Dariusz Muszer „Homepage Boga”, Wydawnictwo FORMA i Fundacja Literatury im. Henryka Berezy, Szczecin 2013, str. 178

Kategoria: port literacki Utworzono: sobota, 28 grudzień 2013 Opublikowano: sobota, 28 grudzień 2013 Drukuj E-mail

Dariusz Muszer - (rocznik1959) ur. w Górzycy, mieszka w Hanowerze. Poeta, prozaik, dramaturg, eseista, tłumacz, recenzent. Absolwent prawa na UAM w Poznaniu. Imał się wielu zawodów, pracując m. in. jako ślusarz, taksówkarz, instruktor teatralny, kelner, oświetleniowiec. Opublikował m. in. tomy wierszy Zatrzymane wersy (1987), Pestki i ogryzki (1989), Księga zielonej kamizelki (1996), Jestem chłop (2004), Wszyscy moi znajomi (2004) oraz powieści Die Freiheit riecht nach Vanille (1999, polski przekład 2008), Der Eschsenmann (2001), Niebieski (2006), Lummick (2009). W roku 2013 ukazała się -  podobnie jak prozy Niebieski i Wolność pachnie wanilią nakładem szczecińskiego wydawnictwa FORMA - powieść najnowsza: Homepage Boga.

Dla jasności: co prawda polskie wydanie powieści Homepage Boga (w tłumaczeniu samego autora, a może po prostu w rodzimej wersji językowej?) wyszło w roku 2013, jednak poprzedziła ją wcześniejsza o lat pięć premiera niemiecka (tytuł oryginału: Gottes Homepaqe).

W Niemczech przyjęto nową powieść D. Muszera entuzjastycznie. Szczeciński wydawca, chcąc dać tego obraz, cytuje opinie z pism „Rheinischer Merkur”, „Südeutsche Zeitung”, „Vorarlberger Nachrichten”, „Hannoversche Allgemeine Zeitung” i „Kultur-Extra”, gdzie autorzy recenzji próbują lokować świeżą prozę D. Muszera między innymi w sąsiedztwach twórczości Kurta Vonneguta, Georga Orwella i Stanisława Lema. Niemieccy komentatorzy eksponują wizjonerskość nowej powieści laureata Nagrody Związku Niemieckich Pisarzy „Das neue Buch in Niedersachsen in Bremen” (za powieść Die Freiheit riecht nach Vanille przyznaną w 1999 r.), podkreślając również bezlitosny opis mechanizmów manipulacji epoki Internetu, a też następujących po niej czasach (czyli przyszłości).

Jak w istocie sprawa się przedstawia? Przynajmniej z mojej perspektywy – bowiem śledzę poczynania pisarskie autora od lat.

Przedtem jednak kilka słów o tym, co Homepage Boga zawiera, o fabule powieści.

Naczelna postacią, a równocześnie narratorem tej prozy, jest niejaki Gepin, żyjący w Epoce Tęczy – czasie przyszłym (fizycznie niemożliwym do sprecyzowania). Takie jest prawo fikcji i trudno z tym się spierać. Tenże osobnik funkcjonuje w świecie dla nas tylko imaginacyjnym – gdzie „stary świat” (czyli nam znany) jest jedynie dosyć mętnym wspomnieniem. Gdyż „nowym światem” powodują odmienne reguły, preferowane są zgoła trudne do pojęcia wartości. Człowiek, jako gatunek, praktycznie przestał istnieć. Przynajmniej w wymiarze dla nas akceptowalnym. Planetę opanowały klony. Ma to konsekwencje etycznie niewyobrażalne. Etycznie, fizycznie, mentalnościowo – mamy tu do czynienia z rzeczywistością istniejącą na kompletnie innych zasadach - powtórzę (bo daremne byłoby przekładanie proste).

A co dzieje się z Gepinem, bohaterem powieści, żyjącym (dzięki współczesnym mu „modernizacjom” organizmu) blisko dwieście lat? W pewnym momencie otrzymuje zadanie: ma stworzyć opis swego żywota. I to operując językiem na on czas zamierzchłym (niemieckim). Dzięki tej relacji doświadczamy budzącego uśmiechu (a też refleksji poważnej) ciągu zdarzeń, który wiedzie nas w rejony świeżego (choć bywa, że zapożyczanego – na zasadzie literackiej cytacji lub „puszczania oka” przez skojarzenia własne) fermentu wyobraźni.

I nawrót ku spostrzeżeniom ogólnym. Jak ta powieść jest zbudowana, formalnie gdzie umieścić się da – jeśli już przy tym się uprzemy? To jest właśnie ta dodatkowa frajda (obok atrakcyjnie podanej fabuły). Bowiem Homepage Boga stanowi skrzyżowanie (lub jak kto woli: melanż) gatunków zastanych. Niby mamy do czynienia z powieścią science-fiction, ale tu ważne role pełnią i groteska, i (co prawda dyskretny) moralitet, i w pewnym wymiarze rys obyczajowy (określone ludzkie cechy trwają mimo ich „mutacji”). Znajdziemy tu też ślady powieści sowizdrzalskiej.

W sumie to proza dynamiczna, literacko zabawna i rzeźwiąca. Dzięki inteligencji, przewrotności, swoistemu sarkazmowi, a też grze znaczeń oraz konwencji. Lecz „zabawa” tu prezentowana nie istnieje dla samej zabawy; wnioski wiodą ku refleksjom raczej niepogodnym: o zagrożeniach wolności oraz prawdy. I cały sztafarz pisarskich sztuczek ma właśnie temu – jak to widzę – per saldo służyć.

Dlatego nie zdziwiłabym się, gdyby po latach ta właśnie powieść doczekała się wznowień. Bo należy do tego (rzadkiego) rodzaju książek, które – zapadając w pamięć – nie tracą za szybko siły nośnej. Co jest tajemnicą dobrej, niebanalnie skrojonej literatury.

Dariusz Muszer „Homepage Boga”, Wydawnictwo FORMA i Fundacja Literatury im. Henryka Berezy, Szczecin 2013, str. 178

Wanda Skalska

 

Przeczytaj też fragment jednej z powieści D. Muszera w dziale „proza” naszego portalu, a także w „porcie literackim” recenzje jego wcześniejszych książek – Niebieski (2006) pióra Stanisława Chyczyńskiego („Apokryf o Niebieskim”) oraz Wolność pachnie wanilią (2008) autorstwa Haliny Szczepańskiej („Wolność aż do mdłości”)