Poczta lyteracka LM 2 2006

Kategoria: poczta lyteracka Opublikowano: poniedziałek, 07, grudzień 2009 Drukuj E-mail

Jan Chrzan


Wiesława G. z Gorzowa nadesłała liryki. Jak wynika z informacji w towarzyszącym liście, jej strofy są cytowane na wiecach profeministycznych. Uważa, że miłość jest najważniejsza.
Trudno z tym się nie zgodzić, Pani Wiesławo. Miłość, obok jej przeciwstawieństw, dyktuje warunki ludzkiej egzystencji. Lecz Pani liryki trochę banałem trącą. Bo słuszność spostrzeżeń to jedno, a poetycki tego wyraz to osobna para kaloszy. Pani liryczne kalosze są tylko kaloszami, niestety. I to w dodatku dziurawymi. Przepuszczają sentymentalizm.

Stefan Ch. z Grudziądza narzeka na współczesną rodzimą prozę. Pisze między innymi: „Tego w ogóle nie idzie czytać. Jak nie bełkot nowomowy, to płacz nad niedobrą rzeczywistością. (...) Kiedyś były porządne powieści - z rozbudowaną charakterystyką postaci, bogatym tłem, zarysowanymi konfliktami. Wszystko do czegoś zmierzało, coś z tego wynikało. A teraz co, sieczka jakaś, językowe pomieszanie z poplątaniem. Kompletne dno! (...) Chyba sam napiszę kawał dobrej prozy”.
Ha, to mamy problem. Bo jak pojmuję tęskni Pan za ładem, linearnością fabuły, tradycyjną strukturą. Ale literatura (w artystycznym wymiarze) wciąż szuka, próbuje penetrować wciąż nowe obszary. Nie musi się Pan z tym zgadzać. Jednak nie postawi Pan tamy eksperymentom. Przywoływanego przez Pana W. Gombrowicza też niegdyś tępiono za „inność”, a dziś to klasyka. Nie dostałby Pan mdłości w kółko czytając „Lalkę” lub „Ogniem i mieczem”?
Co do pisania – przeciwskazań nie ma. Podobno papier jest cierpliwy.

Radosław Sz. z Koszalina. „Wasz pierwszy numer jest do kitu. Przeczytałem prawie cały, też wiersze, pożal się Boże. Żeby podwyższyć poziom ślę do druku kilka moich utworów. Ten o mewach i spienionych bałwanach napisałem specjalnie dla 'Latarni'. (...) Nie musicie dziękować (...)”.
Szanowny poeto. Jednak dziękujemy za opinię i za wsparcie. Niestety, Pańskie utwory nie znalazły uznania Rady Programowej. Zadecydowały o tym między innymi takie wersy w wierszu „Morska pasja”:
Mewy w spienionych bałwanach fal
lecą w dal.
Lecą, lecą, lecą,
ale nie wiadomo czy dolecą.
Reszta to podobne opisy. Zawsze może Pan nadesłać coś nowego. Zobaczymy. Pozdrawiam.

Rafał K. z Kołobrzegu. „Podobno w mieście istnieje Stowarzyszenie Kołobrzeskich Poetów. Chyba nie jest to organizacja tajna? (...) I jak tam dotrzeć? Od dawna piszę wiersze (najchętniej poematy) i bardzo chciałbym się do tego klubu załapać. Składkę zapłacę z góry na rok albo dwa. Może jakąś legitymację wydadzą, że jestem poetą, bo nikt mi nie wierzy. Nawet moja teściowa mówi 'przynieś jakiś papier, to pogadamy'.”
Panie Rafale, wymienione stowarzyszenie istnieje od 2000 roku i jest, o ile wiem, jawne. Spotykają się tam zarejestrowani członkostwem amatorzy pięknego pisania. Może się Pan załapie. Ale czy legitymację wydadzą, nie potrafię powiedzieć. Gdyż, ogólnie rzecz ujmując, legitymizacja poezji to trochę kłopotliwa sprawa.