„Objawy” Wojciecha Kassa

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: piątek, 09, sierpień 2019 Drukuj E-mail

Anna Łozowska-Patynowska

ALTERNATYWNE PRZESŁANIE

Na wstępie należy zdać pytanie, czym są „Objawy” Wojciecha Kassa i jaki mają wydźwięk egzegetyczny? Czy są to symptomy czegoś, oznaki, ślady pozostawione do rozszyfrowania czy też nazwa kieruje nas ku epistemologicznej sugestii interpretacyjnej. Owe objawy-znaki mogą być także uznane za momenty objawiania się prawd egzystencjalnych. Taki rodzaj epifanii zdaje się być związany z liryką, która jest dla poety miejscem spotkania człowieka-artysty z ważnymi problemami dalekimi od istnienia doczesnego. Ten „syn ludzki” wychodzi na „przechadzkę”, by pojąć zmiany zachodzące w rzeczywistości dokonane za sprawą człowieka („Co kochałem, epigramat”). Pytanie tylko, czy nie jest to spotkanie ostateczne przed ważnym kresem trwania? Kass kreśli bowiem niezwykle interesujący portret trumienny człowieka dojrzewającego do gruntownego poznania świata takiego, jakim jest naprawdę. Pytania niby-przedśmiertne stają się podstawą jego rozważań o tym, co ważne jest tu i teraz.

Niezwykle sugestywne jest motto, którym rozpoczyna Wojciech Kass swój zbiór poetycki o nietzscheańskiej proweniencji: „Pustynia rośnie: biada, w kim się zjawi”. Dramatyzm wyznania odnoszącego się do człowieka, jego statusu duchowego i wyborów, które podejmuje, koresponduje doskonale z nadanym przez autora tytułem tomu.

W wierszach tych zaznaczone zostało spektrum sakralno-egzystencjalnych rozważań poetyckich mających związek z ludzkim przeżywaniem. Motto ma ścisły związek z przemawiającym do ludzkiego sumienia wierszem „Do Feliksa Netza”, w którym poeta rozważa swoje rozterki nad wahaniem się między uznaniem powszechników za prawdę lub fałsz. Zadziwiające jest jak mocno w obecnym świecie zatarta została granica między tymi stanami. Sugestią w kierunku takiego odczytania jest perspektywa słowa będącego istotą ludzkiego dialogu: „kto czyta mi ten wiersz/ lecz kradnie obolałe serce/ kto darowuje ostatnie słowo/ lecz w zanadrzu trzyma pierwsze”. Byt ludzki i interakcje międzyludzkie opierają się w gruncie rzeczy na ogromnym paradoksie, rozbiciem między tym co, realne a tym, co duchowe.

Intrygująca Kassa kwestia słowa poetyckiego i jego oddziaływania na człowieka zdaje się motywem przewodnim wielu jego liryków, m.in. stylizowanego na fraszkę wiersza otwierającego zbiór „Na notes i ołówek”. Słowo staje się „realistycznym ciałem” w ludzkim życiu, materializuje się w rękach artysty, kształtując proces istnienia-pisania: „Niech wypisują, są po to, by wypisywać swoją duszę, wydrapywać ją w literze jak ranę”. Tworzenie zdaje się zatem żmudnym procesem, bolesnym miejscem przymusowego dążenia człowieka do doskonałości i przestrzenią, na którą został skazany. Dlatego w wierszu „Piórko” Kass po raz kolejny powtórzy wezwanie do ludzi: „Bądźcie rzeczywiści”. Dążenie do autentyczności zostaje w wierszu skonfrontowane ze szczegółowymi symptomami choroby wieku, kryzysu światopoglądowego, którego świadectwem jest wykrystalizowanie się świadomości apokaliptycznej. Refleksja człowieka, twierdzącego uparcie, że „idzie koniec świata” jest właśnie objawem chorobowym, wewnętrzną niezgodą na obecne istnienie, refluksem egzystencjalnym („Piórko”).

Interesującym portretem dolegliwości XXI wieku jest rysopis kobiety-matki podmiotu litycznego wyłaniający się w utworze „A.”, który przypomina Różewiczowskie rozważania z wiersza „Ale kto zobaczy moją matkę…”. Dramatyzm egzystencji kobiety dotkniętej okrutną dolegliwością „sinienia mózgu” zdaje się odpowiadać bolączkom współczesnej cywilizacji, która niby posiadała już szczyty wiedzy i umiejętności, tymczasem jest to zaledwie ułamek tego, co poznać jeszcze można. Tym bardziej wzruszające okazuje się wyznanie podmiotu: „Sinieje mózg, staje się śnięty, a z nim owo miasto, w którym przechodzi twoje życie”. Świat wewnętrzny człowieka, który traci pełną władność umysłową staje się przecież „labiryntem (…), koszmarem, domem wariatów”. I jest to problem przed którym nie ma ucieczki, bo niesie go ze sobą nieubłagany upływ czasu. „Biedna matka błądząca” staje się metaforą największego ludzkiego utrapienia, cielesnego bycia tu i teraz, które będzie miało swój nieunikniony kres. Dlatego lepiej zachować w sobie przeświadczenie: „Wydaje mi się, że to wszystko było tylko snem. Piastuj taki sen.”

Oprócz dylematu bolesnego doświadczenia istnienia stawia Kass ważne pytanie o charakter i status aktu poetyckiego. W „Wieży” poeta prezentuje dwa modele artystyczne, twórcy izolującego się od świata oraz artysty mocno przeżywającego istnienie i związanego z nim w sposób nierozłączny i stąd czerpiącego swoje inspiracje. Kassa interesuje szczególnie ten drugi portret osoby, który nakreślił poeta w następujący sposób: „Dziecko, które mnie śni, gdy teraz zapisuję ten wiersz, czy może ja śniący jego pochylone plecy cud znaku, który stawia i słyszy jak cofa się lodowiec mojego serca?”. Wobec tego, co jest istotą liryki, zdaje się pytać Kass. Jej esencja bierze się z życia, która niszczy skostnienie, zlodowacenie duszy. Poezja ma być lekarstwem na obojętność, trwałym medykamentem na uśpienie, letarg. Za to sen i proces śnienia mogą być wykładnią autentyczności. Śnić według teorii wyłożonej w wierszu to znaczy przemyśleć dotychczasowe istnienie, zaprojektować szlak odczytania rzeczywistości.

Poetycki „prosty sen” czerpie swoje źródło z życia, jednak trwanie to przecież coś więcej, bo zakłóca niekiedy stan somnambuliczny: „sen, który ktoś nienawistnie przerywa jak amatorską taśmę filmową” („Mówiły kobiety”). Ta trudna sytuacja poety starającego się nauczyć podwójności swojego istnienia jest stanem trwałym oraz wielkim wyzwaniem jego życia. Ma on do zrealizowania trudne zadanie, które wyznaczył mu proroczy, stylizowany na biblijny sen: „I usłyszałem we śnie: Zrób zdjęcie do trumny!” („Portret trumienny”). Bogata tradycja literacka, którą ilustruje w wierszu Kass, dedykując tekst Tomaszowi Burkowi, odwołując się do barokowego portretu trumiennego oraz wykorzystując szereg stylizacji, od biblijnej do nakreślenia sytuacji człowieka prześladowanego, być może nawet przez służby bezpieczeństwa, to cecha istotna jego zbioru. Ta historyczna linia interpretacji zdaje się podszewką utworu. To świadczy o możliwości wielopłaszczyznowego odczytania jego tekstów.

Życie, które jest w rzeczywistości śmiercią, a cywilizacja „przypomina truposza” („Wypis (1)”) jest częstym tematem, do którego powraca Kass. Odwołanie do twórczości Fiodora Dostojewskiego poszerza ramy interpretacyjne jego tomu. Wobec tego pojawia się kolejne pytanie. W wierszach jest życie i śmierć, czy jednak istnieje także zmartwychwstanie? „Żywe jest święte” czytamy w utworze „Wypis (1)”. Do tego stanu, powrotu do istnienia będzie zmierzał bohater liryczny wiersza, wiedząc, że otaczający go świat to tylko „grobowiec”. Aby uniknąć martwoty wewnętrznej trzeba zrozumieć wagę życia, chwytając jego treści jak najwięcej, oczekując na pierwsze wypowiedziane słowo dziecka („Słowo”), które jest prawdziwe, ponieważ „pozbawione ironii”.

Zbiór Wojciecha Kassa, który jest przepełniony wizjami zbliżającej się śmierci, przemijania, metaforami ostateczności, to suma epifanicznie ukształtowanej refleksji poety, zawierzającego nie światu, lecz właśnie słowu poetyckiemu, wierzącego, że tylko liryka może wyrwać ze stanu obojętności, bo przecież z dnia na dzień „grób się pogłębia”. Dlatego w „Wypisie (2)” nakreślił poeta właściwie alternatywne dla Herbertowskiego wezwanie, korespondujące z „Przesłaniem Pana Cogito”, rozpoczynające się wymownymi słowami: „Nie oskarżaj (…). Wbrew temu – zachowuj pogodę ducha”. Kass, w porównaniu do poprzednika, rezygnuje jednak ze zbytniego patosu, odwołując się do aktualnych problemów. W literaturze i tradycji literackiej poszukuje ich rozwiązania, tak jakby liryka mogła być uznana za złoty środek, łagodzący stan chorobowy współczesnej cywilizacji, której przedśmiertne symptomy nakreślił Kass w swoich lirykach.

Wojciech Kass „Objawy”, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2019, str. 64

Anna Łozowska-Patynowska

 

Przeczytaj też w ‘porcie literackim’ recenzje zbiorów W. Kassa Pieśń miłości, pieśń doświadczenia (2006 – wspólnie z Krzysztofem Kuczkowskim), Ba! i dwadzieścia jeden wierszy (2014), Przestwór. Godziny (2015), Pocałuj światło. 89 wierszy (2016), Wybiegłem z tego snu. Tom ofiarowany Wojciechowi Kassowi przez żonę Jagienkę i przyjaciół z konfraterni 'Topoi' z okazji 50. rocznicy urodzin Poety (2014), a także Tak. Trzy eseje o poezji (2018)