Stare dzieje, Do chłopca w ciemności, Twardy grafit, Serwetki

Kategoria: poezja Opublikowano: wtorek, 30, marzec 2010 Drukuj E-mail


Jacek Szafranowicz


STARE DZIEJE

Więc to, co naprawdę chcesz mi powiedzieć
to to, że ja to stare dzieje. Tak,
współczesność nie koresponduje ze starym dziejami
a tym bardziej nie da się zaprosić
na kawę i kulturalnie porozmawiać.
Staje dzieje postąpiły z klasą: zaproponowały dialog
bo to wszystko, co w ich mocy.
A ty jesteś stanowcza
jak każdy, kto nie jest pewien
dokąd zmierza, ale w nowym zobaczył nadzieję,
i ja dojrzewam do ciebie.
Nie mam już prawa głosu
i dla własnego zdrowia psychicznego
muszę się zgodzić.




DO CHŁOPCA W CIEMNOŚCI

I czego, chłopcze, szukasz
w tej ciemności? Nie szkoda ci

tracić głosu na te wątłe, samolubne echa?

Czemu, powiedz, nie zazdrościsz czasem reszcie
bycia w ciemności ciut lepszej,

chociaż skończonej i ciepłej?

Nikt, choćbyś był najdowcipniejszym,
najczulszym chłopcem na ziemi, nie chce cię

tu spotkać. I słusznie.

 


TWARDY GRAFIT

Czy to dlatego, że żaden głos
z mowy, płuc i powietrza nie był dość godny
twojego zaufania?
Widuję cię,
gdzie zaznaczyłeś się
na marginesach
Pessoi, Savinia, Miłosza
twardym grafitem.

Nadal szukasz oddechu w kwiatach
w doniczkach, kiedy pamięć
przywołuje tylko cytaty?

Nadal potwierdzenia, że mieć
doświadczenia, doznania, wspomnienia, być
obywatelem ziemskim, wszystko
to po nic,
ale wypada się cieszyć,
bo naprawdę żyjemy
na najlepszym ze światów
?

List do Malvolia
napełnił cię spokojem?
Naprawdę
żaden żywy głos nie jest dla ciebie
godny zaufania?

Jakbym mimowolnie cię tropił,
widzę cię, tu,
to dziesięć, sto stron dalej,
jakbyś w tamte, nieznane nikomu dni
dawał znaki, jak my wszyscy.

 

SERWETKI 

Szukam ciebie dniem i nocą
żeby od nowa nauczyć się mówić

i nie mam złudzeń
że będzie to proces bardzo powolny:

oto rudowłosa panna
w czerwonej sukience w białe grochy

stoi przy ladzie i siłuje się
z kebabem

wyciągając ziarenka kukurydzy
nurza widelec w mięsistej substancji

sięgając coraz głębiej i głębiej
i odkłada fanty na błękitnej serwetce

jakby chciała utworzyć
słońce Za chwilę je

Spoglądam na swoją porcję
mając obok na serwetce

kawałki papryki które
dziś mi nie w smak

To jak serce
– mówi w pewnej chwili

Patrzę na nią
potem na serwetkę
a potem znów na nią
a ona lekko pochyla się
w moją stronę
i najmniejszym
palcem
wskazuje
dwa
które
przeoczyłem



portal internetowy LM, marzec 2010