Zamknięta modlitwa, Modlitwa III, Spowiedź XI, Spowiedź XII, Spowiedź XV, Spowiedź XVII, Spowiedź IV

Kategoria: poezja Opublikowano: piątek, 27, maj 2011 Drukuj E-mail

Sreten Vujović



ZAMKNIĘTA MODLITWA

Jesteśmy niemalże w przedprożach
śmiertelnych grzechów
A że ich tam nie będzie
musimy ocknąć się
jako ci czyści
wstępujący w Wieczność

Pramatko boleściwa
czyżbyś gdzieś czekała  
otwartej ręki
zgubionego dziecka




MODLITWA III

Boże
wyciągam rękę
i dotykam
swojego niegodnego ciała
czystości
i ościenia z drzewa różanego
którego woń nas odurza
światami
których nie pojmujemy
Dlaczego Wszystko stworzyłeś
Ty
Który Wszechogarniasz
i darzysz Błogosławieństwem
aż do zjednoczenia
Wiecznego
Nazbyt młody
by umrzeć
w Bezczasie królujesz
Nie wódź na pokuszenie
mojej Głupoty
bo mogłaby Cię zabić
a wówczas
jako umarły
poszedłbym pod Sąd


II.

Nie stało zranionego na umyśle
gdzieś poza sercem
Powiada
ostanę się we Wszechobecności
o ile dokończę
o ile zobaczę
a nie ma mnie


III.

Jak odnaleźć
Niewidzialnego Niedotykalnego
ktorego słowo nie zna
a na Było pierwsze
Nie ma mnie
Możnaby wieczność zabić
szczęśliwego po raz pierwszy
w Życiu które nie Żyje
Boże
cyżbym to śnił
czy też wodzisz mnie na pokuszenie

Wiedziałem
że można go zabić
Nigdy do końca

 

SPOWIEDŹ XI

Na tej bemyślnej scenie
tańcują szczerbate upiory
Naigrywają się z wolnści
tych którym dają odpłatę
przygwożdżonym do nadziei
i rechoczą upiornie

Czego nas może
nauczyć smród
który bezcieleśnie idzie

Czemu nas po wszystkim
prześladuje lęk
i upiorny chłód
na horyzoncie

Chce nas oduczyć
czego nigdy nie nauczył

Bezmyślność nas
jak brat obejmuje 

 

SPOWIEDŹ XII

Krąg się zamyka
Wchodzi się w niego ze skrzydłami
pokaleczonymi
Wiersz poraniony
idzie naprzód prostotą niewysłowioną  
acz jaśnią pozłotą
go otoczony

Wije się
w konwulsjach niemocy
światami
po czym Bezmyślne woła

Nie ma mnie
a wszystko boli

Nie ma mnie
jakże więc zdołam zobaczyć
przed czym powinieniem uciekać

Słowa nie są obrazami
które możemy wymienić
jakieś nic
po jakimś Czymś

Dobrze się dzieje przestępcom
fałszerzom
i szarlatanom
Którzy bezwstydnie kopiują
w męce zrodzone
wystawiają rachunki na ślepo
i nigdy nie stawiają
na moralność która powinna być czystsza
jaśniejsza
w tej cząstce duszy
ktora woła
jak i wówczas kiedy podszeptywała

Wiersz sprzeniewierzył sie sobie
i splamił anielską twarz
diabelskim nasieniem
więc się przwrotnie uśmiecha
wysuwa szpony
nigdy do końca
ale jednocześnie
i jednogłośnie
wykrzywia z bólu
lub wyuzdania 

 

SPOWIEDŹ XV

Istnieje jedynie przeszłość
nieprzezroczysta
przeczucie przyszłego
którego trzeba się wyrzec

Późno już

Pożółkła przezroczystość ściąga
śnięte żyły

Późno już
a Czas się mierzy przyszłym
To drugie wytrwale znosiłem
a Dzisiaj
To uschło
i trwa u Ułudzie

Czyżby mogło być inaczej
 

 

SPOWIEDŹ XVII

Pogorzelcy bez domów
na pogorzelisku snów
obrabowani ze wszystkiego
opuszczeni
w nich dopełnia się pełnia Czasów
Dawno podziewam się martwy
A gdzie podziewają się oni
czy to próba samotności
wygnania ze swojego
Stworzyć nowe
Co
I jak
Próżne zmagania 
w chaosie pożądań
żeby świat był
tym bliższym nam
tym bliższym Złu
nam którzy zastąpiliśmy
nicość kształem Nicości
Po co komu dzisiaj Dom Boży
nie dostarcza uciech
Możliwe że nigdy
Nie był Jego
Wpuszczam Złego
Bo wydaje mi się
że nigdy go nie doświadczyłem
na sobie
że go jedynie
wyczuwam
po czym jeszcze mniej poznaję
więc nie wiem ku czemu się zwróciłem
i skąd we mnie
palące pragnienie
oczyszczenia się pomiędzy martwymi
próbuję oddychać
Oni są chyba
na jakimś czystszym miejscu gdzie
Z Prochu Proch
W nieogarnionej Wieczności
której imienia nie śmiem wymówić 
Podejrzewam dlaczego
na początku Ten który Jest
zabieram się i próbuję
aby przyoblec się w nowe ciało
skamiemniałych we Wszechświecie
Wszystko pójdzie w nicość
Tak czy owak
coś jest

 


SPOWIEDŹ  IV

Jaśń twarzy
nad to nic
Śmierć Jedyna
ma Przeszłość
i Przyszłość 
W tej wykrzywionej samotności
nikogo
kto by cofnął się do łona
póki co
i zapisał
że nigdy nie
wiedzieliśmy dowiedzieliśmy się
albo posiadł się w rozkoszy
na sprzedaż
za parę srebrników
Albo posiadł się w nadziei
że zawiedziemy
zawiedzione marzenia

Albo zatracił się w nadziei
tak dalece i niepojęcie
rozważam i ciągnę Modlitwę
która mnie w sobie
nie odnajdzie
Plakałem
Nie czułem niczego
Topią mnie wody jakieś
albo topiele nieznanych języków
Budzę się
I znowu 
niczego nie ma

Sreten Vujović
Z czarnogórskiego przełożyła Agnieszka Syska

portal LM, maj 2011