Poczta lyteracka LM (marzec) 2013

Kategoria: poczta lyteracka Utworzono: czwartek, 07, marzec 2013 Opublikowano: czwartek, 07, marzec 2013 Drukuj E-mail

 
Anna N. . Dobry wieczór. Przesyłam kilka moich wierszy z nadzieją, że któryś z nich mógłby zostać opublikowany na łamach Waszego pisma. Miałam swój debiut w "Wyspie", później pisałam m. in. w pismach "Lublin", "Kozirynek", "Zeszyty Poetyckie", "Akant". Mój debiutancki tom poezji ukazał się jako pokłosie konkursu dla młodych poetów w Lublinie.
Szanowna Autorko - w nadesłanych wierszach "coś" się dzieje. Być może wybierzemy kilka na portal. Jednak nie mogą być wcześniej nigdzie publikowane. Dlatego proszę o autoselekcję i ponowną przysyłkę już przebranych. A też o zwięzłą notę biobibliograficzną. Jednocześnie zaznaczam, że nie stać nas na honoraria - i tu potrzebna będzie Pani akceptacja.

Elwira W. z Pruszcza Gdańskiego. Jestem czułą na przejawy przyrody i dużo czasu spędzam w plenerze - z fretką albo bez fretki. Znajomi mówią, że moje wiersze dobrze oddają polską naturę. Bardzo zależy mi na pokazaniu ich w "Latarni Morskiej", bo chętnie piszę górach, a najszczególniej o morzu. (...).
Czuła Pani Elwiro. Pojmuję - w plenerze, zwłaszcza z fretką, rozkosznie bywa. Wtedy da się nałowić trochę strof. Ale chyba znajomi Panią oszukali. Gdyż nadesłane utwory oddają nieporozumienia. Dlaczego tak sądzę? Oto jeden z trzynastu nadesłanych tekstów -"Żurawie na wydmach": Z łopotem skrzydeł i klangorem/ klucz nad falami sunie/ w stronę brzegu// przewodnik stada/ dziobem rybę łapie// i już lądują na wydmach// zaraz taniec się zacznie/ w czerwonych czapeczkach. Choć czerwone czapeczki są cool.

Elżbieta J. z Koszalina. Chciałam zaznaczyć, że jeśli nie opublikujecie moich opowiadań w ciągu miesiąca, to umieszczę je w innej redakcji. Nie musicie odpisywać ani silić się na wyrażanie zdania. Znam wartość swojej prozy (...).
Pani Elżbieto. Trochę nas Pani obezwładniła takim postawieniem sprawy. Jednak po rozterkach emocjonalno-merytorycznych zdecydowaliśmy się zrezygnować z oferty na rzecz "innych redakcji".

Maciej C. . Kochana “Latarnio”, chciałbym podziękować Wandzie Skalskiej za recenzję z mojej książki. Nie udostępnilibyście mi adresu mejlowego do niej? Poniżej adres do wspomnianej recenzji. Wszystkich serdecznie pozdrawiam.
Szanowny Panie Macieju - Autorze Książki Wartościowej - Wanda S. podchodzi do internetu (portali społeczościowych, etc.) jak pies do jeża. Nie ma własnego adresu internetowego, bo nie chce. Można do niej pisać, adresując list na redakcyjną pocztę elektroniczną (lub słać list pocztą tradycyjną). Jednak pewności nie ma czy odpisze, bowiem jest zwolenniczką niekontaktowania się z autorami ("dla - jak twierdzi - higieny spraw okołoliterackich").

Michał M. .Szanowni Państwo, jestem 30-letnim człowiekiem z dolnośląskiego, piszę od lat 16. Próbowałem zainteresować swoimi pracami Pana Stanisława Chyczyńskiego, niestety mimo zainteresowania, wedle jego słów: "dokonał publicznego samospalenia", wobec czego szukam kontaktu z osobami, które mogłyby mi pomóc w wydaniu tomiku.
Szanowny Panie - zły adres. Nie jesteśmy wydawnictwem i nie zajmujemy się publikowaniem zbiorów wierszy. A co do Pana Stanisława Chyczyńskiego - szczęściem do publicznego samospalenia nie doszło. Czego dowód w postaci wiosennego numeru pisma "Nihil Novi", który rzekomo "samospalony" właśnie wydał.

(na życzenie autorki nazwisko tylko do wiadomości redakcji).
Szanowny Panie Redaktorze, jesienią ub. roku w "Latarni Morskiej" ukazała się recenzja mojego tomiku. (...) Recenzentka uznała pięć czy sześć wierszy za interesujące. Ale ogólny ton jej wypowiedzi był dla mnie bardzo przykry. Wiem, że nie jestem tu wyjątkiem, ta pani podobnie pozwala sobie pisać o innych osobach. Łatwo kogoś skrytykować, trudniej samemu stworzyć arcydzieło. (...) W "LM" ukazała się recenzja ... nierówna. Nie mam nic przeciwko głosom krytycznym. Przyjmuję je "na klatę". Myślę, że nawet pomagają poecie zachować równowagę. Natomiast chodzi mi o TON wypowiedzi. Nigdy się nie zetknęłyśmy, a odnoszę wrażenie, że "czegoś mnie nie lubi". Uważam, że wszystko można powiedzieć. Ale można to zrobić w sposób mniej lub bardziej delikatny. Ja jestem zwolenniczką tonu delikatnego. Wynika to z mojej wrażliwości. I z tego, że czasem wyobrażam sobie, że patrzę na tę naszą Ziemię z odległości np. księżyca. Jesteśmy wszyscy malutkimi ludkami na tej krążącej w otchłani planetce. I tak sobie nawzajem dokładamy. Zamiast się wspierać i szanować. Światek literacki jest bardzo podzielony. I bardzo biedny. Zamiast zachowywać się w miarę solidarnie, my się pożeramy. Jak w tej sytuacji ma się z nami liczyć MKiDN? Dlaczego miałby nam dawać dotacje? (...)Kiedyś, nawet jeśli ukazała się negatywna recenzja, to w papierowym piśmie, które po pewnym czasie litościwie pokrywał kurz. Natomiast obecnie coś, co raz zostanie wrzucone do internetu, może pozostać tam na zawsze. (...) Myślę, że kto spośród moich wrogów miał tę recenzję przeczytać, to ją dawno przeczytał, wydrukował sobie i powiesił nad łóżkiem. Byłabym nieopisanie wdzięczna, gdyby zechciał ją Pan, jeśli to możliwe, usunąć ze strony LM. Aby nie wlokła się za mną przez resztę mojego życia.
Wielce Szanowna Autorko - dziękuję za list. Lecz argumentacji Pani nie podzielam. Wydała Pani tomik wierszy - i to jest fakt kulturowy. I jak wszystkie publiczne wydarzenia podlegać może ocenie. Recenzja Pani nie odpowiada, zwłaszcza ton tejże. Cóż, trzeba z tym się pogodzić: każdy inaczej postrzega rzeczywistość, a także utwory literackie. Inaczej też wyraża swe myśli. Zaś szacunku nikt Pani nie odmawia. I odmawiać nie zamierza (przynajmniej u nas). Lecz, poza wszystkim, proszę nie upadać na duchu. Na takich (czy innych) recenzjach świat się nie kończy.A nasza recenzja z portalu nie będzie wycofana. Podobnie jak żadna inna.

Karol A. ze Szczecina. Już nigdy nie dam wam mojej poezji! Do trzech razy sztuka. Trzy razy odmówiliscie zgody na druk. Jakim prawem? (...) Nigdy więcej!
Zdenerwowany Panie Karolu, przykra sprawa. Trzykrotnie przysyłał Pan ten sam zestaw. A jakim prawem "odmawiamy zgody"? Bynajmniej nie prawem kaduka. Po prostu Pańskie dzieła nie przekonały nas. I tyle - aż lub tylko.

Jan Chrzan