Wykład o miłości, Sztuka walki, Treleksces, Polskolarność

Kategoria: proza Opublikowano: piątek, 02, styczeń 2015 Drukuj E-mail


Andrzej Ballo


WYKŁAD O MIŁOŚCI

Witam! Nazywam się Andrzej Ballo. Jak widać, po inteligentnym spojrzeniu i fryzurze, jestem profesorem. Od wielu lat prowadzę naukowe badania poświęcone miłości. Od tych samu wielu lat jestem też rozwiedziony. To chyba wiele tłumaczy. Nawet panom z ochrony. Zacznijmy od rysu historycznego, pozostałe rysy są na moim samochodzie. A więc :

Pojęcie "Miłość" po raz pierwszy pojawiło się w epoce paleolitu i oznaczało obdzieranie ze skóry. Zapisane przy pomocy hieroglifów egipskich przedstawiało fallusa zaplątanego w trzciny nad Nilem. Herodot użył słowa "miłość" jako synonimu lewatywy. Natomiast Prasłowianie pojmowali miłość jako kopulowanie z mrowiskiem.

Chrześcijaństwo uczyniło z miłości cnotę ewangeliczną dostępnym tym, którzy wykupili przynajmniej jedną nawę w kościele. W Średniowieczu pojawiła się tzw. miłość dworska, dostępna jedynie szlachetnie urodzonym. Plebs po prostu pierdolił się.

Od czasów Rabelaisa miłość zajęła wygodne miejsce w literaturze. Co najmniej kilkadziesiąt stron w każdej książce.

Jest uczuciem wzniosłym i trwa od pierwszego do ostatniego wzwodu.

Współczesność ukazała nowe oblicze miłości. Przeważnie rodzi się ona w skrzynkach odbiorczych telefonów lub na fejsbukowym czacie.

Wyodrębniono kilka rodzajów miłości. Oto przykładowe -bzykanie, partnerstwo, dymanie egipskie lub seszelowe, korelacja, związek, żyrowanie pożyczek, schylanie się po mydło itp. I gdyby Edison nie wynalazł żarówki, to nie ujrzałaby światła dziennego. Ale może opłaty za prąd przełóżmy na później. Zresztą wszystkie opłaty.

Pomówmy teraz  o podłożu społecznym miłości. Powinno być wygodne i nie skrzypieć, a jeżeli ktoś woli naturę to proponuję step i sawannę tam najmniej jest kleszczy a krzaki proponuję zabierać ze sobą.

Warunkiem koniecznym do miłości jest kobieta. Wiem, że paru panów się skrzywi ale zaraz będzie przerwa. Mydło jest po prawej.

Więc aby zaszło zjawisko miłości potrzebna jest temperatura pokojowa. Nie należy też wietrzyć pokoju ponieważ nauka odnotowała kilka przypadków zniknięcia kobiet podczas owej czynności. Pozwolę sobie w tym miejscu na ludowe warmińskie porzekadło ” miłość bywa jak odwrotnie założone kalesony, wprawdzie grzeją ale wstyd się przed innymi rozebrać ”.

Nie ustalono dokładnie jaką rolę spełnia kobieta w życiu człowieka. Kilka kobiet chciało to sprawdzić np. Lukrecja Borgia, ale jakoś jej doświadczenia nie zyskały aprobaty naukowców... Być może Kopernik była kobietą ale to najgorzej wydepilowana baba jaką widziałem. Kiedyś zresztą łatwiej było odróżnić kobietę od pozostałych zwierząt, najwolniej uciekała.

Powstało sporo mitów i rytuałów związanych z miłością. Kwiaty, kolacja przy świecach , czerwona szminka, szablony esemesowe, rzucanie się z mostu. Pozwolę sobie na małą dygresję - dlaczego miłość przejawia się w trzymaniu się za ręce i w podawaniu kawy do łóżka rano a nie we wspólnym rozwiązywaniu równań matematycznych lub w patroszeniu ryby? Zastanawialiście się kiedyś nad tym państw? Ja też nie. Nie lubię ryb.

Znamy więc genezę miłości. Środek jest nieważny, chyba, że nie używa się środków antykoncepcyjnych. Koniec bywa banalny. Podam przykład, z pobliskiej mleczarni. Ich miłość rokowała dobrze, byli przeciwnej płci, rozmawiali w tym samym języku, używali tego samego termoforu, ale przytyła szybciej niż on. Smutna historia. Odszedł do koleżanki z serowni, była lżejsza o 3 kg.

Takie są realia drodzy państwo. Nabiał jest zbyt popularny.

Wybaczcie państwo nie mam siły kontynuować. Spałem przy otwartym oknie. O 5:30 obudził mnie cietrzew ,łaskotaniem w pięty. Na wieszaku wisiały dwie wiewiórki (obok bielizny sąsiadki). Zniecierpliwiony dzik chodził z kąta w kąt ale nie robił większego hałasu bo założył kapcie... Kochana Warmia, ze swoim bogactwem flory i fauny. Kochana Warmia i to jest właśnie prawdziwa miłość.

Mam nadzieję, że moja dziewczyna tego nie przeczyta.

 

 

 

SZTUKA WALKI

Dlaczego Polacy nie wypracowali żadnych sztuk walki, żadnego orgiami, ikebany, jogi ani systemów medytacyjnych ? Moglibyśmy chociaż wprowadzić kolorowe kutasy ( pasy) za darcie pierza i motykowanie brukwi. Czarny kutas upoważniałby do bezpłatnych przejazdów rowerem i do podwójnego głosowania w sejmie. Wprawdzie mieliśmy coś na wzór aikido, nazywało się to „nadstawianie karku” ale przetrwało tylko w państwowych urzędach. Klasztory mamy, ale oprócz nadwagi niewiele sztuk walki tam się uprawia, a jak już to w deblach. Joga nam nie jest potrzebna, wystarczy w godzinach szczytu przejechać się komunikacją miejską. Medytacja też , wystarczy długo wpatrywać się w rachunek za gaz ( przy okazji nachodzi nas ochota na orgiami) .Mam 3 dan w pisaniu porannych bzdur i czarny kutas w wielokropkowaniu z napisem Made in China…

W tym momencie Gustaw odłożył pióro. Miał dosyć pisania. To już trzynasta praca magisterska pisana w tym miesiącu. Powyższa dotyczyła akurat matematyki, jego ulubionej dziedziny. „Wyprodukował „ już mnóstwo magistrów. Pisuje symultanicznie, kilka prac jednocześnie.  Z własnej literatury nie przeżyłby, tym bardziej iż pisuje eseje o sztuce i literaturze. Pracował jako nauczyciel w liceum ale wyrzucono go za korzystanie z szatni licealistek, najczęściej przed wu-efem.

Zaparzył sobie kolejną kawę. Zresztą o niej też pisał pracę magisterską. O jej właściwościach afiliacyjnych. Miał obniżony nastrój, spodnie lekko też. Nie chciało mu się ostatnio jeść. Popadał od czasu do czasu w melancholię. Ludzie wydawali mu się dziwni, nieprzyjaźni i beznadziejni. Łatwiej było mu być radosnym w tym co pisał. Starał się aby literatura nie była zbyt poważna a prace magisterskie tym bardziej. Przypomniało mu się, że na jutro musi skończyć pracę z historii. Zaczął więc pośpiesznie.

Wiosną wszystko odżywa, oprócz urzędników i pieniędzy. Zaczyna się zapylanie i to może być fajne. Dzień jest coraz dłuższy ale i tak trwa do wieczora. W ludzi wstępuje nadzieja i to co roku ta sama. Widocznie jest jak dywan, tylko trzeba ją wytrzepać. Snują się marzenia jak dymy z ognisk i pachną zgnilizną. Przychodzą nowe rachunki za prąd i też pachną podobnie. Kobiety przestają być blade i zaczynają kręcić dupami ( co pozwala zapomnieć o w/w rachunkach). Pojawiają się pierwsze pąki i pani od biologii musi tłumaczyć dzieciom, że to nie in vitro. Uczniom gimnazjum łatwiej pali się papierosy za szkołą ale też z ich papierosów snują się marzenia jak dym, marzenia o wspólnej szatni przed wu-efem. O dorosłych nie wiem co napisać, ze względu na panujące tu bezrobocie. Wiem, że straszą ich tu piekłem, dzielnicowym i podwyżkami za wywóz śmieci. Nie należę do żadnej z tych grup. Ja tylko rozpalam ogniska.

W tym momencie Gustaw odłożył pióro. Miał już dość pisania o historii. Znowu zaparzył sobie kawę. Nieźle zarabiał na przyszłych magistrach. Nigdy nie czytał żadnych materiałów wystarczył mu temat. Potrafił pisać o wszystkim. Zadzwonił telefon.

- Tak, tak pamiętam, że na juto. Przypomni pani temat. „Przestrzenna dystrybucja parametrów zbiornikowych i filtracyjnych skał czerwonego spągowca w rejonie Lidzbarka warmińskiego ”. Pamiętam, pamiętam. Na jutro będzie gotowe - pewnie do słuchawki krzyczał Gustaw. Musiał usiąść do pisania.

Społeczeństwo to oprócz ruchu prawostronnego najgorszy wynalazek człowieka, przecież najbezpieczniej iść środkiem dywanu i parkować jak najbliżej lodówki... Społeczeństwo tworzy ideologie, im bardziej niezrozumiałe tym popularniejsze, odwołujące się zazwyczaj do prostych postulatów typu: zabierzmy sąsiadowi telewizor bo ma większą przekątną niż nasz przekątną ekranu- żeby nie budzić innych skojarzeń. Społeczeństwo ma swoich przywódców i liderów, to właśnie Ci ,którzy spóźnili się na ostatni pociąg z miasta. Od wagi trzymają się z daleka z powodu nadwagi i braku odwagi. Nie starzeją się i zawsze ładnie wyglądają, bo tak wieść gminna niesie. I pomyśleć, że Sinclair Lewis „Ulicę Główną” napisał w 1920 roku. Gopher Prairie niewiele się różni od  Lidzbarka i od innych małych miasteczek. Tylko resztę wydają tu nie w centach tylko we wścibskich pytaniach, nawet o tego sąsiada z telewizorem, a taka Caroll Kennicott traktowana jest jak plac kościelny. Ale kto w takich społecznościach zrezygnuje z leniwego szczęścia? Nawet dla największych przekątnych.

W tym momencie Gustaw odłożył pióro. Znowu miał dosyć geologii. Wyłączył telefon. Zrobił siusiu i poszedł spać do łóżka w kształcie pracy magisterskiej.

Czy to co robił jest osobliwe ? Nie. Nikt nie czytał tego co napisał. Ani żaden magister ani żaden promotor. Szkoda, bo to dobra literatura. Choć nie na temat. Ale dobra literatura nigdy nie jest na temat.

Sztuka czytania. Polacy też jej nie wypracowali. W tym momencie odkładam pióro.

 

 

 

TRELEKSCES

Maciej Jeżyk Słowikoś. Witam państwa w Trele-ekscesie..

Od wczoraj niewiele wydarzyło się w naszym kraju. Właściwie niewiele zdarzyło się od czasu Hołdu Pruskiego a Biskupin jest w lepszym stanie technicznym niż cały Mokotów. No ale nie narzekajmy i tak nikt z was nie sprawdzi czy to co wam podajemy jest prawdziwe czy pochodzi z mojej głowy lub z baru obok.

Na początek garść najważniejszych informacji. Państwa o słabszym sercu i z marskością wątroby proszę o zachowanie odpowiedniej odległości od telewizora.

Wiadomości z kraju:

Ten weekend był w Polsce wyjątkowo tragiczny. Zginęło kilkaset sztuk majtek, stringów i staników. Większość z nich nigdy nie wróci do właścicielek ale ich stan określa się jako stabilny.

Połowa zwierząt w londyńskim Zoo to podobno polscy emigranci, słyszano jak kojoty nawoływały się na bzykanie po polsku.

Odnaleziono globus z XV wieku. Okazało się, że już wtedy Polska była w Europie.

ZUS ogłosiła dziś Dzień Miłości Bliźniego. Z nieparzystym numerem PESEL

W ramach europeizacji wpuszczono do polskiego stawu ławicę śledzi. Jak wiadomo śledzie mają niesłychaną zdolność mimikry i domagają się teraz opieki społecznej.

Teraz krzepiące informacje z zakresu polskiej nauki i kultury. Tak drodzy widzowie jest jeszcze coś takiego.

Obiady czwartkowe odbywały się w czwartek dlatego żeby Stanisław August wytrzeźwiał do poniedziałku. Taką informację podał dziś PZPN.

Koniec świata już był tylko media go przeoczyły.

Odnalazła się Arka Przymierza. Podczas inwentaryzacji w Polskim Związku Piłki Nożnej.

Antropolodzy z Wyższej Szkoły Krawiectwa w Kielcach twierdzą, że pierwotnie biblijny Adam miał dwa penisy ale Pan pozbawił go jednego jak zauważył, że ów obsikuje deskę klozetową i nie trafia do pisuaru.

Ci sami naukowcy wysnuli ciekawą hipotezę. Podobno przykazania- nie kradnij i nie cudzołóż były zapisane w nawiasach. Bóg do końca nie był pewien czy to możliwe. Zresztą Dekalog był zapisany "na brudno". Przeanalizowano też inne wielkie religie i postawiono tezę, że nie ma dowodów na to, że Budda istniał. Nie zachowało się nawet świadectwo jego chrztu.

Polscy archeolodzy działający pod auspicjami Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Korszach dokonali sensacyjnego odkrycia. W palestyńskiej balwierni w której strzyżono apostołów znaleziono 13 bród. Po zbadaniu metodą radioaktywnego węgla C14 okazało się, że jedna z nich należy do Fidela Castro. To jest sukces na miarę olimpijskiego złota tym bardziej, że obok znaleziono amforę z wodą mineralną Cisowianka.

Znany polski literat Andrzej B. podczas koszenia trawy znalazł list w butelce takiej oto treści-" koś dokładniej!!! - bo ostatnio moja żona przyniosła do domu mlecz i lebiodę między pośladkami a teraz tłumaczy się, że pomaga córce zrobić zielnik do szkoły. Serdecznie pozdrawiam i lubię Twoje wiersze".

Jan Chrzciciel żywił się szarańczą. I jest to pierwszy udokumentowany przypadek stosowania suplementów diety. Na ziemiach polskich pojawiły się na początku XVIII wieku. August Mocny słynący z tego ,że w zbroi przepływał Wisłę podczas jednej z takich eskapad połknął dębowy kajak zawierający znaczne ilości magnezu i cynku. Wczoraj na listę suplementów diety wpisano chleb i mleko.

Jak widzicie państwo albo słyszycie jesteśmy intelektualną potęgą. A teraz to co lubimy najbardziej. Sport. Tu też jesteśmy potęgą nawet jeśli nie możemy trafić do bramki.

Piłkarze mają dziś znowu wigilię. Szukają gwiazdy z długim warkoczem choć nie mają jeszcze "siana".

Bracia Kliczko nie mają wyboru, muszą się napierdalać. Są zbyt wielcy aby się ukryć.

Simon Ammann przeleciał Adama Małysza. O dwa metry.

I taka moja drobna dygresja. Gdyby Darek Szpakowski komentował Drogę Krzyżową nikt nie odróżniłby buddyzmu od chrześcijaństwa. Ale i tak lubię ich trzech.

A teraz coś co lubimy ale jest to czasami smutne. Kronika kryminalna.

Ktoś okradł Muzeum Narodowe. Nie zostawił po sobie żadnych śladów. Złodziej dokonał kradzieży prawie doskonałej. Niepotrzebnie wpisał się do Księgi Gości. Policja podejrzewa, że to ten sam facet chciał ukraść kiedyś Panoramę Racławicką ale zatrzymano go przypadkowo przy wyjściu. Za palenie w miejscu publicznym.

Zginął wzorzec metra z Sevres. Podobno polscy emigranci wynieśli go na złom.

Podwarszawscy bandyci odkryli ,że łatwiej wymusić haracz nić myślenie. Chcą teraz to opatentować. Fundusz Kapitał Ludzki obiecał pomoc.

Teraz kącik muzyczny. Marka Sierotki dziś nie będzie, odnalazł brata. Ale przeczytam informacje ,które mi zostawił.

Gwiazda polskiej muzyki zespól Weekend zdecydował w wyniku rzutu monetą i tancerką, że będzie występował także w pozostałe dni tygodnia.

Feel przystąpił do (ale Sierotka bazgrze) …do bierzmowania i (ależ niewyraźnie) … i do harcerstwa.

Znana gwiazda Agnieszka Ch. wydała książkę ale na szczęście wydawca ją mocno zlaminował.

Jerzy Połomski przeszedł na rastafarianizm, po pasach i na czerwonym świetle...

No tak...

Na końcu jak zwykle pogoda.

Wiosna zaskoczyła drogowców, trudno odróżnić pobocza od szosy. Ale wstyd przed bocianami.

Żegnam państwa. Zapraszam przed telewizory późnym wieczorem. Polecam program Wódko pozwól żyć, nieprzypadkowo nadawany podczas snu. Wasze zdrowie!!!

 

 

POLSKOLARNOŚĆ

Żyjemy w czasach, zresztą zawsze żyjemy w jakichś czasach, w których jedną z naczelnych zasad jest sukces i popularność. Nie jesteś popularny to właściwie ciebie nie ma. Nie jesteś popularny to nie zarabiasz. Nie jesteś popularny to inni mają cię gdzieś. Izydor cierpiał na obsesję popularności. Chciał zostać popularnym malarzem. Marzył o tym od dzieciństwa, dokładnie od czasu gdy pomalowano mu pokój na biało. Nie znosił bieli , była zbyt pospolita czyli właściwie szara. Opracował strategię zdobycia popularności. Zajęło mu to całe wakacje. Nie żałował, tym bardziej, że pobliska plaża została zamknięta. Zaczął od zmiany imienia i nazwiska. Marek Nowak stał się Izydorem Mondo. Nazwisko brzmiało europejsko, sonorystycznie skazane było na sukces. Izydor z kolei było malownicze, kojarzyło się z indorem, co budziło erotyczne konotacje. Koncept Izydora skompresowany do jednego zdania brzmiałby tak : najpierw popularność, zdobyta jak najszybciej a potem malarstwo. Kropka na końcu jest zbyteczna, to wbrew jego zasadom. Ponadto kropka jest dla przeciętnych, dla popularnych jest przecinek.

Chciał zacząć od spektakularnego morderstwa. Obmyślał zamach na prezydenta Łodzi, chciał zabić go wiosłem. Myślał też o zamordowaniu a właściwie zagryzieniu całego oliwskiego ZOO. Zniechęcił się jednak szybko, ponieważ przeszedł wcześniej na popularny wegetarianizm. Morderstwa jednak odstraszały go, podejrzewał poniekąd słusznie, że jest w nich coś nieludzkiego. Zaintrygował go sport, dokładnie sukcesy naszych skoczków narciarskich i piłkarzy. Wysłał swoje cv. i odcisk prawej stopy do Borussi Dortmund. Odpisano, że mają już Turków do rysowania linii bocznych i podziękowali za popielniczkę. Postawił wszystko na skoki narciarskie. Wychodząc z domu mocno wybijał się z progu. Raz złapała go sąsiadka i tak przeżyli razem kilka miesięcy. Gdy wrócił do siebie zaczął szukać popularności w koneksjach i znajomościach ze znamienitymi a raczej popularnymi osobami. Znamienity nie musi być popularny a popularny chce być znamienity. Zaczął od komitywy ze skorumpowanymi urzędnikami i politykami ale ci szybko pozbawili go złudzeń a jeszcze szybciej pieniędzy. Przerzucił się (to adekwatne słowo) na dziennikarki. Z racji pewnych walorów udawał Senegalczyka, do czasu aż ktoś go zapytał o stolicę tego kraju. Dziennikarki, dziennikarze niektórzy też, wprowadzili go na salony, zazwyczaj na koniec imprezy, gdy trzeba było posprzątać. Zniechęcił się i poczuł się wykorzystany. Zaczął przebywać w środowisku aktorskim. Nawet zagrał idiotę w kilku etiudach. Bez charakteryzacji. Nie satysfakcjonowało go to jednak. Został ministrantem i zaczął służyć do mszy arcybiskupom, do czasu aż w niewyjaśniony sposób zatrzasnęły się drzwi do zakrystii. Pomyślał o spektakularnym markowanym samobójstwie. Chciał skoczyć z mostu do Wisły ale poziom wody gwałtownie się podniósł i nurt porwał mu kapcie. Chcąc połączyć przyjemne z pożytecznym zaplanował napad na bank. Niestety po drodze spotkał pracownika Providentu, który bez szemrania pożyczył mu kilka stówek. Próbował nawet zostać gwiazdą disco polo , ale fryzjer niestarannie go obciął. Pech.

Mijał rok, zbliżały się święta a on nie zdobył choć krzty popularności. Nie trafił na pierwsze strony gazet. Nawet w Pszczelarzu czy Małym Modelarzu. Nie pojawił się też na szklanym ekranie, choć o mały włos nie zagrał brukwi w Rolniczym Kwadransie, nie zaśpiewał żadnego szlagieru, nie został burmistrzem, nie dokonał niczego. Wokół migały świąteczne lampiony i reklamy, z głośników popiskiwały kolędy a on wracał do domu ze zwieszoną głową. Pozostało mu tylko malowanie. Przypominał sobie dramatyczne żywoty Rembrandta, Halsa i Utrillo. Nie było mu do śmiechu. Nagle poczuł mocne uderzenie. Ale tylko przez moment.

Został rozjechany przez renifery i sanie św. Mikołaja. Następnego dnia trafił do gazet i do wszystkich stacji telewizyjnych. Nawet do Rolniczego Kwadransa, jako ozimina. Stał się męczennikiem. Trwa jego proces beatyfikacyjny.

Św. Izydor- patron celebrytów, polskich piosenkarek i aktorów serialowych. Trzeba umiejętnie wybić się z progu. Jeszcze przed zamknięciem drzwi.

Andrzej Ballo

 

portal LM, styczeń 2015