Maciej Krzyżan "Tymczasem wracam do swoich", Wydawnictwo Literackie i Naukowe RADWAN, Tolkmicko 2011, str. 38

Kategoria: port literacki Utworzono: piątek, 29, kwiecień 2011 Opublikowano: piątek, 29, kwiecień 2011 Drukuj E-mail

Maciej Krzyżan - (rocznik 1965) mieszka w Gnieźnie. Archiwista w Archiwum Programowym TVP w Poznaniu. Wedle informacji na okładce poezją para się od 30 lat. Wiersze drukował m. in. w "Czasie Kultury", "Toposie", na stronie internetowej "Odry" i w "Zeszytach Poetyckich". Jego debiutem był tomik wierszy Okruchy, wydany w 2008 r. Teraz ukazał się zbiór poetycki drugi: Tymczasem wracam do swoich. W pierwszym kontakcie intryguje okładka, oparta na focie Zuzanny Krzyżan - naznaczona pewną nostalgią. Również wewnątrz zbioru znajdziemy kilka wysmakowanych zdjęć tej autorki - z ujęciami eksponującymi szczegóły uwiecznianych obiektów. I nie są to foty przypadkowe w kontekście sąsiadujących strof.

Z. Krzyżan nazwała swój fotograficzny cykl "Ślady". Równie dobrze taki tytuł mógłby nosić omawiany tomik M. Krzyżana. A to z tej przyczyny, że w zbiorku znajdziemy sporo strof noszących ślady wspomnień. To jakby poetyckie klisze dzieciństwa poety. Nie jakby, a w istocie. Mówią m. in. o tym wiersze "Wakacje 1971", "Kłecko 1969" i "Autobiografia". Notuje M. Krzyżan w "Autobiografii": Chcieliśmy być jak Szurkowski i Szozda/ Grając namiętnie w kapsle i ścigając się/ Rowerkami wokół pawilonu (...)// Emocjonujące były nasze detektywistyczne/ Zapędy, kiedy to tropiliśmy wyimaginowanych, Złoczyńców niczym bohaterowie/ Powieści Bahdaja i Nienackiego.(...) Pod katechetyczną salką adorowaliśmy/ Dziewczęta, skacząc z nimi w gumę// (...) Słuchaliśmy Skaldów i Czerwonych Gitar (...). Można rzec - typowa nostalgia za minionym, za czasem dorastania, tu jednak ładnie podana. Czuje się związek emocjonalny twórcy z lokalną historią ("Leżajski sztetł") antenatami i dbałość o zachowanie ciągłości (biologicznej i duchowej).
Bardzo szczupły tomik Tymczasem wracam do swoich, bo liczący ledwie dwadzieścia cztery utwory, w całości oparty jest o obrazy - związane z przeszłością, ale też współczesne ( np. "Dworcowe epizody").
Jednocześnie daje się zauważyć rys kontemplacyjny podmiotu lirycznego. Wersy sycone bywają także rozterkami  - z których część dotyczy sensu tworzenia. Czytamy na przykład w utworze "Niepewność": Kawałek nieba pod mymi drzwiami/ I wiersze, które przybywają z daleka.// Radość tworzenia i dręcząca niepewność/ Czy egoistyczna profesja może być komuś// Użyteczna.

Gdy idzie o stronę warsztatową zbioru - dominuje powściągliwość w operowaniu słowem, kondensacja. Ciekawą opinię przedstawił Piotr Szewc na okładce. "Czytając wiersze Macieja Krzyżana mam wrażenie, jakbym oglądał malarskie dzieła mistrzów miniatury. Poeta opowiada o świecie - i o sobie - precyzyjnie, rzeczowo i zwięźle. Nie kryje wzruszenia, ale potrafi być dyskretny. Pisze o rzeczach i zjawiskach zwyczajnych, które wcale zwyczajnie w jego zobaczeniu nie są. Poezja intensywna, mądra i subtelna. Silnie zakorzeniona w tym, co jest". Po odjęciu naddatku (czy też ukłonu w stronę autora) opinia ta dosyć trafnie oddaje charakter tych strof.
Lecz w tym wszystkim nie da się ukryć, iż mamy tu do czynienia z pewnym standardem poezjowania, który owszem, wychyla się poza przeciętność, jednak nie tworzy nowej jakości, nie przekłada się na wyrazistość. Wciąż będzie towarzyszyło nam uczucie, że podobne strofy znaliśmy już gdzieś wcześniej - choć w innych konfiguracjach. A sam poeta nie znalazł jeszcze własnego języka. Nie idzie od razu o to, by być oryginalnym za wszelką cenę. Nie. Chodzi o znalezienie samodzielnego sposobu artykulacji.
Co nie zmienia faktu, że poezja to interesująca, a niektóre strofy naprawdę robią wrażnie. Jak choćby krótki utwór "W górach", gdzie czytamy:

Już po burzy.
Rozbłysk słońca
Nad dymiącymi reglami.
Na wilgotnym kamieniu
Znieruchomiała jaszczurka
I jej sąsiad -

Samotny wędrowiec.

W sumie wypada życzyć autorowi jak najlepiej.

Wanda Skalska