„Odyseja” Piotra Tenczyka

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: czwartek, 30, listopad 2017 Drukuj E-mail

Anna Łozowska-Patynowska

„ODYSEJA” W NOWEJ ODSŁONIE

Wędrówka do domu człowieka z utworu TenczykaOdyseja” wydaje się projekcją jego przeżyć. Polifoniczny wymiar tekstu warunkowany jest przez wielogłosowy przekaz postaci, uwikłany w syntetyczną tkankę bogatej tradycji literackiej, wielokrotnie odsyłającej do wykluczających się wzorców kultury biblijnej i mitologicznej, aż w końcu nieoczywistość gatunkową tekstu potwierdza zawierzenie synkretycznym możliwościom wyzyskania tego spojrzenia.

Wydaje się zatem, że wyraźne wskazanie w postaci biblijnego motta wyznacza wyraźną perspektywę podporządkowującą kontekst mitologiczny tradycji religijnej, chociaż ewangeliczne słowa Jana i Mateusza nie wydają się tym samymi słowami z Ewangelii świętych. Ta przestrzeń świętości jest zatem zakrojona do pierwiastków personalistycznych, do rozważań prowadzonych wokół samego człowieka i jego wiary. Druga kwestia dotyczy natomiast odczytywania rzeczywistości przedstawionej przez pryzmat drugiego człowieka, jego stałego uczestnictwa w bycie drugiego. Wydaje się zatem, że ta „kolektywna” perspektywa kontrastuje z indywidualizmem. Ma to swoje głębokie konsekwencje w wyborze technik kompozycyjnych „Odysei”.

Opowieść Telemy, która „wstępuje w noc”, mistyczną przestrzeń doświadczenia, lecz nie transcendencji, tylko obszar istnienia drugiego człowieka zmienia się nagle w części IV w historię Odysa stworzoną na kanwie homeryckiej opowieści. Ale jednak to „Telema”, która ma swoją modlitwą sprowadzić Odysa do domu, wydaje się pierwszoplanową bohaterką tekstu. Poza tym to ona jest „biorczynią” perspektywy ewangelicznej. W ten sposób nowotestamentowa perspektywa miłowania drugiego człowieka, a także oczekiwania i wypełniania łaski Boga w celu realizacji misji życiowej wydaje się uprawomocniona. Nie tylko jednak dwie „antyczne” perspektywy połączone zostały w pod płaszczem współczesnej oprawy „Odysei”. Tenczyk zastosował równie ciekawy chwyt podmiany Telemacha, mitologicznego syna Odyseusza, od którego rozpoczyna się istnienie Italii, na Telemę, niezwykle wrażliwą, zaangażowaną duchowo bohaterkę, wierzącą niezbicie w powrót Odysa. W tej próbie kryje się jeszcze jeden wariant intertekstualnej interpretacji. Odyseja Tenczyka sięga zatem nie tylko do dwóch tekstów antycznych, ale również do dwudziestowiecznej Księgi prawa A. Crowleya i jego inspiracji pismami F. Rebelais’go. W myśl tych założeń Telema nie byłaby kobietą, lecz doktryną religijno-filozoficzną utożsamianą z umiejętnością poznania i realizacji w życiu „prawdziwej woli”. Wydaje się, że przedmiotem ataku, w myśl zasygnalizowanego założenia, jest zatem mitologiczny fatalizm, złudzenie, że wolna wola nie istnieje, a człowiek został wrzucony w przestrzeń cyklicznego czasu (jak Syzyf), z którego nie jest się w stanie wydostać. Kwestią zasadniczą w referencjach „thelemicznych” wydaje się zatem zaufanie, zawierzenie samemu sobie, swojej woli i w ten sposób stworzenie przychylności całego świata. „Modlitwa”, którą Telema „układa niemo poruszając ustami”, jest próbą restytucji stwierdzenia „miłość jest prawem”, mało tego, i to prawem najwyższym. W ten sposób człowiek w oczach Tenczyka odzyskuje status swojej wyjątkowości, nie tracąc „osobistej wolności”. Wydaje się, że również w tym kontekście rozważania thelemiczne korespondują z myślą Augustyńską, wskazując ponownie na autonomię słów: „kochaj i rób, co chcesz”. Proteuszowe proroctwo przywołane zostało przez widzenie Menelaosa, o których z kolei przypomina reminiscencja Telemy. Jest to rodzaj przepowiedni wpisującej życie Odysa w cykl nieskończonego błądzenia („Odys żyje i nikt nie będzie go w stanie odnaleźć”). Faktycznie, według opowieści równoległej Tenczyka, nikt nie odnalazł Odysa, ale to siła Telemy wzmacnia jego możliwości poznawcze, wytęża jego wzrok, by mógł dojrzeć oblicze prawdy i dotrzeć do domu. Zatem poszukuje Tenczyk odpowiedzi zwrotnej na postawione pytanie o prymat ludzkiej woli nad wywróżonym wariantem jego istnienia. Kwestia wyprawy Odyseusza jest zatem wędrówką duchową.

Ale powtórna Odyseja wydaje się być w gruncie rzeczy głębokim studium ludzkim – dramatem wewnętrznym człowieka, który uświadamia sobie, iż sam, pragnąc sprawiedliwości społecznej, stał się oprawcą („byliśmy jak szarańcza”). Wydaje się, że chwilowe zawieszenie etyki, zdaniem Odysa ma swoje usprawiedliwienie, ponieważ wydaje mu się, iż „nie miał wątpliwości”, by to „powtórzyć”. Problem jednak w tym, że konfrontacja wzorców moralnych z ciążącym na człowieku fatum nie jest jedyną wykładnią tego tekstu. Odys jest bohaterem fatalnym o tyle, o ile jego poetycka spowiedź nosi znamiona prawdziwości. Jedyną rzeczywistością, w której tkwią bohaterowie, jest przestrzeń teatru, świat podwójny w swoim trwaniu, w którym przenikają się ze sobą fikcja i elementy ludzkich przeżyć, współtworząc w ten sposób mimetyczny pejzaż znaczący. Synkretyczny tym samym obraz istnienia pełen ludzkich ról (jak mówi liryczny bohater: „moja rola w tym przedstawieniu była decydująca/ i jednoznaczna prowadziłem stado przez wszystkie akty i/ intermezza”) odzwierciedla budowę tego świata. Teatralizacja pełni nie tylko ważną funkcję referencyjną, której współbudulcem jest tradycyjny wzorzec antycznej tragedii, ale także wskazuje na charakter ludzkiej istoty bez wyboru („nigdy nie zastanawiałem się dwa razy, gdzie postawić następny krok”). Wędrówka Odysa, który nie potrafi wybierać, uzupełniania przez elementy liryczne (cześć VII), stanowi arbitralny składnik tekstu Tenczyka, nieuchronnie wyznaczający perspektywę odczytania homeryckiej wykładni. Ale byt aktualny Odysa jest o tyle różniący się od pierwowzoru, że aż „warty” uznania za szczególny przykład człowieka-antywzorca. Poszukiwanie wolnej woli wydaje się kluczem do zrozumienia tekstu, ale może nastąpić dopiero, gdy Odys przeoczy swoje własne słabości. Jego istnienie pomiędzy sobą i sobą („staję się zupełnie innym człowiekiem/ a stara powłoka tonęła gdzieś za mną”) jest zatem tropem kluczowym w naddanej tekstowi chrześcijańskiej interpretacji.

Wydaje się, że wizyta Odysa u „jednookiego olbrzyma” odsyła nie tylko do mitologii, ale również wskazuje wyraźnie na odwołania biblijne. Cyklop to rzekomo obraz „miłosiernego szatana”, którego zamieszkuje „nieoczekiwany raj”. Wątek upadku człowieka zostaje tutaj wyzyskany w zupełnie inny sposób. Szereg relacji intertekstualnych z tekstem „Księgi ksiąg”, w zakresie językowego opracowania Odysei przez Tenczyka, rzuca nowe światło na charakter relacji człowieka z siłą zła. To nie Bóg pyta o ludzką kondycję („Gdzie jesteś Adamie?”), lecz mitologiczny stwór, kojarzący się z biblijnym wężem, rzuca na człowieka „klątwę” – grzech niemalże dziedziczny. Ten etap ludzkiej wędrówki odciśnie na człowieku nieusuwalne przecież piętno: „bo właśnie ja cię wyrwałem/ z codzienności i wtrąciłem w ciemność po której chodzić będziesz/ aż skończy się twój marny los”. Wizyta w jaskini cyklopa staje się odzwierciedleniem poznania dobra i zła, kosztowania owocu, który dla człowieka był zakazany. Tę interpretację wzmacnia zatem nie tylko wyraźne odwołanie w samej części VIII poczynione przez Tenczyka, ale również taka perspektywę egzegezy przynosi właśnie poprzedzenie tekstu wersetami z ewangelii. „Utrata wszystkiego” wypowiedziana niczym proroctwo w części XI, wraz z metaforycznymi obrazami „unoszącego się ognia”, kreśli rysy chrześcijańskiego bohatera, który musi dojrzeć do „przejścia przez ten ogień”. Wydaje się także opierać na filozoficznej tradycji Kierkegaarda i jego człowieka doświadczającego paradoksu-upadku, w ten sposób zyskującego przez niego ocalenie. Trzeba znaleźć się w sytuacji krytycznej, by zrozumieć, ile dobra niesie ze sobą świat zła. Reminiscencje-proroctwa w „Odysei”, rozrzucone w różnych częściach utworu, współtworzą jednak koherentną całość tekstu-strumienia świadomości. Można powiedzieć, iż zapiski doświadczeń, strzępki myśli Odysa i Telemy organizują duchowy świat Odysei, ten świat, który w homeryckiej wersji został odsunięty na dalszy plan, jeśli nie całkowicie zapomniany. Odys w tekście Tenczyka staje się zatem mierzącym się z rzeczywistością, wierzącym w spełnienie swoich pragnień, współtwórcą świata, zadającym sobie trudne pytania egzystencjalne, ufającym sobie filozofem: „Czy można w ogóle dobrze wybrać/ i czy taki wybór czegokolwiek uczy”. Chrystologiczne skojarzenia metaforyczne Odysa-wyjątkowego człowieka, posiadającego przecież „doskonalsze dłonie”, wsparte na poetyckim prologu dotyczącym sylwetki „Prometeusza”, wydają się prowadzić ku personalistycznej perspektywie objaśniania „Odysei”. Polifoniczna struktura tego tekstu, oparta na wkomponowanych w opowieść licznych monologach lirycznych, oświetla ważną warstwę problematyczną utworu, który jest nie tylko metaforyczną wyprawą w głąb siebie, by stać się „nowym człowiekiem”, i głębokim studium jaźni, ale również case study międzyludzkich relacji Odyseusza i Telemy, człowieka wobec innych ludzi. Psychologiczna perspektywa oczytania kolejnych partii tekstu wydaje się wzbogacać i tak już wielowarstwowy obszar Odysei. Relacje ojca i córki, spotykających się po latach w części XVII, odsłaniają liczne przemilczenia, akcentując moment dojrzewania do zrozumienia rozstania i obopólnych zmian w sobie.

Błogosławiona Telema – wytrwała w swoim bólu Maryja w trakcie odbywającego się odsłonięcia stabat mater Dolorosa, oczekuje na Odysa-Chrystusa i jego „powtórne przyjście”. Anielskie wezwanie, które budzi ją ze snu, nosi bowiem znamiona biblijnego proroctwa: „zrzuć z siebie ciemny woal smutku bo czeka ciebie/ jeszcze wesele”. Radosne błogosławieństwo-zwiastowanie z części XVI „Odysei” wydaje się potwierdzać tę interpretację. Odys „podarowany za darmo” staje się wzorcem, otrzymując rysopis militiae Christi. Biblijna stylizacja pełni nie tylko funkcję zdobniczą, ale przede wszystkim buduje nowotestamentową perspektywę wewnętrznego zmartwychwstania człowieka, Odysa-Chrystusa, który, sprzeciwiając się złowróżbnej przepowiedni, stał się stworzycielem własnego losu. W ten sposób „martwy dom” zostanie ożywiony „ogniem” ludzkiej żarliwości a z „kielichów” znów „poleje się wino” i „będzie łamany w nim chleb”. Wizja „wieczystej” wieczerzy, zamkniętej w liturgicznym wymiarze jej konsekracji dookreśla faktyczny wymiar miłości drugiego człowieka do człowieka, który jest w stanie, mimo upływy dziesiątków lat, oddać życie, nauczyć się wybierać, by powrócić do kogoś i jednocześnie dla kogoś.

Piotr Tenczyk „Odyseja”, Zaułek Wydawniczy POMYŁKA, Szczecin 2016, str. 58

Anna Łozowska-Patynowska

 

Przeczytaj też w 'porcie literackim' recenzję Poematu o czasie przeżytym (2015) P. Tenczyka autorstwa Jolanty Szwarc