„Taka jedna” Barbary Gajewskiej

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: wtorek, 09, kwiecień 2019

Leszek Żuliński

SAMOTNOŚĆ W TŁUMIE

Czytam o Autorce: Barbara Gajewska, poetka, absolwentka filologii polskiej Uniwersytetu Łódzkiego. Mieszka w Piotrkowie Trybunalskim. Pisze wiersze, eseje, prozę poetycką, wypowiedzi krytycznoliterackie. Laureatka wielu konkursów poetyckich. Jej utwory zamieszczone są w antologiach, almanachach, tomikach będących wydaniami pokonkursowymi, czasopismach. Jest członkiem Związku Literatów Polskich.
Po przeczytaniu tego tomiku zdecydowałem się na recenzję. Tym bardziej, że z Autorką wcześniej się zetknąłem jako juror w konkursie „Rubinowej Hortensji” i przy kilku innych okolicznościach. Nie wiem, jak „Hortensja” trzyma się teraz, ale Pani Barbara – co widzę po tym tomiku – dobrze!

Bohaterką tych wierszy jest tytułowa taka jedna. Dziewczyna jakich wiele. Bardzo zwyczajna. Jej „takajedność” pojawia się w każdym wierszu. Chyba nie wyróżnia się spośród innych dziewczyn, ale potrafi opowiadać przeżywanie własnego świata – normalnego, pospolitego, stąpającego po ziemi… To stąpanie dojrzewa jednak w introwertycznym sytuowaniu siebie.

Oto wiersz pt. Niedosyt: kolejne spojrzenie w mglistą przestrzeń za oknem / szukanie źródła na powierzchni / szukanie światła w głębokości // takie życie / myśli / taka jedna // na mapie wielkiego miasta / próbuje znaleźć swoje ślady / którymi wciąż rzuca przeznaczenie / lub ślepy los // rozbija je o burtę starej wiary / i nowej niewiary // gdzieś poza ramą słowa biali kochankowie / i dziewczyny biegnące ku nim wonnymi ścieżkami / gdzieś / nie trzeba szukać / taka jedna / jest tutaj / skazana na szukanie.

Ta samotność w tłumie, to sytuowanie siebie dają znak właśnie o niepewności w tłumie. Już na początku lektury tłukło mi się w głowie słowo solipsyzm. Mateczka Wikipedia mówi nam, że solipsyzm to pogląd filozoficzny głoszący, że istnieje tylko jednostkowy podmiot poznający, cała zaś rzeczywistość jest jedynie zbiorem jego subiektywnych wrażeń – wszystkie obiekty, ludzie, etc., których doświadcza jednostka, są tylko częściami jej umysłu.
W takim właśnie kokonie zapewne dojrzewały te wiersze. Introwertyzm Barbary jest poruszający. Freudowskie id, ego i superego zatrzymuje się tu wyłącznie na owym id. Czy można tak „wsobnie” żyć? Nie wiem; być może w otoczeniu ludzkim poetka jest taka jak my wszyscy, ale przecież my wszyscy mamy swoje osobne wnętrze, nazywane „drugim dnem”. Te wiersze zeszły po swojej drabinie do wnętrza. W głąb osobowości.

Teraz cytuję wam wiersz pt. Powrót: jeszcze kłębią się w oczach tamte krajobrazy / rylce wieżowców kaleczące błękit / pajęczyny autostrad / ogrody łaszące się do wolnej miłości / wykrochmalone uśmiechy nawet w ulicznych korkach / wszędobylski luz // jeszcze mizdrzą się w uszach / tamte słowa „okay fine great” // jednak uwiera nigdy nieoswojona obcość / i nadciąga ze wschodu / miękki wiatr // jak dobrze / że nie zdradzają nas powroty / myśli taka jedna // jej Itaka podchodzi do gardła / mąci oddech // pocięli ją niedbale chirurdzy w partyjnych kitlach // taka jedna będzie zszywać skrawki / poznawaniem // będzie łatać swoim głosem / ojczyźnianą rzecz.
Jak widać, wspomniany wcześniej solipsyzm otwiera się także na real. W tym wierszu i w innych Autorka otwiera się na rzeczywistość. Ci chirurdzy w partyjnych kitlach to wręcz polityczna aluzja. A ta ojczyźniana rzecz to przecież patriotyczne dwa słowa.
Tak więc sporo w tym tomiku się dzieje. Na koniec przeczytałem spore posłowie Marii Szydy. To solidna i obszerna konstatacja. Cytuję z tego posłowia słowa, które są kwintesencją całości: Przepełniający wiersze niepokój dotyka problemów egzystencjalnych. Po co żyję? Dlaczego tak? Jak sprawić, by życie stanowiło sensowną całość? Jaka jest autentyczna hierarchia wartości? Wiersz zamykający tom nie pozostawia złudzeń, że szukanie odpowiedzi jest wpisane w ludzką naturę.

A więc na zakończenie cytuję wam ten wiersz pt. Dysonans: na umieranie rodziła ją matka / na płacz bezlitosny w epicentrum dnia / na ran zbieranie i zadawanie / w ciszy chłostanej rózgami słów / w dowolnym miejscu z dowolnych ust / na zamarzanie w gorące noce / gdy w miękką ciemność / wsiąka twardy żal / za niepowrotem // na spopielenie rodziła ja matka / na rozdzieranie bólem nieboskłonu / na zaprzeczanie potakiwanie / na ostateczne znikanie i trwanie / na pytanie / pytanie / pytanie // taka jedna / zatrzymuje czas na leśnej ścieżce // pierwszy dzień wiosny // wykluwa się życie / i śmierć.
Ech, piękne, mądre wiersze! Kłaniam się Autorce do samej ziemi!

Barbara Gajewska „Taka jedna”, Wydawnictwo KWADRATURA, Łódzki Dom Kultury, Łódź 2018, str. 60

Leszek Żuliński