Ring?

Kategoria: eseje i szkice Utworzono: czwartek, 24, marzec 2016 Opublikowano: czwartek, 24, marzec 2016 Drukuj E-mail


Magdalena Tarasiuk

Chodzi się „na” poezję. Ja chodzę „na” poetów, również „na” prowadzących.

Jakiś czas temu poznałam dwóch Poetów i jednego Prowadzącego. Wieczór w klimatycznej kafejce „do widzenia, do jutra” na Saskiej Kępie w Warszawie, organizowany przez grupę poetycką Poeci Po Godzinach:

Dawid Staszczyk pisze zupełnie inaczej niż Jacobe Mansztajn, Jacobe Mansztajn zupełnie inaczej niż Dawid Staszczyk.

Obaj pięknie i przejmująco, choć każdy puentuje inaczej. Dawid krótką, czasem jednowyrazową puentą (jak świst bata, że sobie pozwolę na chwilę z metaforą), a Jacobe puentę rozmywa, zawieszając w przestrzeni. Daje więc czytelnikowi oddech na zastanowienie.  Który lepiej – nie wiem, wiem, co mnie się bardziej podoba.

Słuchacze przybyli tłumnie, niektórzy stali w drzwiach, bo takie zestawienie poetów i zderzenie ich wierszy było przemyślanym i nad wyraz trafnym zabiegiem organizatorów.  Na pewno – nienudnym!

Prowadzący Grzegorz Wołoszyn dogłębnie i dociekliwie egzaminował obu autorów – z tematów egzystencjalnych, historyczno-społecznych, jak również filologicznych ze szczególnym naciskiem na filologię rosyjską, w której, z racji wykształcenia, specjalizuje się Dawid. Poeta z wdziękiem, acz stanowczo kluczył z odpowiedziami, jakich oczekiwał prowadzący na temat inspiracji literaturą rosyjską i czytania w oryginale kanonu lektur. I ja go rozumiem! Nie zawsze zostajemy tym, kim powinniśmy w wyniku podjętych w młodości decyzji.

Dawid pisze porywająco – po polsku! Na szczęście dla swoich czytelników.

Jacobe Mansztajn również nie miał łatwo w zderzeniu w Grzegorzem Wołoszynem. Tu poszło o poezję żałobną, szczególnie treny. Na ile poeta inspirował się Trenami Kochanowskiego w swojej twórczości i czy zatem można mówić o odkrywczości wiersza jako takiego. O ile dobrze zrozumiałam z odpowiedzi Jacobe: nie można. Treny to treny. Ale treny Mansztajna zabolały mnie mocniej, niż kanon. Może z racji bliższego (współczesnego) języka, znajomej retoryki i podobnych doświadczeń życiowych? I wiem, że jedynym sposobem próby wyjścia z traumy  jest „ożywienie” Utraconego – poprzez sztukę.

Poeci odpowiadali także na niełatwe pytania dotyczące wizji współczesnego konfliktu zbrojnego, lotów w kosmos w celu zaanektowania jednej z planet, a także gotowania żab w ramach eksperymentów młodzieńczych. Tematyka spotkania obejmowała, jak widać, całe galaktyki, w tym podwórka blokowisk. O ile przy żabach wysiadłam, o tyle pozostałe pytania, odpowiedzi i  c z y t a n i e  p o e z j i  stały się w tym dniu fantastycznym przeżyciem i oddechem!

Na "pytanie z sali" po co właściwie piszecie? – jeden z Poetów odpowiedział: "to jak z listem w butelce, ja wkładam list i rzucam butelkę do wody. Może ktoś kiedyś ją wyłowi i przeczyta ten list".

Drugi Poeta odpowiedział: "czułem, że musiałem >zapisać< biografię Chłopcu Który Odszedł Za Wcześnie”.

Uwierzyłam Obu.

Magdalena Tarasiuk

 

 

Przeczytaj też inne teksty M. Tarasiuk w działach „proza”, „felietony”, a także (w „porcie literackim”) recenzje jej książek Tara (2011) autorstwa Wandy Skalskiej oraz I nie mów do mnie Dżordżyk (2014) pióra Jolanty Szwarc