List z ostatniej puszczy Europy

Kategoria: eseje i szkice Utworzono: środa, 01, październik 2014 Opublikowano: środa, 01, październik 2014 Drukuj E-mail


Janusz Korbel

"Znika puszcza": Już nie rośnie stary dąb,/ Powalony siłą czasu./ W miejscu tym jest pusty kąt./ Tak się zmniejsza obszar lasu.// Tu nie sadzą młodych drzew,/ Starych też nie przesadzają./ A leżące grube pnie,/ Z wolna w ściółkę się zmieniają.// W miejscu tym wyrosną trawy,/ I pokrzywy po sam pas./ Będzie miejsce do zabawy./ Po co komu jakiś las - Wiesław Lickiewicz (wiersz opublikowany w „Głosie Białowieży" nr 46/2014).

Autor tego wiersza jest przekonany, że bez sadzenia nowych drzew i przesadzania starych puszcza zniknie i porośnie trawą.

Przed wieloma laty, robiąc wywiad do gazety usłyszałem w Nadleśnictwie Białowieża pytanie:  Był pan w rezerwacie? – Odpowiedziałem, że tak – To sam pan widział, że tam już nic nie ma – padł komentarz. Ja tymczasem widziałem zupełnie co innego niż „nic”, chociaż mówiący do mnie te słowa był przekonany, podobnie jak autor wiersza, że skoro tam drzewa padają ze starości, to już nic tam nie może być.

Wielowiekowa historia Puszczy i zmieniające się formy jej użytkowania i postrzegania nawarstwiły się w postaci różnych, często  przeciwstawnych poglądów na jej funkcję. Wynika to z różnic kulturowych, niedostatków w edukacji a najczęściej po prostu z sprzeczności interesów i relacji między grupami tychże. Jest tak wszędzie, gdzie człowiek żył i korzystał z przyrody, a zmieniający się szybko świat zburzył dotychczasową hierarchię wartości.

Adam pochodzi z Podlasia, skończył biologię. W wolnych chwilach przyjeżdża z Białegostoku do Puszczy. Angażuje się w działania zmierzające do jej lepszej ochrony. Zainteresowały go szczególnie rzadkie, z czerwonej listy gatunków chronionych, porosty i owady związane ze starymi drzewami. Postanawia poszukiwać ich w Puszczy i zgłaszać miejsca występowania, by tworzyć tam miejscowe strefy ochrony. Projekt finansują między innymi fundusze norweskie. Kiedy wspólnie z dwoma ich przedstawicielami jadą drogą leśną zatrzymuje ich inny samochód a jego kierowca krzyczy do Adama: „Co ty k.... myślisz, że będziesz tu poruszał się po lesie jak po swoim? Jak cię kiedyś samego spotkamy to będziem topić w tym bagnie!”.

Nie wszyscy są zadowoleni z obecności przyrodników w lesie. Jakiś czas później Adam po powrocie z lasu znajduje swoje auto z przebitymi oponami i porysowaną karoserią. Innym razem, jadąc z grupą wolontariuszy na poszukiwanie porostów zostają zablokowani przez samochód terenowy, którego kierowca wzywa policję i wkrótce przyjeżdżają dwa policyjne samochody i .. policjanci przeszukują auto Adama w poszukiwaniu czegoś, co zdaniem policji mogło stanowić zagrożenie. Podobno kierowca terenówki zgłosił, że w samochodzie „podejrzanego” są środki służące do odstraszania jeleni (!), żeby myśliwi nie mogli na nie polować. Faktycznie, grupa miłośników przyrody od kilku jesieni przyjeżdża w okresie rykowiska by je podziwiać, a przy okazji swoją obecnością przeszkadzać w polowaniach. Nocą nieznani sprawcy w kominiarkach podrzucili do ich obozu wieniec z napisem „ostatnie pożegnanie”.

Ale las jest dla wszystkich, nie tylko dla myśliwych. Tak orzekł sąd w spektakularnej sprawie wytoczonej przez leśników licealiście z Hajnówki, który w wolnych chwilach jechał rowerem do lasu z lornetką oglądać ptaki. Miał pecha, bo wypłoszył jelenia dewizowemu myśliwemu. O tej sprawie powstał popularny wśród internautów reportaż telewizyjny TVP „Obserwuję sobie ptaszki” (http://www.tvp.pl/bialystok/reportaz/bialostocka-szkola-reportazu/wideo/obserwuje-sobie-ptaszki/5760194).

Nuria przyjechała do Polski w latach 90. przyciągnięta sławą ostatniego lasu europejskiego. Zafascynowana jego pięknem, podziwiając naturalne procesy przyrodnicze zwróciła uwagę, że podobnie jak martwe drzewa odgrywają zasadniczą rolę w życiu leśnego ekosystemu, musi tak być i z martwymi zwierzętami. Postanowiła to zbadać. Przez kolejne lata obserwuje kto się żywi padliną w Puszczy Białowieskiej. Staje się niedościgłą tropicielką. W 2004 roku broni pracę doktorską zatytułowaną „Rola padliny w społeczności drapieżników Puszczy Białowieskiej”. Zostaje adiunktem w Instytucie Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk w Krakowie i chociaż teraz bada głównie życie niedźwiedzi, to nadal prowadzi badania w Puszczy Białowieskiej, gdzie mieszka w niewielkiej wsi ze swoim mężem, znanym dziennikarzem przyrodniczym Adamem Wajrakiem. Kiedyś, gdy Adam był w obozie nad Rospudą, której cennej przyrody bronili przed niewłaściwie wytyczoną szosą ekolodzy, ktoś wybił okno w domu Nurii. W jej obronie stanął sąsiad i doszło do rękoczynów zakończonych szpitalem i procesem sądowym. Najnowszym projektem naukowym Nurii było badanie genetyczne kruków w Puszczy na podstawie materiału pobranego z ich odchodów. Zimą 2012/2013 zauważyła w lesie duże skupisko kruków. Kiedy przyszła na miejsce natrafiła na ślady krwi i polowania, jednak bez ofiary. Polowali myśliwi, bo w Puszczy mają miejsce polowania. Ale to był rezerwat przyrody, gdzie polować nie wolno. Nuria określiła czas polowania, gatunek i wiek zwierzęcia na podstawie śladów. Nie miała wątpliwości, że naruszono prawo. Następnego dnia zgłosiła sprawę policji. Na wizję lokalną z udziałem myśliwego nie została poproszona.

Co roku w parku zabija się kilka wyselekcjonowanych, chorych żubrów. Ich mięso trafia do badań w instytucjach naukowych. Tego roku Nuria poprosiła o patrochy zabitego żubra, by zostawić je w lesie jako przynętę dla badanych kruków. Otrzymała je legalnie od służb BPN.  O swoim projekcie poinformowała nadleśnictwa a one Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Białymstoku. Jakie było jej zdziwienie, kiedy wkrótce otrzymała stamtąd pismo grożące jej prokuraturą za „bezprawne przetrzymywanie gatunku chronionego”, o czym poinformowano także wszystkie nadleśnictwa puszczańskie. Badaczka stała się potencjalnym, a może rzeczywistym przestępcą o czym poinformowano odpowiednie służby leśne. A tymczasem "Kurier Poranny" z Białegostoku w maju tego samego roku donosi: Motywem przewodnim tegorocznej Nocy Restauracji jest odczarowanie regionalnych składników. W Białymstoku składnikami dań będą produkty pochodzące z Suwalszczyzny, Puszczy Białowieskiej i podlaskiego rolnictwa. Będą to zarówno owoce lasu, świeże ryby słodkowodne, jak i unikatowe na skalę światową mięso z żubra. I jak tu nie zapytać, czy służby środowiska zajęły się już restauratorami, którzy nie tylko bezprawnie przetrzymują gatunek chroniony ale jeszcze robią z niego kotlety? Nuria jest Hiszpanką, jej nazwisko – Selva – po polsku znaczy Puszcza.

Wzdłuż drogi z Hajnówki do Białowieży, w okresie tzw. długiego weekendu, ktoś porozstawiał drogowskazy i porozwieszał transparenty. Napisy na nich umieszczone bulwersowały turystów: „Las chce żyć!”, „Zdrowy las a nie zgniły park!”, „Sabotaż!”, „Ekoterroryzm!” Autorzy tej manifestacji chcieli pokazać ludziom, że w rezerwacie przyrody, jaki jest po obu stronach drogi do Białowieży „marnuje się” mnóstwo drewna. Chodzi o wycięte, martwe drzewa, które mogły zagrażać kierowcom, a które – zgodnie z wytycznymi dyrekcji środowiska, pozostawiono w lesie, by dały środowisko życia dla wielu gatunków chronionych w tym rezerwacie. Park narodowy dla autorów tych haseł jest symbolem zgnilizny, a zdrowy las to las, w którym drzewa się wycina. Na zaimprowizowanej z przyczepy mównicy, ustawionej w rezerwacie, pojawiają się obok siebie ksiądz katolicki, lewicowy lokalny polityk i poseł, były minister środowiska za rządów PiS a dzisiaj komentator z Radia Maryja i tartacznik. Wszyscy oni nawołują, by wrócić do wycinania Puszczy Białowieskiej, naukowców przyrodników i organizacje ekologiczne nazywając pseudoekologami lub ekoterrorystami. Pod przyczepą gra kapela śpiewając refren „Nie oddamy wam telewizji Trwam, Puszcza Białowieska należy się nam”.

Minęło 20 lat od przywiezienia pod Sejm RP pnia po wyciętym 300-letnim dębie, od początku kampanii zmierzającej do objęcia całej Puszczy parkiem narodowym, a nadal trwa spór między wizją lasu, w którym człowiek wycina stare drzewa, sadzi nowe i nie pozwala, żeby drewno „się marnowało”, a wizją dużego parku narodowego, którego celem jest ochrona naturalnych procesów przyrodniczych. Spór między rozwojem regionu w oparciu o przemysł surowcowy a zrównoważonym rozwojem na bazie turystyki, której atrakcją w skali światowej jest ostatnia puszcza europejska o cechach pierwotnych.

Janusz Korbel

 

 

Przeczytaj też inne teksty J. Korbela w działach "proza", "felietony" - w tym artykuł "Puszcza Białowieska - mity i rzeczywistość XXI wieku" w dziale "eseje i szkice", a także wywiad z autorem w dziale "rozmowy latarni"