„Autystyczny las” Piotra Prokopiaka

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 24, czerwiec 2019 Drukuj E-mail

Leszek Żuliński

SZKATUŁKA PIĘKNYCH TEKSTÓW

Jak zapewne wiecie, rzadko recenzuję prozę. Wsiąknąłem po uszy w poezję. Ale tym razem trafiłem na książkę, która mnie wciągnęła.
Piotr Prokopiak – obywatel Szczecinka – w notce o sobie pisze, że dotychczas wydał sześć książek poetyckich i trzy prozatorskie. Wygrywał konkursy literackie. Miał sukcesy edytorskie, bowiem był tłumaczony na język angielski, grecki, rosyjski, ormiański, bułgarski i ukraiński. Jest członkiem ZLP.
To wszystko wiem oczywiście z notki Prokopiaka. Ale dopiero teraz otworzyłem oczy na dorobek tego autora, choć wcześniej już ze dwa, trzy razy jego pisanie recenzowałem.

Jego najnowsza książka nosi tytuł Autystyczny las i zawiera dziewięć opowiadań, ale ładną klamrą otwierają tę książkę i zamykają dwa wiersze… Wszystko to tworzy sympatyczną i ciekawą „szkatułkę”. I niezwykle osobliwą, ponieważ ta proza przenosi nas w świat surrealny, somnambuliczny, mocno introwertyczny. Niemal wszystko, co się tu dzieje, nie ma nic wspólnego z realem ani konkretem. Freud by wam to wyjaśnił lepiej niż ja.

Dla przykładu cytuję tu fragment z tytułowego zbioru. Oto on: Oj, szukało się, szukało i tęskniło. Żeglowało spojrzeniem po rozgwieżdżonych konstelacjach. Obejmowało się porowate cielska osobliwych dębów i łkało i łkało w próżnej skardze. Tej niemocy zaklętej w przymus istnienia, wtłoczenia w szablony, konwencje i wszelkiego rodzaju klatki. Tej niemocy zmiany stanu zastanego, narzuconego przez perfidne, nieczułe kaprysy przypadków. To jakby każdy z pojawiających się wstępował na obszar, gdzie wszystko zostało już podzielone, rozdane i ułożone. Gdzie najpierw trzeba zrobić sobie miejsce: drapiąc, szarpiąc, wydłubując. To też jest przymus. Bezwzględny, perwersyjny imperatyw jedynego sensu narodzin.

Zauważcie: jest tu niezgoda, jest tu bunt. Niemal wszyscy takie odczucia posiadamy. Ale Prokopiaka taki a nie inny „przymus istnienia” stworzył tę książkę. Puenta tej opowieści jest taka: Pora wrócić, zruszyć kurz pod stopami. Na peryferiach, gdzieś między snem a jawą, rozciąga się milcząca przystań. Moja ostatnia reduta odpocznienia, mój interior, mój przyjazny, ustronny autystyczny las…

Wspomniany już wyżej introwertyzm ma w sobie coś bardzo pięknego, a zarazem smutnego. Gdzieś przecież za plecami – także Prokopiaka – jest tzw. „zwyczajne życie”. Większości z nas ono wystarcza, choć jakieś tam marzenia posiadamy. Na co dzień jednak naszą kochanką jest Powierzchowność. Tu, w tej prozie, dominuje Cudowny Demon niespełnienia. Dlatego piszemy wiersze, bujamy w obłokach, śnimy… Tę właśnie drugą stronę medalu Piotr odsłonił.

Wspomniałem już, że książkę otwierają i zamykają dwa wiersze. Zacytuję pierwszy z nich pt. Z ławki rezerw (gwiazd)owych i tylko pierwszą strofę (całość zajęłaby mi ponad pół strony tej recenzji): Zazdroszczę ci bracie. Nie wysiadłeś na zaludnionej / stacji. Choć czekałem na peronie, gotowy do meczu. / Nie szkodzi, że wkrótce się / zapomniałem. Kiedy podałem futbolówkę na skrzydło / gdzie miałeś zająć pozycję, przecięła pustkę i pękła / pod przejeżdżającym starem. Była spod lady. / Potem długo musiałem kopać gumową / obciachową plażówkę.

Takie niby drobiazgi… Dzieciństwo, młodość, a jednak matryca pamięci jest fundamentem tych wierszy. W jednym z opowiadań znalazłem taką oto konstatację: Rzeczka niewinnie siurlała, filuternie łaskocząc brzuchy ptactwa. Szła noc ciągnąc za sobą gwiezdną szubę. Życie – ten prezent od kapryśnego demiurga, jest tylko kiepską sztuką, a prawda kwili za kulisami i ćmi jak bolący ząb.
Tak, ten „bolący ząb” to kwintesencja Prokopiakowego pisania. Dentyści bolące zęby wyrywają; Piotr je „pielęgnuje”.

Dawno nie czytałem tak autotematycznych wierszy. Czy bolesnych? W jakiejś mierze tak, ale to jednak była dla mnie kwestia drugorzędna. Za pierwszorzędną uznaję tu to niebywałe i mądre wmyślanie się w egzystencję. Wszyscy nosimy gdzieś w sobie ten „autystyczny las”, tylko nie wszyscy o nim wiemy. A może tylko nie umiemy z niego się zwierzyć? Piotr Prokopiak uczynił to nie tylko przejmująco, lecz także bardzo mądrze.

Piotr Prokopiak „Autystyczny las”, Samorządowa Agencja Promocji i Kultury w Szczecinku SAPIK, Szczecinek 2019, str. 52

Leszek Żuliński


Przeczytaj też u nas recenzję wcześniejszego zbioru P. Prokopiaka pt. Cmentarne miśki rozumieją czas (2017)