Naoczni świadkowie, W drodze, Zanim uderzy wiatr - i inne wiersze

Kategoria: poezja Opublikowano: czwartek, 18, luty 2010 Drukuj E-mail


Zbigniew Jasina



NAOCZNI ŚWIADKOWIE 

Stoimy w cieniu arkad
nieco znużeni
naoczni świadkowie
rozprawiamy o zwyczajach dzikich Scytów
o wyższych cenach pereł
męstwie żołnierzy wielkiego Dariusza
czy zdusi jęk
Jafar przyjmuje zakłady
ze znawstwem smakujemy
krwiste oliwki z Grecji

pestki spadają na kamienie
jak głowy synów Ojobazosa

 


W DRODZE
 
                                    (Janowi Potockiemu)
Mówią
kto opętany miłością do demonów
ten nie zna strachu przed ludźmi

kto usłyszał głos umarłych
ten nie za długo zostanie między żyjącymi

mówią senior nie masz już wiele czasu
godzina rozstania ma także swoją słodycz

nie miejsce tu
na rozprawy filozoficzne

czy zdążymy prze nocą

 



ZANIM UDERZY WIATR

Głupi w sercu
pobiegłem za innymi

porzuciłem siebie
jak balast

to miejsce w psalmie
już mnie nie poznaje

jestem złamany
zanim uderzy wiatr




* * *

W opuszczonym młynie straszy
tam nie ma żadnych pstrągów
rude ręce i nogi
pchają wagoniki do starej cegielni
za miastem
czerwony most
podnosi się z mgły
jak widmo pociągu sprzed wojny

wszystko powleka rdza
w kurhanie pamięci



Latarnia Morska 3/2006






GDY WRÓCIŁEM

Gdy wróciłem po latach
olchy zostały wycięte
albo nigdy nie rosły nad tamtą rzeką
nie jestem pewny
gdzie życie gdzie opowieść
niektóre przygody może przebiegły inaczej
nie rozumiem zdarzeń
opuszczonych przez uczucia
które umarły

 


PRZED WYROKIEM

Słuchał uważnie 
lekko skłoniwszy głowę
kłamstwo jest takie dziwne
kiedy składa się z takich samych słów
nie szpeci grymasem ładnej twarzy
drżenie głosu nie zdradza
fałszywego świadka

kiedy to czego mu brakuje
nie jest uchwytne dla oka i ucha sędziego

 


* * *

Ateńczyk Nostrates
przezywany w dzieciństwie bękartem
bo nie znał swego ojca ani jego ojca
przeczuwał
że pochodzi w prostej linii
od Heraklesa

to wystarczyło
żeby dokonał wielkich czynów

 


* * *

Na jawie
dzięki ludziom którym pomaga
jest
jak pole słoneczników
poza zasięgiem trwogi

on się zaopiekował
jej snem

 


CZAS

Przed chwilą odczytałem słowa zapisane
w szesnastym wieku w wieży zamku:

wszelkie ustronie wymaga przestrzeni do przechadzki
myśli moje usypiają w siedzącej pozycji
umysł nie chce iść sam
o ile nogi go nie noszą

moje myśli pobiegły w przyszłość
i przeszłość
minęło trzydzieści lat
do brudnej celi na ulicy Kaszubskiej
gdzie składałem zdania w marszu do okna
do drzwi do okna do drzwi
zanim usiadłem
aby napisać list
                                          Zbigniew Jasina



portal LM, luty 2012