„Orlęta Lwowskie na straży polskości”

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: sobota, 04, maj 2019 Drukuj E-mail

Leszek Żuliński

ORLĘTA LWOWSKIE

Ta recenzja nie będzie typowa, bo to nie jest klasyczna książka. Jej redaktorem, a sądzę też, że w dużej mierze pomysłodawcą jest Lesław Granat, syn nieżyjącego już od lat rzeszowskiego poety Emila Granata (1928-1992). Teraz dopiero dowiedziałem się jak energetyczny jest to następca, towarzyszący kulturze i literaturze. Między innymi niedawno wydał książkę o nieznanych początkach literackich swojego Ojca (książka nosi tytuł Bolesne tony). Ja zajmę się nią w innym miejscu i czasie. Jestem to winny Panu Emilowi, ponieważ byliśmy za pan brat. Poza tym trzeba tu jeszcze nadmienić Marcina M. Granata (to drugi syn poety), który także dba o spuściznę po Ojcu. Ech, takich mieć protoplastów…

Ale przejdźmy ad rem. Otóż ta książka nosi tytuł Orlęta Lwowskie na straży polskości i nie jest stricte literacka. Już sam jej tytuł – jak widzicie –wszystko o niej mówi. A – co ciekawe – książka ta powstała w środowisku szkolnym.

Pani Maria Balawejder, dyrektorka szkoły, pisze: Przypadający w tym roku jubileusz 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości oraz 100. Rocznicy Obrony Lwowa w 1918 roku nie mógłby się odbyć bez naszego udziału. Świętując rocznicę razem z Polakami, nasza placówka oświatowa włączyła się w upamiętnienie tego historycznego faktu. Od kilku dekad Szkoła Podstawowa nr 14 w Rzeszowie nosi zaszczytne imię Orląt Lwowskich i kultywuje pamięć o młodych lwowskich bohaterach – uczniach i studentach, którzy oddali życie walcząc o polski Lwów w 1918 roku.
Wprawdzie uważam, że to raczej uczniowie licealni, a nie z podstawówki powinni zdobywać tamtą pamięć, ale widocznie w gronie nauczycielskim Pani Balawejder była najbardziej kompetentną i zaangażowaną w tej kwestii osobą. A swoim uczniom na zawsze pozostawi tę piękną wiedzę „pozaszkolną”.

W dalszym toku czytamy takie rozdzialiki: Podłoże dziejowe wydarzeń lwowskich, Wydarzenia we Lwowie w listopadzie 1918 r., Ojcowie powrotu Rzeczypospolitej… itp., itd. Nie sposób podać tu wszystkie rozdziały tej książki, więc m.in. dla przykładu wymienię: Pomniki lwowskie, Przyjaciele szkoły, Rzeszów miastem partnerskim Lwowa…
Bezcenne jest tu Kalendarium lwowskie, zaczynające się od roku 981-ego (sic!), a kończące się na roku 2018.
Ogrom historii, ogrom szczegółów. Widać, że Pani Balawejder jest nie tylko patriotką swojego miasta, ale i jego kompetentną znawczynią. Taka nauczycielka potrafi wpoić swoim uczniom wiedzę i miłość do własnego matecznika.

Ja, gdy byłem licealistą w swojej szkole, wyniosłem wiele dzięki swojemu liceum. Szkoła przyjęła za patrona Władysława Broniewskiego. Kiedy recytowaliśmy jego wiersze, po raz pierwszy łzy popłynęły mi z oczu – to był pierwszy zalążek moich inklinacji do poezji. Profesor Stanisław Tubek, mój polonista, uczynił mnie tym, kim jestem. Do dzisiaj utrzymujemy kontakt, mimo że wyjechałem z rodzicami do Warszawy w 1968 roku.
No i pamiętam swojego Ojca lwowiaka. Przychodzili do niego kumple z Kresów, rozwijali sporą mapę Lwowa na podłodze i ślęcząc na kolanach jeździli palcami po zapamiętanych uliczkach. Ech, łza się w oku kręci… Zaś moja Mama często opowiadała o swoim Stanisławowie.
A otwórzcie sobie w Internecie link pn. „Pisarze związani ze Lwowem”: ileż polska literatura im zawdzięcza! Morał zawsze przychodził mi do głowy taki: lepiej mieć swoje stare miasto na Wschodzie niż nowe miasto na Zachodzie. Migracje są przymusowe; dopiero nasze dzieci aklimatyzują się w nowych miejscach i czasach.

Ale wróćmy do rzeczy… Ta niepozornie wyglądająca książka jest cudownie „przeładowana” fotografiami. Częstokroć z bardzo dawnych czasów. Widać na nich stary Lwów. Fantastyczny i kipiący dawną tradycją oraz kulturowością. Ja, „powojenny”, do matury wychowywałem się na Śląsku Opolskim, ale mocno jestem podszyty Kresami. Źródła nas wychowują. A tacy nauczyciela jak Pani Maria Balawejder są na wagę złota. Pochylmy przed nimi czoło! I przed takimi zapaleńcami jak Lesław Granat.

„Orlęta Lwowskie na straży polskości”, redakcja Lesław Granat, Redakcja Wydawniczo-Reklamowa KMstudio, Rzeszów 2018, str. 78

Leszek Żuliński