Czwarty krok chluśnie deszczem, Stare sztuki, nowe ciuchy, Z pierścieni Jasnowicza bije światłość, Życie jest piękne, Palmy rodzą grudy śniegu, Święto

Kategoria: poezja Opublikowano: wtorek, 17, maj 2011 Drukuj E-mail

Slobodan Vukanović



CZWARTY KROK CHLUŚNIE DESZCZEM

(Podgoricki wagabunda -  dziesięć lat później)

Ja padam
I śnieg spadnie
Deszcz pada
I będę
Jak rozszalały czas

Z butelki wyleją się zwierzęta
Oni polecą
Oni popędzą
Ja popłynę
A wówczas
Oni popłyną
Ja polecę

Najczystszy wodopój
Mądrość mi się w nim utopiła
Czujność osłabła
Uczeń ciemności
Związał mi ręce i nogi

Ulica kręci się w głowie 
Ludzie zrastają się głowami
Myszki zaczynają puszczać szparki
Połyka mnie pająk

Przebudzę w poduszce z pokrzywy
Upoją mnie tarcia butelek
Ululają mnie cztery strony świata

W których wodopiłem

Na fiołkowych łąkach kwitną butelki
Trą się sny i jawy
Krótkiej nocy i długiej podróży
Bratają się upór i duma
Wyrzuty sumienia i samopotopyświadomości niemocy
Tratwa nadzieją na połączenie
Rozhulany jeździec
Z bezcielesnym koniem
I niewidzialnym puklerzem
Kruszy papierowy wiatrak
Łamie łamigłówki i kopie

Ja padam
I śnieg pada
Jak rozszalały czas…
Co gdzie przespałem?

Od starego drzewa trzy kroki
Czwarty krok chluśnie deszczem

                            2. 11. 2009

 


 
STARE SZTUKI, NOWE CIUCHY

Robin Hood Wilhelm Tell Fedra
Baba Jaga Otello He Man Szał mas 
Teraz gra się to inaczej
Nadaje inne znaczenie
Inaczej odgrywa
Nowa fala nowe ciuchy
Nowa trupa bez łuku i strzał
Dzisiaj jest to bardziej wyszukane
Z rozsmakowaniem w rękawiczkach
Nie wyczujesz
Kiedy w ciebie wejdzie kiedy z ciebie wyjdzie
Gramy bardziej przyszłościowo
Z muzyką
Od płaczu do śmiechu
Rozmywamy wszystko grą przedwstępną
I deserem
Wycinamy tniemy 
Zmieniamy scenariusze wydarzeń 
Prawdy szlachetności egoizmu podłości
Z przymrużeniem oka na tworzenie i odtwarzanie
Dla oka
Medialny chłam
 
Formuły liczby nazwy pozwy
Kolory plany kasety znaki
Przekłady języka
Przekłady przez rzeki morza
Pływacy lotnicy
Topiący i topielcy
Kod zabezpieczeniem i złamaniem szyfru
Według potrzeb i zasług

Masz rękawice
Lewy klawisz prawy klawisz
Google Yahoo
Wiesz co jadłeś piłeś
Czego chciałeś gdy byłeś
Czy wesoły czy smutny byłeś
Kursorem prawym
Prowadzisz grę niepewności
Wyżywasz się w komedii
Palce ci uderzają w klawiaturę
Jesteś profesorem etyki
Przygotowujesz się do egzaminu

Jesteśmy synonimem symbolem
Nowej cywilizacji
Odrzucamy łuk i strzały
Nie wspominamy i o innych rekwizytach
Barbarzyńskich prymitywnych
Technika jest nam próbą klawiatury
Najwyższej Kucharskiej receptury
Ciąć Szatkować Kroić   
Popijać Wstrząsać
Postrzelić Zastrzelić
Na błotnistym pasie startowym
Podziwiamy Robin Hooda Wilhelma Tella
Fedrę Babę Jagę Otella He Mana Szał mas
Przebojem tego lata są
Krótkie szerokie przezroczyste bezbarwne
Obcasy w gorączkowym trójskoku na pięć kroków
Publiczność wniebowzięta
Najbardziej truperzy   

 


Z PIERŚCIENI JASNOWICZA BIJE ŚWIATŁOŚĆ  

Astralna świadomość
Z jonowych neuronowych tańców
Robi maskaradę wyobrażeń  
Piramidzie Cheopsa przyprawia głowę maga
Mikrocząsteczki prowadzi od neuronu do neuronu
Z labiryntów i korytarzy 
Odczytuje zasady mechaniki kwantowej
Wieżę Babel wznosi w Umyśle
Z palców magów bije Światłość 
Pokonała Czarodzieja Oza
Kręgi duchowe
Kręgi cielesne
Doświadczenie wczesnomistyczne

Wywód Lwa i Baranka
Esej o Naturach

Słonecznik poematem pragnień
Podróżnicy nie osiągnęli celu podróży
Ze śladów bije Światłość

Astralna Świadomość w Mikrocząsteczce
Jaś i Małgosia są w Wielkim lesie


 

ŻYCIE JEST PIĘKNE

Świetlisty owoc z cienistymi pestkami 
Zbieracze zagrożonych ptaków
Niosą dreszcze strachu
Lęki przechodniów
Zbieracze zagrożeniem
Przechodnie przyzywają nadzieję
Gdy we mgle bezdomnieją i przechodnie i zbieracze
W kokonie wylęgłych lęków

Zbieracze dają popis
Widzom bez oczu i uszu
Połyka ich bezgłowy smok
Z jaj wykluwa się Gad
Zaćmione przetrwanie
Wszystkie drogi wiodą do drzewa
Wszyscy są aktorami i wszyscy są widzami

Chłopiec i dziewczynka ze zmurszałych tablic
«Życie jest piękne»
Chmury sczytują lata

Świetlisty owoc nazwano ciszą
 

 


PALMY RODZĄ GRUDY ŚNIEGU 

W nanotechnologii
Biochemia mózgu
Neurony stwarzają świadomość
Badają umysł
Pędzą za celem
Za wyjaśnieniem
Które otwiera wrota wiedzy i tajemnicy
Teorie co jest jak krzemień kamień
Nasze kroki w czwarytm wymiarze

Być między dwoma światami
A głosować w trzecim
Czy to dogodność
Czy kara
Utrzymać porządek w nieporządku
A może odwrotnie

Budowniczy wymiaru i budowli mocy
Nie mają pomiaru na miarę
Potężne imperia zawaliły się
Małe i mniejsze trzęsą się
Nie należy leceważyć kroków

Czy to ty
Czy twój klon
Nie jestem na Jupiterze
Karmię ośmioskrzydłego motyla
Barwię mój cień na czerwono
Żeby nie zabądzić

Nanotechnologia kuchnią przemiany
Metali szlachetnych i plazmoidów
Stwarza plaster miodu

Poszukajmy układów sklonowanych
Zaśnijmy sen orła
Zagrajmy dostaniemy skrzydeł
Pomieszliśmy krew jaguara i sarny
Na pustyni zapach magnolii
Palmy rodzą grudy śniegu 
 

 

ŚWIĘTO

W ludziach morza
Szukałem morza na niebie
Ściągałem niebo na ziemię
Troszczyłem się o gołębie w Parku Cieni

Szukałem Sensu
Kłamstwo stawało się Bagażem
Poczekalnią Nadziei w Beznadziei
Ludzie morza grają Operę pustego brzucha 


                                                       Slobodan Vukanović
                  z czarnogórskiego przełożyła Agnieszka Syska