O miłości

Kategoria: felietony Utworzono: piątek, 03, maj 2013 Opublikowano: piątek, 03, maj 2013 Drukuj E-mail


Wojciech Czaplewski

Szukając nie u siebie, lecz u innych ideału miłości, zaglądam do mitologii, tego źródła wszystkich wzorców. Jest tam wszystko: szaleństwo, miłość czysta, perwersja, ofiara i zboczenie. Eros strzelający w Narcyza przeglądającego się w zwierciadle, Pazyfae parząca się z bykiem, spleciony z Ledą Zeus pod postacią łabędzia. Jednak gdy poszukamy miłości nie boskiej, lecz ludzkiej, między śmiertelną kobietą a śmiertelnym mężczyzną – znajdziemy przede wszystkim miłość małżeńską, gdzie jest czystość, wierność, szacunek i duma: Penelopa w oczekiwaniu na męża przez dwadzieścia lat opierająca się zalotnikom, Andromacha z płaczem błogosławiąca Hektora idącego zginąć na wojnie.

Jakby tylko bogom dozwolone było szaleństwo zmysłów i kaskady namiętności (hinduski Kriszna, który zaspokaja pragnienie rozkoszy tysięcy pasterek, przedłużając noc o miliony lat, rozogniony Zeus spadający złotym deszczem na spragnioną rozkoszy Danae, matka Ziemia w miłosnym splocie z ojcem Niebem).

Oczywiście żądza to rzecz ludzka, powiem więcej: rzecz wszystkiego, co żyje i żyć pragnie, a ta wola życia wyraża się przez instynkt zachowania gatunku, przez radość rozmnażania. Każdy właściciel pieska wie, co się dzieje, gdy suczka z sąsiedniego bloku ma cieczkę. Każdy zna marcowe nocne wrzaski kotów. Szympansy bonobo uśmierzają konflikty za pomocą wzajemnych usług seksualnych. Płochliwemu głuszcowi w porze tokowania można niezauważenie przystawić lufę do dzioba.

Bogów nie dotyczą ludzkie ograniczenia. Mogą sobie pozwolić na kazirodztwo jak Ozyrys i Izyda, pożeranie własnych noworodków jak Kronos, czy nieustanne zdrady jak Zeus. Co innego ludzie. Cywilizacja od samego początku otoczyła przedłużanie gatunku sferą tabu i rytuału, zakazów i powinności moralnych, ustanawiając monogamię i wierność, poezję miłosną i zobowiązanie. Ustanowienia wydawały się trwałe, aż tu nadeszła nowoczesność ze swoim antropocentryzmem (człowiekiem w środku) w miejsce uprzedniego teocentryzmu (Boga w środku).

Renesansowy prozaik Giovanni Boccaccio napisał wesołe opowiadanka o zdradach małżeńskich, krakowski biskup Andrzej Krzycki fraszki o kobiecych narządach płciowych. Zrazu nieśmiało (Krzycki pisał po łacinie), potem coraz śmielej ujawniliśmy swoją żądzę nadając jej boski wymiar: dziewiętnasty wiek uprawomocnił rozwody, dwudziesty – wolną miłość i aborcję. Krytycy literaccy pisują sążniste filozoficzne uzasadnienia twórczości oświeceniowego artysty markiza de Sade, barwnie relacjonującego zaspokajanie żądzy na ciałach torturowanych dziewcząt. Wiersz Andrzeja Bursy pt. „Miłość” zaczyna się od słów: „tylko rób tak, żeby nie było dziecka”.

 Tak oto dotarliśmy do nowoczesnego, może nawet postnowoczesnego, naszego świata. W rubrykach ogłoszeń możemy przeczytać: „Amanda – bez ograniczeń”, albo: „Bezpruderyjna para oczekuje ofert”. W delikatesach gazety, w których obejrzeć można dowolną część ciała wetkniętą w dowolną część innego ciała. A miłość czysta, jak wszystko, poszła na handel, walentynkowy przedmiot podaży i popytu, skrawek – nie powiem który – złotego cielca.

Wojciech Czaplewski



Felieton literacki z przygotowywanej do druku książki W. Czaplewskiego Pochwała nierozumiałości, która ukaże się nakładem Bałtyckiego Stowarzyszenia "Sieciarnia" (w ramach biblioteki "Latarni Morskiej") w 2013 r.