„Zapach porcelany” Bogdana Jaremina

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 15, kwiecień 2019

Leszek Żuliński

FILIŻANKA WSPOMNIEŃ

Czytam z okładki: Bogdan Jaremin, urodzony we Lwowie w 1942 r., dzielił dramatyczne losy inteligenckich rodzin na Kresach. Obecnie mieszkaniec i entuzjasta Gdyni. Członek SPP. I dalej: jest emerytowanym profesorem medycyny. Doceniany nagrodami. Wydał kilka zbiorów wierszy, publikował też eseje i prozę…

W wielkim skrócie podaję wam to do wiadomości, bo miejsca by mi nie starczyło na recenzję. Ale zacytuję jeszcze fragment rekomendacji Tadeusza Dąbrowskiego: Imponująca jest delikatność, z jaką wiersze Bogdana Jaremina dotykają przemijania (…), ich niestanowczość, niepewność, kruchość i czułość…
Ta tytułowa filiżanka z porcelany dała Autorowi asumpt do uczuciowych wspomnień. Popękała trochę, ale udało ją się posklejać. Ostatni zachowany relikt minionego czasu. Jaremin pisze: że strach, żelazo, życie są bardziej kruche niż porcelana. Lub pamięć i słowa. Oto „sentymentalny fetysz” przetrwania.

Tomik otwiera stosowny wiersz pt. Zapach. Oto on: Ociężały, stary hipokamp pamięci. Węszy / ulotny trop zdarzeń i rzeczy. Pełni i pustki. / Rozpadu i trwania świata. Przed nim filiżanka, / pęknięte szkliwo spodka z wyblakłą sygnaturą / zatarta datą. / Próbuje scalić wątki, emocje / i funkcje. Skleić nieużywane, odłożone na półkę. / sprawić, by obumarłe wypełniło się znów / ciepłem porannej kawy. Zbożowej, w jednym / z dni dzieciństwa. Bezskutecznie. Nie da się / ukryć widoczna spoina kleju. Coś wyciekło. / W końcu jesteśmy tylko ulotnością historii, / która powtarzając się, nie powtarza smaku. / Zapach porcelany nie istnieje?
Zauważcie: ten wiersz jest sentymentalnym wspomnieniem przedmiotu. Ale w nim kryje się coś bardzo, bardzo ważnego. Jaremin trzyma się reizmu, lecz „wciąga” go w melancholijny egzystencjalizm. Tu nie ma wielkich słów ani wywodów, tu jest aura minionego i obecnego życia. I właśnie szczegóły odkrywają tu „szczególiki życia”. Tego typu „egzystencjalizm” jest wsobny, czuły, trochę emocjonalny, ale to właśnie jest siłą i urodą tych wierszy.

Jeszcze jeden wiersz przytoczę… On bardzo mnie poruszył (tytuł: Wiara): Życie jest kruchą porcelaną? / A śnieg maszyną do pisania ciszy? / Zima rozrzuca ulotki, czyste, białe kartki / nad niknącym tropem ptasich łapek. / Potem wiosenne roztopy zacierają ślad. / Sami wpiszcie tekst, jeśli wam to potrzebne. / Sens nie podlega lodowaceniu ani topieniu. / To, w co wierzysz, jest porcelaną / przeniesioną cudownie przez czas / rozterki, gwałtu i destrukcji. / Przeszła przez tyle oczu, rąk i ust. / Będzie tą bielą, pamięcią dobra, / które doznawałeś, które chciałeś ocalać. / Z rąk gwałtownych, kłamliwych słów / oczu, które zaniewidziały piękno.
Zaniewidzieć piękno? Ach, jaka to piękna fraza… Lecz cały ten wiersz jest opowieścią o tym, jak w cokolwiek wierzyć. Niełatwa sprawa… Wszystko takie trudno uchwytne. Jednak gdzieś tkwi Sens. I znowu tak ważna dla Autora jest porcelana. W jej popękanej kruchości jest coś, co ocala nasza pamięć, nasze oczekiwania, nadzieje… Tak łopatologicznie opowiedziałem ten wiersz po swojemu, bo w nim zderzają się sprawy ulotne i rangi pierwszej.

Wehikuł pamięci stworzył te wiersze. Zapach porcelany ocalił szczegóły, które okazały się egzystencjalnym moralitetem. Z drobiazgów wyłoniły się kwestie fundamentalne.
Te wiersze to koronkowa robota, Panie Profesorze!

Bogdan Jaremin „Zapach porcelany”, Wydawnictwo BERNARDINUM, Pelplin 2019, str. 60

Leszek Żuliński


Przeczytaj też w dziale ‘eseje i szkice’ „Zapiski miłośnika ogrodów” B. Jaremina, jego wiersze w dziale ‘poezja’, a także recenzje zbiorów Treny lipca (2013), Pracownia czasu (2015) oraz My, chmury (2018)