Debiut prozatorski Mirosława G. Majewskiego

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: niedziela, 14, marzec 2010 Drukuj E-mail

Spóźnione powieściowe debiuty (autor rocznik 1961) są rzadkie, zwykle jednak ważkie. Niewątpliwie wiąże się to z dojrzałością twórców - unikających pochopności i świadomych znaczeń budowanej prozy, a także języka.
Taka jest też powieść Performance Mirosława G. Majewskiego: "gęsta", o tajemniczej atmosferze, przesycona ukrytymi znaczeniami i jawnymi odniesieniami do literatury i sztuki, kłopotami z tożsamością głównego bohatera, grą skojarzeń i czasów - po prostu niebanalna.
Niebanalna jak sam życiorys autora, który imał się rozmaitych zajęć w Anglii, Austrii, Grecji, Niemczech i Norwegii pracując między innymi jako robotnik w wielu fabrykach, prowadził własną działalność gospodarczą, był listonoszem i agentem ubezpieczeniowym.
Kilka słów o samej powieści.


Dosyć trudno jest podać zwięźle jej fabułę. A to z tego powodu, że fikcja miesza się tu z rzeczywistością. Również czas traci znaną nam linearność. Jak powiada w posłowiu Leszek Żuliński (przewrotnie portretowany w tej prozie!):
Bohaterem powieści jest młody mężczyzna, Makary, cierpiący na zaawansowany zanik pamięci, co zmusza go do nieustannego wysiłku rekonstruowania własnej przeszłości i diagnozowania własnej tożsamości. Kim byłem?, kim jestem?, kim mam być? - to podstawowe pytania egzystencjalne Makarego. Problemy zagubione, jak i on sam, zatopione w oparach surrealistycznej rekonstrukcji, domysłów, poszukiwań marzeń; oniryczne pytania kiepsko konfrontujące się z rzeczywistością.
Zatem mamy tu do czynienia z ulissesowską wędrówką, gdzie wyobraźnia jest równoprawnym partnerem "realu", a przenikanie się światów (onirycznych i nie) wydaje się w niepojęty sposób (to siła artystyczna tej prozy) naturalne i oczywiste.
Po lekturze Performance niektórzy czytelnicy zaczną powątpiewać w stałość tego świata i z podejrzliwością zaczną się przyglądać temu, co rzekomo raz na zawsze (i tylko w ten, a nie inny sposób) nam dane.
To jak jazda na dzikim, nieokiełznanym koniu. Spadając z siodła otrząsamy się już w innym wymiarze.

Zainteresowanych twórczością M. G. Majewskiego zapraszamy do lektury numeru 1-2 (11-12) 2009 / 1 (13) 2010 "Latarni Morskiej", gdzie będzie można znaleźć fragment nowej prozy tego autora.

Mirosław G. Majewski "Performance", Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2009, str. 154