Zdążyć przed Alzheimerem

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: niedziela, 08, lipiec 2018 Drukuj E-mail

Magdalena Tarasiuk

Przyjechał do Warszawy Bogdan. – Dobrze, że jesteś w domu – powiedział w progu zamiast „dzień dobry”. – Bogdan?! – wrzasnęłam na całą klatkę schodową i wciągnęłam go do środka. – Co się stało??
- Możemy porozmawiać? Jakbyś oczywiście mogła. – zaszeptał swoim zwyczajem.
- Kawy, herbaty, zjesz coś? Zresztą! Głodnego nie pytają (czy jakoś tak), mówiła moja babcia świętej pamięci.
- Marianna?
- Marianna. Ale do rzeczy! Widzę, że coś poważnego, zważywszy twoją minę i jakąś taką niepewność w głosie, zawahanie. I strasznie cicho mówisz, gorzej, niż do tej pory. Jakbyś się czegoś bał.
- Bo się boję. Że mam początek demencji starczej. Masz mleko do kawy? O! stoi przecież! No widzisz?? To najlepszy dowód – to mleko.

- Bredzisz chłopie! To roztargnienie! Stres! Nieczęsto przyjeżdżasz do Warszawy ze strachu. I co? Ja mam uwierzyć, że to tylko strach o sklerozę? Co się stało? Coś z Iwoną, dziećmi, wnukami?
- W ogóle nieczęsto przyjeżdżam. A ty strasznie głośno mówisz, twojemu mężowi to nie przeszkadza? A córkom?
- Ja mówię normalnie, poza tym mąż gorzej słyszy – przyzwyczaiłam się. A córki przynajmniej się dyscyplinują. Kiedyś młodsza zapytała, wskazując jakiegoś gościa przy kasie, szeptał jak ty, dlaczego ten pan tak cicho mówi? – Zapytaj go – opowiedziałam.
- Zapytała? I co jej odpowiedział?
- Bo jestem przygłuchy i ludzie odruchowo zaczynają głośniej do mnie mówić.
- To przecież nielogiczne.
- No właśnie! Więc przestań do mnie szeptać, Bogdan! Bo muszę się pochylać, a nie mogę, kręgosłup mnie boli. Po co jeszcze przyjechałeś?
- Bo się boję, że demencja powoduje moją agresję. Jestem agresywny, w stosunku do dwóch osób, ale jednak. Nie chciałbym być. Źle się z tym czuję.
- Do kogo? Do Iwony? To rzeczywiście źle. Ale to jedna osoba.
- Nie! Z Iwoną wszystko okej! Do ciebie i Beaty Kadłubek. Chciałbym to naprawić, serio, bo jeśli to alzheimer, to mogę nie zdążyć później.
- A! sumienie cię gryzie! I słusznie. Nie wiem, jak z tym Kadłubkiem, ale z nami to ja wiem jak jest, znaczy z twoim stosunkiem do mnie. Bo jeśli chodzi o mnie, to ja się zachowuję standardowo. Jestem złośliwa dla większości, a miła dla nielicznych wybranych. Tobie odpłacam pięknym za nadobne. A wiesz, dlaczego tak jest? Łączy nas coś więcej niż przyjaźń, a coś mniej niż miłość. Nazwałabym to – przyjaźń metafizyczna. Jesteś za bliski, żeby cię nienawidzić, a za daleki, by kochać. I za cenny, żeby mieć do ciebie stosunek obojętny. Może i z tobą tak jest. Ja ci wybaczyłam te wszystkie wredne, złośliwe wpisy na fejsbuku i prywatne zaczepki. Możesz spać spokojnie.
- I to wszystko? Takie proste według ciebie? Nie alzheimer? Ooj, to mnie pocieszyłaś! Ah, zapomniałem, nomen omen, wydałem książkę prozatorską! Zobacz! – Bogdan podał mi książkę, zajrzałam do środka, a tam tekstu niewiele i prawie same obrazki – zdjęcia wyrobów ceramicznych, dość nieporadnych, jakby artysta stylizował się na Nikifora.
- To są szarady i zagadki ceramiczne. – Uprzedził moje pytanie. Zrobiłem książkę dla ludzi z początkiem demencji. O! to co widzisz, to litera „Z”.
- Jakieś to nieporadne, pachnie trochę Nikiforem. – Nie mogłam zapanować nad zdziwieniem i wahaniem w głosie.
- Bo ja dopiero się uczę ceramiki. Przy okazji wizyty u ciebie przyjechałem to promować. Ale naprawdę taka jest kolejność: najpierw do ciebie, aby zdążyć przed alzheimerem, a potem promocja. Pójdziesz ze mną na Starówkę, będzie mi raźniej?
- Na Stare Miasto. Starówka jest w Gdańsku. – I poszliśmy. Tuż przy Placu Zamkowym był stragan i moja przyjaciółka Zośka serwowała kawę w ceramicznych kubeczkach – w ramach promocji rehabilitacji poprzez sztukę, reklamując terapię zajęciową dla osób z lekką niepełnosprawnością umysłową.
- Deszcz pada, zdejmę ręczniki z balkonu. – Wymruczał mój mąż, gramoląc się z pościeli.
I w jednej sekundzie zrozumiałam, że wszystko poza ręcznikami, deszczem i moim mężem było snem. Przezornie „przerobiłam” sen w głowie, żeby nie uciekły mi dialogi. Wstałam i zaparzyłam kawę.
Szkoda by było takich dialogów!

Magdalena Tarasiuk

 

Przeczytaj też inne teksty M. Tarasiuk w działach „proza”, „felietony”, „eseje i szkice”, a także w „porcie literackim” recenzje jej książek Tara (2011) autorstwa Wandy Skalskiej oraz I nie mów do mnie Dżordżyk (2014) pióra Jolanty Szwarc