dykcja „rymuje się” ze współczesnością. Całe clou tych wierszy to po prostu wędrówka w głąb siebie i w głąb naszego czasu.

Posłuchajcie wiersza pt. Mary Poppins boi się wody: miało być bez szaleństw / spokojne dryfowanie / czasem lekki wiatr / częściej bezruch / miała być wyspa / leniwe popołudnia / jesień właśnie miała się zacząć / „każdy porządek to tylko ciąg dalszy” / powiedziała noblistka / może dlatego jestem tu z tobą / i oddzielam skutek od przyczyny / wciąż jeszcze mogę zawrócić / zanim rozbiję się o skały / utonę.
I mniej więcej taka dykcja towarzyszy tym wierszom. Dlaczego więc dorosła poetka nawiązuje do dziewczynki Mary? Hm, do końca nie wiemy, ale sądzę, że Aneta „dryfuje” od swoich źródeł, poza tym we własnym „kłębku biograficznym” scala własną tożsamość i przypomina zdarzenia czy okoliczności, jakie jej towarzyszyły. „Porządek czasu dalszego” snuje te wiersze.

Wiele wierszy w tym tomiku to przypominanie i rozważanie tego, co było, czyli droga przez miniony czas. Wymowny dla mnie był wiersz pt. Mary Poppins przepowiada przyszłość. Oto on: wyobraź sobie noc / choćby taką jak ta – pełną objawień / stokrotne uderzenie pasterskiego kija / stuletni las a w nim dęby buki graby / wejdź w ten las bez lęku / wszystko zacznie się od znaku mówi pismo / wyobraź sobie znak / znamię z którego sączy się światło / skrzyżuj ręce i zamknij oczy / czekaj / aż zwątpisz w mądrość człowieka / w jego geniusz / błogosławieni wątpiący / albowiem oni nie pytają o jutro / powitaj słońce gdy wstanie / pokłoń się drzewom / nie spodziewaj się niczego więcej / prócz ciemności.

Ten wiersz – a podobnych jest tu więcej – ma siłę przesłania. Rudowicz wmyśla się w mądrość życia, w sens życia i w zwątpienie, które przecież towarzyszy nam na co dzień. „Egzystencjalizm” większości tych tekstów jest arcymądry, w zasadzie mający rudymenty filozoficzne. W poezji każdego czasu bywa to na ogół walor rzadki. Aneta na dodatek ma dar komunikatywności. Prowadzi nas ku własnemu filozofowaniu, lecz jednak te wiersze nie wymagają od nas lektur Pascala, Heideggera czy Sartre’a. Te wiersze opowiadają rzadką mądrość życia.
Żałuję, że nie mogę zbyt wiele cytować. Sporo wierszy jest tu długich, sążnistych, toteż wyszukuję te, które nie przekroczą rozmiarów klasycznej recenzji.

Jednak nie daruję sobie jeszcze jednego cytatu. To wiersz pt. Mary Poppins składa życzenia: nie przestawaj pytać dopóki szukasz odpowiedzi błądzisz / i nie grozi ci prawda pewność ani żadna z wielkich iluzji // nie przestawaj wierzyć w las księżyc i rzekę w moc poezji / pamiętasz? Jeden wiersz dziennie – to wystarczy by znaleźć źródło // otwieraj oczy na wschody i zachody na przeloty ptaków ich godowe tańce / poczuj zapach łąki o świcie miękkość trawy pod stopą pocałunek rosy // słuchaj świerszczy szumu wiatru w zbożu / pokochaj Exupéry’ego nie tylko za te słowa // zatańcz tango w Buenos przemierz step Ziemię Ognistą prerię / oswój noc zanim zgasną latarnie.
Ten wiersz, zwłaszcza w swej pierwszej części, kojarzył mi się z siłą przesłań Herberta. A to zawsze jest bezcenne; w dzisiejszym jazgocie „poezji pospolitej” i „nazbyt bardzo lirycznej” wręcz zdumiewające.

W ten też sposób introwertyzm tych wierszy uniwersalizuje się do rangi wspomnianych przesłań. Ciekawa sprawa tym bardziej, że w wielu innych wierszach „atmosfera liryczna” często gości. Gdzieś z dziecięcego kłębka wspomnień wychyla się w sumie traktat o życiu rozumnym, racjonalnym, świadomym. Na dodatek Rudowicz wielokrotnie korzysta z kulturowości i historii lub odnosi się do zastanych postaci literackich, jak na przykład w wierszu Mary Poppins pisze do Doriana Graya.

Pod koniec tomiku znajdujemy wiersz tytułowy zbioru: In tenebris. Oto on: Mary Poppins zasłania okna // do tej pory chciała widzieć niebo / żeby niczego nie przeoczyć / zdążyć spakować kufer // teraz woli mrok // świat za oknem / od dawna nic nie znaczy / to co najważniejsze / urośnie bez słońca // wystarczy światło.
Smutna to pointa, ale i pocieszająca, bowiem jednak Aneta Kolańczyk przywraca światło mrokowi. Mnie przywróciła nadzieję, że ważne i mądre tomiki wierszy jeszcze wciąż się rodzą.

Teresa Rudowicz „In tenebris”, Zaułek Wydawniczy POMYŁKA, Szczecin 2018, str. 74

Leszek Żuliński


Przeczytaj też minipoemat T. Rudowicz w dziale „poezja” naszego portalu, a także w „porcie literackim” recenzje jej wcześniejszych tomików poetyckich: Podobno jest taka rzeka (2012) – pióra Anny Łozowskiej-Patynowskiej , Korzeń werbeny (2013) – autorstwa Jolanty Szwarc, Błędne ognie (2014) oraz Szczenię (2015) klawiatury - L. Żulińskiego