Anna i morze, Anna i perły, Ikar, Miejsce po spojrzeniu, Oko morza, Potop, Przybliżanie ciemności, Przypływ - i inne wiersze

Kategoria: poezja Opublikowano: poniedziałek, 20, luty 2012 Drukuj E-mail


Tadeusz Zawadowski



ANNA  I  MORZE

Na brzegu morza Anna
karmi chlebem cienie
męża i syna Rzuca
kęsy jak innym
ptakom które powracają
zza granicy horyzontu gdzie morze
łączy się z niebem

Przylatują na brzeg Anna
zawsze będzie tam czekać Morze
wyrzuca rozbite
wspomnienia


 


ANNA  I   PERŁY

Anna łowi w morzu
perły To wspomnienie po ukochanym
którego jej ukradło Anna
złorzeczy falom i przeklina dzień
w którym po raz pierwszy
przyszła na brzeg

Na falochronie mewa
śmieje się z Anny
wyrywa jej perły i rzuca
pod stopy morzu

 


IKAR

ciało wydobyte z labiryntu nieba
zahacza skrzydłami o słońca
i powoli przelewa się
w wosk

zła wróżba
krzyczą ptaki
i kołują nad moja głową

narasta morze
w drobinach kutrów
płynących po rybę
z dala od matek
i żon

z łuska tuńczyka
i skrzydłem
w sieci nieba

odpływam

 

 

MIEJSCE  PO SPOJRZENIU

ryby
oko w oko
sieci kładą
martwą powiekę

dzień
budzi się
krzykiem rybitwy
wbitym
w miejsce
po spojrzeniu

morze
odpływa
odsłania siwe
szkielety kutrów

 

 

OKO  MORZA

stoję na krawędzi morza
stopy zagrzebuję w piasku
niczym małże
przyglądam się ich białej kości
wypłukanej przez wodę

w oddali muszla nieba
zespala się z falą
w błękitnej rozkoszy
krzyku mew
biały żagiel
wypływa z kącika
oka morza

niczym łza

 

 

POTOP

wypuściłem gołębia
nie powrócił

może ocalał

zwierzęta umierają
jedno
po drugim
silniejsze żywią się
słabszymi

z ludźmi jest
podobnie

z każdym dniem
skrywam
przed
sobą
coraz mniejszy
skrawek araratu

 



PRZYBLIŻANIE  CIEMNOŚCI

na falochronie rybitwa
pożera słońce

ślady moich stóp powoli
odchodzą w ciemność

 


PRZYPŁYW

Czekam na przypływ Powoli
nabieram wody
w usta

                   
portal LM, luty 2012





ANNA I DZIECKO

Anna nosi w sobie dziecko
ostrożnie niczym rybitwa
rybę

podziwia fotografię
małe rączki i bijące już
serduszko

niesie je pokazać morzu
które ukradło mu ojca

pobladła fala cofa się
pod jej drobną
stopą


 

DZIECKO I MORZE

Dziecko z piasku próbuje
ulepić twarz ojca
ostrożnie rzeźbi profil nosa
usta
i roześmiane oczy

gładzi ojca po twarzy
dotyka
ziarnko po ziarnku

wzburzona fala zabiera ojca
po raz kolejny

 

CHŁOPIEC IDZIE

Chłopiec idzie przed siebie
fala mu się ugina
pod stopą jak modlitwa
pod krzyżem Idzie
szukać ojca pośród rozbitych
kutrów

Na brzegu tylko
martwa ryba





IKAR II

patrzę na morze
jakiś Ikar
kreśli kręgi na wodzie
złamane pióra
fala wyrzuca na brzeg

chłopiec zbiera je
i układa na piasku

kolejny Ikar
przygotowuje się do lotu





SŁOŃCE ZACHODZI

czerwono na niebie
i wodzie
idę brzegiem
ciemniejąc na zewnątrz
i wewnątrz

 





DZIEWCZYNA I SAMOTNOŚĆ


Dziewczyna samotnieje
niczym wydma Oczy
przemieniają się w ślepe latarnie
i godzinami wpatrują w morze Czasem
litościwa mewa zrzuci pod stopy
martwą rybę Dziewczyna też jest
martwa a przynajmniej
chciałaby nią być Wtedy
z martwym chłopcem trzymając się za ręce
pobiegliby razem tam
gdzie błękitne
jest tylko niebo

 





NA MOLO

Stoję na molo
pode mną morze
ciągnie za włosy
falę Wtyka rybie
w pysk ciszę

Jestem głodny
mielę w zębach sól

 




ŚWIT

świt płynie wzdłuż fali
do góry brzuchem
jak ryba która traci oddech
dziewczyna idzie brzegiem plaży
i rozsypuje gołą stopą
pozostałości zamków
z piasku które budowała wieczorem
morze potrafi tylko
obiecywać nigdy nie dotrzymuje
słowa

jakaś mewa śmieje się z dziewczyny
po chwili
martwa ryba świtu
ginie w jej dziobie

                          Tadeusz Zawadowski



portal LM, styczeń 2013