Poczta lyteracka (wrzesień) 2014

Kategoria: poczta lyteracka Utworzono: piątek, 19, wrzesień 2014 Opublikowano: piątek, 19, wrzesień 2014 Drukuj E-mail


Bogusław J. Dzien dobry. Wysyłam Panu kilka opowiadań. Czy moga sie na coś przydać? (…)

Szanowny Panie – doceniam skromność. Z nadesłanych dziesięciu opowiadań o tematyce marynistycznej da się coś wybrać na portal LM. Bo ma Pan niezły dar obserwacji i nie przynudza. Opublikujemy - pod warunkiem zgody na drobną adiustację. Kłopot w tym, że przepadł gdzieś Pański adres e-mailowy. Czy mógłby Pan odezwać się raz jeszcze? Wtedy dogadamy szczegóły.

 

Dominik S. Miast listu sama nota, gdzie czytam m.in. że autor to animator kultury, aktywista małomiasteczkowy, członek Klubu Literackiego „Maksyma” oraz zarządu Stowarzyszenia Rozwoju Gminy Miejskiej Terespol. Publikował m. in. w „Gościńcu Bialskim”, „Podlaskim Kwartalniku Kulturalnym”, „Akancie”, „Młodości”. Laureat ogólnopolskich konkursów literackich. Stypendysta Marszałka Województwa Lubelskiego w dziedzinie literatury (2014 r.). I garść wierszy w osobnym pliku.

Tyle że nadesłane utwory, Panie Dominiku, choć miejscami poprawne i ożywiające ciekawość, w sumie – jako całość – nie bardzo przekonują. Może spróbuje Pan za pół roku lub rok nadesłać coś nowego? Zobaczymy.

 

Mirosław M. Szanowny Panie. Przeczytałem dzisiaj Pańską odpowiedź na mój list w Poczcie Lyterackiej. Otóż wiersze, które przesłałem poprzednio pochodzą sprzed dwóch, trzech lat. Dlatego postanowiłem przesłać kilka nowych. Niestety nie jest to próbka reprezentatywna, gdyż wiele wierszy rozesłałem w różnych kierunkach w nadziei na sławę i niezmierzone bogactwa. Jednak poważnie i do rzeczy: byłbym bardzo wdzięczny, gdyby zechciał Pan rzucić okiem i wyrazić swoją opinię, czy moja pisanina zmierza w dobrym kierunku, czy też cofam się w rozwoju.

Szanowny Panie Mirosławie – w żadnym razie w rozwoju Pan się nie cofa. Przeciwnie, mimo zdarzających przekombinowań leksykalnych obserwuję konsekwencję i postęp. Co zresztą na swój sposób wyraża Pan w wierszu bez tytułu: ten wiersz mieszka we mnie/ recytuje mnie w martwym języku/ mieszkam w tym wierszu/ piszę go ostygłą dłonią/ uzbrojoną w topór uporu/ ciosający materię znaczeń/ jeśli nie osłabnie duch/ narodzi się forma.


Anna N. Dzień Dobry - czy można wysłać Panu recenzję tomiku pani PATEY Grabowskiej?

Szanowna Pani Anno - nie publikujemy recenzji książek, które nie nadeszły do redakcji portalu. To raz. I dwa. Mamy własnych recenzentów. Teoretycznie (i praktycznie) może dojść do publikacji recenzji zaproponowanej, ale jedynie pod warunkiem, gdy po lekturze nasza opinia w dużym stopniu zgodna będzie z opinią recenzenta, zachowana będzie prawda merytoryczna, no i samodzielności przedstawianego omówienia nic nie będzie można zarzucić.

 

Krzysztof L. Szanowni państwo, nie napiszę skąd pochodzę ani dokąd pójdę, bo na tym etapie znajomości to pewnie nie ma znaczenia. Przesyłam Wam zatem moje drugie i trzecie opowiadanie które napisałem w swoim trzydziestotrzyletnim życiu życiu. Chciałbym stworzyć z nich książkę. Byłbym bardzo zobowiązany za podpowiedzi, gdyż nikt profesjonalnie nie oceniał tych opowiadań. Dziękuję za czas poświęcony (…).

Panie Krzysztofie – przeczytałem. I jak wrażenia po lekturze ująć? Może posiłkując się początkiem załączonego opowiadania „Pomarańcze”: Siedzieliśmy na ławce w trzech. Ja, ten drugi i ten trzeci. Często tu przychodziliśmy. Oni pili piwo, a ja zjadałem po nich szkło. Rzułem je powoli; oni z pośpiechem przełykali i dławili się sobą na wzajem. Wiem, że czasem coś do mnie mówili, jednak nie mogłem ich zrozumieć.

Nie bardzo wiem, co Pan do mnie, jak czytelnika, mówi: z przestrzeni nadesłanych tekstów. Owszem, rozumieć nie muszę, lecz pewne reguły budowania prozy istnieją. Podobnie rzecz tyczy składni i ortografii. Sama wyobraźnia (a tej Panu nie brakuje) to za mało. Chwilowo bawi się Pan słowami, czerpie radość z klecenia zdań. Być może przerodzi się to z czasem w coś wartościowego. Trudno na tym etapie prorokować.

 

Damian S. z Inowrocławia. (...) Od kilku lat zajmuję się pisaniem, przede wszystkim liryków. Przygotowuję debiutancki tom poetycki. (…) Moją literacką pasją jest tworzenie tekstów inspirowanych działami malarskimi - nie są to jednak ekfrazy, a raczej luźne interpretacje. Poza tym, tworzę liryki osobiste czy autotematyczne, chętnie sięgając do literacko-filozoficznych kontekstów. Przesyłam kilka tekstów, mając cichą nadzieję, że chociaż jeden z nich zyska Państwa uznanie i znajdzie się na łamach Waszego pisma. (...)

Szanowny Panie Damianie - ponieważ przychodzi bardzo dużo propozycji, a wszystkie nadsyłane utwory czytamy, potrwa trochę, nim otrzyma Pan konkretną odpowiedź. Jednak już teraz trzy zastrzeżenia - by tak rzec, prewencyjne. Papierowe wydania "Latarni Morskiej" ustały. Obecnie możemy publikować jedynie na portalu LM (www.latarnia-morska.eu). Zachowując te same kryteria. Dwa: ogłaszamy jedynie utwory nigdzie wcześniej nie publikowane (czy to na papierze, czy w przestrzeni elektronicznej). I trzy: nie stać nas na honoraria.

 

Andrzej Ch. (...) z zawodu jestem lekarzem medycyny. Od wielu lat piszę opowiadania. W ciągu ostatnich 3 lat byłem laureatem 31 konkursów literackich (lista szczegółowa i dyplomy konkursowe do wglądu dla Redakcji w razie potrzeby). (…) Wydałem także książkę w poezją i fotografią pt "Pejzaże Tęsknoty" oraz z nagradzaną wielokrotnie prozę pt. "Opowieści ze świata" (…). Chciałbym nawiązać współpracę z Państwa Magazynem w zakresie druku opowiadań. Jako próbka moich możliwości literackich przesyłam linki do moich opowiadań z ostatniej książki (…) Czy istniałaby możliwość nieodpłatnego druku moich opowiadań w Państwa Magazynie?

Szanowny Autorze licznych próz – pawie pióra roztoczone, teraz przejdźmy do konkretów. Proszę przysłać dwa, góra trzy opowiadania nigdzie przedtem nie publikowane. Przeczytamy i za pewien czas będzie konkretna odpowiedź.

 

Maciej K. (…) napisałem opowiadanie. Podobno całkiem, całkiem. Nie mnie osądzać. Ale może zainteresuje kogoś w "Latarni".

Drogi Panie – Pański utwór „Roksana” może niektórych czytelników wprawić w osłupienie. Wszak tytułowa Roksana to nadmuchiwana lala męskiego, hmm „specjalnego” przeznaczenia. Obyczajowe opowiadanko, zmierzające ku grotesce, w zasadzie napisane jest nieźle, momentami z biglem. Tyle że wymagałoby dopięcia warsztatowego, lepszej dyscypliny językowej. Jeśli podejmie Pan próbę podrasowania tekstu, to kto wie, może opublikujemy.

Jan Chrzan