Tomek Żółtko - O Bogu, poezji i wolności

Kategoria: rozmowa latarni Opublikowano: piątek, 14, styczeń 2011

opowiada Mirosławowi Majewskiemu wędrowny grajek Tomek Żółtko


- Zacznę od trudnego pytania: kim jest Tomek Żółtko?


- Myślę, że jest to ktoś, kto żyje w zgodzie sam ze sobą… Ma wyrobione poglądy, ale przy tym jest ciekawy świata i ludzi. Możliwe też, że nie jest tuzinkowym człowiekiem... Co jeszcze? Nie ideologizuje…  Hmm…  I najważniejsze, ma pokój z Bogiem.

- To zbyt ogólne. Myślałem, że powiesz coś na temat swojej twórczości. O ile dobrze liczę, wydałeś trzy tomiki wierszy i nagrałeś dziewięć płyt. Powiedz, kiedy odkryłeś w sobie poetę, barda?

- Wieki temu. Miałem wtedy bardzo trudny okres w swoim życiu. W ogóle nie zakładałem, że będę tym, kim jestem teraz, czyli wędrownym grajkiem. Na jakiś czas zamknąłem się we własnym świecie, w tym w świecie poezji, może było to też trochę za namową przyjaciół. W każdym razie niczego nie planowałem w tym kierunku.

- Mówisz o sobie „grajek wędrowny”. Dla mnie to zbyt kolokwialne, od grajka wolę jednak barda. Bard symbolizuję wolność, niezależność, nonkonformizm…

- Przepraszam, że wejdę w słowo, ale ja nie ma wpływu na to jak spostrzegają mnie inni. Sam dla siebie jestem grajkiem. I nie ma w tym ni krzty fałszywej skromności. Chociaż dla ciebie, czy innych mogę być bardem. Ja zwyczajnie dzielę się tym co mam, traktując to co robię jako - bo ja wiem - swego rodzaju posłannictwo, służbę, a nie karierę.

- Jesteś chrześcijaninem. Powiedz, czym dla ciebie - w dobie postmodernizmu - jest chrześcijaństwo?

- Odpowiedź w istocie będzie prosta. Kochać Boga z całej siły, z całego serca i z całej duszy – ponad wszystko, drugiego człowieka zaś jak siebie samego. Jak siebie samego, a nie bardziej…(śmiech)

- To tak, jak w twojej piosence, po prostu z Jezusem żyć, zwyczajnie, bez wielkich słów. Coś więcej?

- Mniej teologii, więcej elementarnych odruchów serca.

- W jednym z twoich wierszy dziękujesz Bogu, że nie żyłeś w czasach Jezusa, gdyż zachowałbyś się tak samo jak faryzeusze, albo rozwydrzony tłum wykrzykujący do Piłata: Ukrzyżuj go! Cytuję zakończenie: Dziękuję, że nie spotkałem wtedy kobiet bredzących coś o   pustym grobie/ Bo bym wyśmiał..! Dlaczego tak sądzisz?

- To oczywiste. Dziś mamy zupełnie inną wiedzę. Jesteśmy od dzieciństwa karmieni tymi przekazami. I w związku z tym stoimy w fałszywym przekonaniu, że bylibyśmy lepsi oraz mądrzejsi od tych żyjących 2 tysiące lat temu…

- A nie bylibyśmy?

- Jasne, że nie. Dlatego nie powinniśmy w ogóle  myśleć w ten sposób, ani stawiać się ponad tych ludzi. To oczywisty absurd. Stąd ten wiersz.

- Czy nie kusiła cię „światowa” kariera? Dla wielu tak znanych chrześcijańskich muzyków, szczególnie w USA, muzyczne zaistnienie na scenie kościelnej staje się trampoliną do kariery w show biznesie w pełnym znaczeniu tego słowa.

- Kusiła. Przez wiele tygodni moja piosenka Kochaj mnie i dotykaj nie schodziła z list przebojów polskiego radia, więc posypały się propozycje współpracy z kilku stajni muzycznych. Problem był w tym, że musiałbym podporządkować się producentom. A ja  nie chciałem być marionetką w czyichś rękach. (śmiech)

- Zatem wybrałeś niszę. Czy czujesz się poetą, muzykiem niszowym?

- Już mówiłem, ale powtórzę: jestem wędrownym grajkiem i dokładnie tak się czuję.

- No to co wędrowny grajek ma do powiedzenia na temat piractwa?

- To złodziejstwo. To tak, jakbyś ukradł coś w supermarkecie.

- I tu cię mam! Będąc w Londynie poznałem dziewczynę, która miała „pirata” twojej płyty Nienasycenia. Oczywiście wytłumaczyła to jakoś. Obiecała, że kupi „legala”, jak tylko dojdzie do pieniędzy. Ale w czym rzecz? Gdyby mi nie puściła Nienasycenia, prawdopodobnie nie kupiłbym tej płyty. Czyli dzięki piractwu znajomej dziś mogę spokojnie słuchać twojej  o r y g i n a l n e j  płyty.

- Nie rozpędzaj się tak… Sam dobrze wiesz, że Bóg może każde zło obrócić ku dobremu, ale nie nadużywajmy Bożej łaskawości. Przykazanie Nie kradnij ma bardzo szerokie spektrum.

- No tak. Chrześcijaństwo i piractwo. Jedno wyklucza drugie, a mimo tego podobne zjawiska istnieją w kościele. Powiedz mi w takim razie, czego nie trawisz w naszych chrześcijańskich społecznościach?

- Przede wszystkim hipokryzji… I pychy. Niekoniecznie w takiej kolejności.

- Gdybyś miał wybrać tylko jedną swoją piosenkę, i jeden wiersz, to co byś wybrał?

- To chyba najtrudniejsze pytanie. Czekaj, muszę się zastanowić… Wiersz już mam. Witamy państwa w piekle! A piosenka… hmm... Myślę, że  Przebaczenie jest jak tlen z ostatniego mojego krążka Może ostatni taki głupiec.

- Skoro jesteśmy przy twojej ostatniej płycie, powiedz nam coś więcej na jej temat.

- No cóż. Trudno jest reklamować swoją płytę. Byłbym szczęśliwy, gdybyś mógł wygospodarować godzinkę, włożyć krążek do odtwarzacza, nasunąć dobre słuchawki, i zapomnieć o wszystkim, wsłuchując się nie tylko w muzykę, ale również w tekst…

- Właśnie tak mam zamiar zrobić. Dzięki za płytę i czas poświęcony rozmowie.

 
(portal LM, styczeń 2011)



Tomek Żółtko muzyk (gitarzysta), kompozytor, poeta i publicysta. Liryczny poeta, piewca powrotu do normalności, wrażliwości i życia opartego na refleksji, także teologicznej. Gdańszczanin, który osiadł na stałe w Krakowie. Od lat jest twórcą współczesnej piosenki autorskiej mającej poruszyć odbiorcę. W latach 90. XX wieku podbił listy przebojów balladą "Kochaj mnie i dotykaj" (z płyty "Klatka skandalu"), ale niektóre jego piosenki wywoływały oburzenie i były bojkotowane przez stacje radiowe ("Bóg kocha chorych na AIDS"). Artysta jest również miłośnikiem autoironii, ironii, humoru i dowcipu. Z oryginalnymi tekstami piosenek doskonale współgra aranżacja muzyczna - czasami surowa i oszczędna, czasami bardzo bogata. W swoim dorobku zgromadził dotychczas piętnaście pozycji (tomiki poezji, kasety i płyty CD), z których największy rozgłos przyniósł mu album "Klatka skandalu". Pochodząca z niego piosenka "Kochaj mnie i dotykaj" przez blisko 30 tygodni gościła w gorącej dziesiątce Muzycznej Jedynki stając się ogólnopolskim przebojem emitowanym na antenie większości polskich stacji radiowych. Artysta wiele koncertuje - najczęściej w kameralnych klubach, domach kultury, na imprezach zamkniętych oraz dla różnych kościołów chrześcijańskich.