Rocznica śmierci

Kategoria: z dnia na dzień Opublikowano: poniedziałek, 27, listopad 2017 Drukuj E-mail

Marian L. Bednarek

Rocznica śmierci, a zwłaszcza osoby znanej, jest bardziej żywa (jako forma) niż ta osoba za życia była. Celebra stwarza swoją formę 10 razy większą od osoby żyjącej w czasie minionym, którą wspominamy; formę wyolbrzymioną, wyjaskrawioną, groteskową, ciekawszą od człowieka – tego byłego powiedzmy artysty, którego się mijało na co dzień na ulicy. Idzie sobie taka ROCZNICA ŚMIERCI i kiwa się, kwęka coś, może coś mówi, ale niezbyt zrozumiale. Ważne że się odbywa w sobie, wypełniając media od brzegu do brzegu. Mówią coś o niej i piszą bardzo poważnie i pompatycznie. Muzyka gra. A ta lezie, toczy się, domaga się kwiatów i pokłonów, lepszych deklamacji jej dzieł, wyraźniejszych, donioślejszych, czołobitnych.

Ta postać zaczyna obejmować sporą przestrzeń. Ludzie zaczynają dostrzegać, że za życia ten człowiek był o wiele spokojniejszy i skromniejszy niż teraz po śmierci. Niby nie żyje, a tak się daje we znaki wszystkim, rozpycha się. Rocznica śmierci stwarza drugą formę życia jak sobowtór w teatrze Kantora. Doprawdy ten wymiar plastyczny tej formy „Rocznicy” jest co najmniej ocierający się o fenomen jakiegoś wiecznego życia publicznego, co jest może oczywistą konsekwencją, ale nie wiem czy aż w takiej skali i w takiej formie? Nie wiem, nie znam się na wiecznościach, a zwłaszcza zasłużonych wiecznościach. I pytania jak szczury, zawsze będą z kątów wątpliwości wyłazić. Może i dobrze. Idzie sobie na przykład drogą taka Stuletnia Rocznica Śmierci Puszkina, kojarząc się z różnymi innymi Rocznicami (a więc lezie cały pochód tych Rocznic, pośród wrzasków), lezie.

Ciekawe jakbym ja ją osobiście wykonał, gdybym miał ją powołać do życia. Cóż by to za maszkara zaczęła śpiewać tym swoim dziwnym pośmiertnym głosem, jakim krokiem by szła? Czy zmieniłoby się coś istotnego w kwestiach sztuki?; wymiary obecnego czasu i wymiary pośmiertne?; jeśli takie istnieją? Nie bardzo wiem co by się zmieniło, ale wiem że człowiek nie znosi pustki. W każdym razie rocznice śmierci to niezbyt świadomie uprawiany teatr. Chyba że się mylę.

Marian L. Bednarek

 

Przeczytaj też inne utwory M. L. Bednarka w działach „felietony” i "proza", a także w "porcie literackim" recenzje jego książek: zbioru próz Sianoskręt (2012) – pióra Agnieszki Narloch oraz tomu wierszy Rozmowa z ptakiem (2014) – pióra Jolanty Szwarc